Czarny wtorek Polecane

Czy smog ma zakaz opuszczania polskich granic?

Przez pewien okres przebywałem (i nadal jeszcze przebywam) w Hiszpanii. Tym kraju, w którym zakochana jest nasza czwartkowa (czasem mocno wkurzająca, prawda?) felietonistka. Ja też lubię Hiszpanię, byłem już na północy i na południu i fakt, że jest tu pięknie i miło, a słońce w wielu regionach świeci przez okrągły rok.

Ale ale.

Specyfika wyjazdu sprawiła, że kilkanaście razy musiałem pokonać tę samą trasę. Jeździliśmy obok pewnego miasteczka. Piękne widoki – góry, nieopodal morze, czerwonawa ziemia spalona słońcem i nagle, wtem, znienacka, SMOG.

Smog. W Hiszpanii. Gdy nocą temperatura spadła w okolice 5 stopni, miasteczko spowiło się w gęstej, gryzącej mgle. Ewidentnie był to efekt nocnego docieplania mieszkań, które przecież zaizolowane są niczym indiański wigwam. Zresztą rano wciąż z wielu miejsc unosił się w górę ponury dym.

Smog. Z ciekawości wpisałem w Google nazwę miasteczka i smog, a wyniki, które otrzymałem nie miały nic wspólnego z problemem zanieczyszczonego powietrza w tej akurat miejscowości. Wyglądało na to, że nikt tam nie jest świadom problemu. Kelner zapytany o istotę smogu zdziwiony machnął tylko ręką.

Hm, to jednak jest zastanawiające. Bo potem my otrzymujemy mapę przedstawiającą zanieczyszczenie powietrza w Europie, a tam to Polska jest czerwoną wyspą. Jeśli gdzieś jest „zielono” czy to znaczy, że tam nie mają smogu? A może jest inaczej? Może jest „zielono” bo nie mają czujników ani wiedzy na temat tego, co się dzieje?

Zaczynam skłaniać się do tej drugiej opcji. Czy nigdy nie dziwiło was, że na wspomnianych mapach smog jakby przestrzegał polskich granic? W Polsce – smog jest. Zaraz za granicą – smogu nie ma. Co on taki mądry? Ma sądowy zakaz opuszczania terytorium kraju czy jak?

Może wyjaśni to nasza czwartkowa korespondentka zakochana w Hiszpanii.

Banalny sposób na wygonienie syfu z centrum miasta! Co na to Kraków?

A jak już przy tym kraju jesteśmy. Walencja jest piękna, potwierdzi tu każdy kto tu był, ale w zabytkowym centrum liczba drzew zamyka się zapewne w liczbie kilkudziesięciu. Parków brak. A zabudowa jest tak ciasna jak w mokrych snach krakowskich planistów. Wyciągnąłbym z tego jakiś wniosek, ale zostawię to Tobie czytelniku.

(mm)

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay

Mam idealną mapę połączeń komunikacji miejskiej: Mój dom, moja praca, moja knajpa