Miasto

Pierwszy wywiad Lasoty: “Chcę zakończyć wojnę”

– Wierzę, że poczucie porażki PO i PIS jest tylko chwilowe. Ufam i zrobię wszystko, żeby mój sukces wyborczy przyniósł satysfakcję obojgu – mówi w rozmowie z nami Marek Lasota, który jest kandydatem na prezydenta Prawa i Sprawiedliwości. KRKnews.pl jako pierwszy przeprowadził wywiad z Lasotą, po tym jak ten podjął decyzję o starcie w wyborach.

KRKNEWS.PL: Czuje się pan sierotą?

MAREK LASOTA: Moi rodzice nie żyją, więc faktycznie nią jestem. Ale nie mam w sobie poczucia bycia opuszczonym. Wręcz przeciwnie. W ostatnich dniach bardzo mocno towarzyszy mi poczucie bliskości, wsparcia i serdeczności bardzo liczego grona niezwykle zacnych i mądrych ludzi. Ze wszystkich środowisk, co pragnę szczególnie mocno podkreślić. W tym więc rozumieniu nie tylko nie czuję się sierotą, ale wręcz przeciwnie – liczba listów, smsów czy telefonów dowodzi, że mam wspaniałą rodzinę. W przenośni i dosłownie, gdyż moja żona i córki zachowują się fantastycznie, w tych niełatwych także dla nich chwilach.

Media nazwały Pana sierotą po PO-PiS-ie. Radny województwa w barwach Platformy, kandydat na prezydenta Prawa i Sprawiedliwości. Bliżej Panu do “matki” PO czy “ojca” PiS?

Kocham matkę i ojca. Ale przychodzi czas, gdy trzeba ich opuścić.

Dla kogo Pana start jest większą porażką? Dla Platformy gdyż nie postawiła na Pana pozwalając go sobie podebrać PiS-owi, czy dla PiS-u, który nie potrafił znaleźć kandydata w swoich szeregach i sięgnął po osobę związaną z PO?

Wierzę, że poczucie porażki jest tylko chwilowe. To coś jak syndrom “opuszczonego gniazda”. Ufam i zrobię wszystko, żeby mój sukces wyborczy przyniósł satysfakcję obojgu.

Czy Marek Lasota, człowiek bez zaplecza politycznego, w razie wygrania wyborów będzie miał siłę i wolę, żeby stworzyć własną drużynę w magistracie czy stanie się zakładnikiem partii, która wybierze mu współpracowników, w tym zastępców prezydenta?

Gdybym nie miał siły i woli, nie podjąłbym się tego karkołomnego wyzwania. Moim zasadniczym celem jest zwycięstwo wyborcze, które będzie jednocześnie zakończeniem wojny polsko-polskiej. Przynajmniej na początek tu, w Krakowie.

Czy są rzeczy, których nie zrobi Pana  w kampanii, żeby wygrać wybory?

Nie będę kłamał, nie dopuszczę się oszczerstwa, nie znieważę nikogo, nie zlekceważę żadnego rozsądnego głosu, nie pozwolę na nieuczciwe “zagrania”” uczestników mojej kampanii.

Rozmawiał (ka)