Aktualności Miasto Polecane

Tak się kończy grodzenie osiedli. Musisz być matematycznym geniuszem, by wejść do środka

Osiedle Fi w Krakowie. Przychodzisz w odwiedziny do znajomego, stajesz przed bramą, podchodzisz do domofonu i… głupiejesz. System wpuszczania gości na teren obiektu sprawia wrażenie jakbyśmy wchodzili do tajnej kwatery CIA.

Domofony często mają swoje zawiłości i zazwyczaj warto najpierw przeczytać krótką instrukcję. Co najpierw wcisnąć – numer mieszkania, guzik z symbolem dzwonka? Każdy domofon ma swoje humory, ale zazwyczaj system jest intuicyjny i prosty.

A na osiedlu Fi?

Spójrzmy na tę instrukcję:

Udało się zrozumieć za pierwszym razem? Gratulujemy! System jest zakręcony jak słoiki na zimę. Zawiły jak formularze ZUS-u. I do tego źle napisany, niczym książki Ilony Felicjańskiej. Podobno już szykowany jest kolejny odcinek Indiany Jonesa – „Indiana Jones i osiedle Fi”. To będzie już ostatni odcinek, bo Indiana będzie musiał zakończyć karierę naukowca – odkrywcy.

Czytamy instrukcję raz, drugi. Sprawy nie ułatwia fakt, że ściągawka została napisana niechlujnie. W trzecim wierszu, który jest kluczowy do wyjaśnienia zagadki, autor zapomniał dać spację, co sprawia, że tekst w pewnym miejscu zbija się w jeden, niezrozumiały ciąg cyfr i znaków.

Jeśli już przebrniesz przez instrukcję i wreszcie wbijesz poprawny (jak ci się zdaje) kod – nagle zerkasz na sam dół i czytasz „Kod otwarcia bramki poprzedzić cyfra 0”. No przecież…

Podobno liczba osób, które chciały wejść na osiedle Fi, ale nie rozwiązały tej zagadki i potem udały się pieszo, wprost do szpitala Babińskiego jest już czterocyfrowa. Osiedle Fi reklamuje się jako “osiedle zrównoważone”, ale z pewnością nie można tego powiedzieć o ofiarach ich domofonu.

(wm)

zdjęcie tytułowe materiały dewelopera