Aktualności Czarny wtorek Polecane

Skoro świnia może być tygrysem, ja mogę być prezydentem Krakowa

Kilka dni temu internet obiegła sensacyjna informacja. Otóż ktoś przebrał świnki za małe tygrysiątka. Dorosła tygrysica dała się zrobić w konia i zaczęła wychowywać świnki jakby to były jej małe własne tygryski. A to znaczy, że każdy z nas może przebrać się, dosłownie, za każdego.

No bo spójrzmy, jak daleko jest od tygrysa do świni. Tygrysek bryka, jest wiecznym optymistą, niczego się nie boi, ciągle się śmieje. Prosiaczek jest lękliwy, melancholijny, boi się, co będzie jutro, jest raczej powolny, nieporadny i często się przewraca.

A tu nagle okazuje się, że wystarczy, aby prosiaczek przywdział koszulkę w paski i, oto, może całkiem skutecznie udawać tygrysa. Muszę przyznać, że jestem zdumiony tym odkryciem, które otwiera przed nami zupełnie nowe możliwości.

fot. Facebook / Weird World

Pod jednym, wszakże, warunkiem. Pod warunkiem, że to nie żaden fake news, które roją się między nami, niczym szalone pomysły w głowie nastolatka. Jak sprawdzić, czy to prawda? Oczywiście, można byłoby przywdziać koszulkę w tygrysie paski i samemu wpakować się do klatki z wielkim kotem. Dziękuję, nie skorzystam.

Ale jest inny sposób, ty to sprawdzić, a do tego nawet nie będę potrzebny. Już za rok wybory na prezydenta Krakowa i bal przebierańców wkrótce ruszy pełną parą. Kilka osób ruszy do garderoby, zaczną prężyć muskuły, naostrzą pazury i ruszą do walki o nasze głosy. Trzeba będzie zachować czujność, by nie skołowali nas jak tą tygrysicę, co nagle, zupełnie nieświadoma, znalazła się świecie ułudy i iluzji.

Zaczną obiecywać. Drzewa dla Ruczaju, park dla Zabłocia, mniej turystów na Starym Mieście, więcej na Kurdwanowie, logiczny układ ulic, logiczny rozkład metra, świeże powietrze, przewiewne korytarze, zaczną obiecywać nowoczesne, zdrowe, piękne miasto. Aż koszulka w tygrysie paski w szwach pękać będzie.

A zorientujemy się dopiero po czasie, gdy zamiast kociego ryku z ich otworów gębowych wydostanie się swojskie chrum. Wtedy może być już za późno.

Ciężka sprawa, bo dla polityków bal przebierańców to codzienność, ale skoro oni potrafią, skoro świnki potrafią udawać tygrysa, to i ja mogę spróbować. Zaczynam od poniedziałku pod hasłem „Skoro świnia może być tygrysem, ja mogę być prezydentem Krakowa”. No chyba, że ktoś w końcu wstanie, podniesie rękę do góry, zgłosi swoją kandydaturę, bez tygrysiej koszulki, wejdzie do klatki i wypędzi stamtąd starego kota. Tylko pokażcie mi chętnego za którym faktycznie warto pójść. Bo na razie nie widzę.

PS
Oczywiście, zawsze pozostaje jeszcze cień wątpliwości, co do intencji tygrysicy. Podkarmi świnki, koszulki nagle staną się zbyt obcisłe, zaczną (jedna po drugiej) pękać jak szalone, nagą, różowiutką prawdę o prosiaczkach. A wtedy ukochane maleństwa – w mgnieniu oka – zamienią się po prostu w smakowity obiad. I tego, w wymiarze politycznym, wszystkim nam życzę.

(mm)

fot. Foter.com

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Czarny Wtorek: O matko, ile dawni budowniczowie marnowali miejsca