Aktualności Miasto Polecane

Skrzyżowanie pod Wawelem bez sygnalizacji świetlnej. Internauci: ZIKiT jak rabin z żydowskiego kawału

Będzie lepiej? Na skrzyżowaniu pod Wawelem wyłączono sygnalizację świetlną. Przecięcie ulic Stradom, Gertrudy, Bernardyńskiej i Świętego Idziego było ostatnim w pętli Plant na którym to światła kierowały ruchem pieszych i samochodów.

Teraz sygnalizatory będą tylko patrzeć z góry mrugając do nas żółtym światłem, a radzić będziemy sobie sami. Oczywiście, stosując się do znaków pionowych i poziomych. Zdaniem Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu wyłączenie sygnalizacji ma wpłynąć pozytywnie na płynność ruchu.

„Doświadczenia pokazują, że ruch powinien być bardziej płynny, a bezpieczeństwo wzrośnie. ZIKiT chce się jednak upewnić, stąd test” – czytamy w komunikacie.

Na czym ma polegać test? Początkowo samochody, piesi i tramwaje będą się poruszać pod nadzorem policji, która będzie oceniała wprowadzone zmiany. Obserwacja skrzyżowania będzie trwała kilka tygodni. Po tym czasie policjanci i eksperci zdecydują, czy światła zostaną wyłączone na stałe.

Na skrzyżowaniu pojawi się jeszcze jedna ważna zmiana. Z ulicy Bernardyńskiej będzie można jechać tylko w prawo. Takie rozwiązanie powinno też podnieść przepustowość skrzyżowania.

Co na te zmiany internauci? Zdania są podzielone. Niektóre osoby obawiają się, że teraz wyjazd z ulicy Gertrudy będzie jeszcze trudniejszy, a samochody będą blokowane przez pojazdy stojące w korku na ulicy Stradomskiej.

Inni uważają, że sygnalizacja świetlna w tym miejscu nigdy nie była potrzebna. Jeden z internautów pisze:

„Kolejny przykład na to, że ZIKiT działa jak w żydowskim dowcipie o kozie. Te światła nigdy nikomu nie były potrzebne, ale ktoś mógł zarobić na ich postawieniu, a teraz ktoś dostanie premię za usprawnienie ruchu.

Teraz czekam aż z wielką pompą zostanie zlikwidowane przejście dla pieszych przy Moście Dębnickim i w ten magiczny sposób znikną korki na Kościuszki.”

Z dziennikarskiego obowiązku przypominamy żydowski kawał o kozie za portalem niedziela.pl:

Mosze skarżył się rabinowi na warunki panujące w jego domu: – Rebe, jaki u mnie hałas, ciasnota, żona krzyczy, dzieci płaczą, co mam robić? Rabin poradził mu: – Mosze, ty kup sobie kozę. Mosze posłuchał rady i zrobił to, co radził mu rabin. Po kilku dniach jednak Mosze znów przyszedł do rabina na skargę: – Rebe, coś ty mi doradził? Teraz jest jeszcze gorzej, niż było, jest jeszcze większa ciasnota i hałas, żona krzyczy, dzieci płaczą, koza beczy. Na to rabin odparł: – Mosze, ty teraz sprzedaj tę kozę. Żyd znów posłuchał rady i po kilku dniach powrócił do rabina, mówiąc: – Dzięki ci, rebe, za radę, sprzedałem kozę. Jaki ja mam teraz spokój!

ZIKiT zapewnia, że nioski płynące z wcześniejszych tego typu zmian są pozytywne.

“Wyłączanie sygnalizatorów na skrzyżowaniach wokół Plant trwa od kilku lat. Początkowo decyzje te były poprzedzone długimi dyskusjami, czy takie rozwiązanie nie utrudni przejazdu na skomplikowanych skrzyżowaniach, łączących ruch pieszy, tramwajowy, autobusowy i samochodowy. Za każdym razem okazywało się, że konsekwencje były pozytywne. Tak stało się po wygaszeniu sygnalizatorów przy Dworcu Głównym, czy przy Poczcie Głównej. Trochę więcej zamieszania było w związku z dezaktywacją świateł pod Bagatelą – pretensje zgłaszali kierowcy, którzy musieli dostosować prędkość do liczby przechodzących przez skrzyżowanie pieszych” – przekonuje ZIKiT.

(wm, ZIKiT)

fot. Google Maps