Miasto

Smuda przed meczem z Legią: „Być jak Real”

– Ja przed takimi meczami się nie odzywam, nie motywuję piłkarzy, bo oni sami wytwarzają sobie presję. Nie chcę za bardzo nadmuchiwać balonu, bo potem jest rozczarowanie. Nie tonuję też ich podejścia, piłkarze sami wiedzą, co chcemy osiągnąć – mówi przed niedzielnym meczem Franciszek Smuda, trener Wisły Kraków. Jego zespół zmierzy się z Legią Warszawa (początek godzina 18). – W takich meczach chce grać każdy piłkarz. Adrenalina i motywacja jest ogromna – twierdzi szkoleniowiec mistrzów Polski Henning Berg.

W niedzielę na stadionie przy Reymonta będzie prawdziwe piłkarskie święto. Na trybunach zasiądzie komplet, ponad 30 tysięcy widzów! Bilety rozeszły się jak świeże bułeczki. Co więcej – władze Wisły podjęły nawet decyzje o sprzedaży 300 biletów (cena 30 zł) na miejsce z ograniczona widocznością! –  W zeszłym roku już graliśmy przy pełnych trybunach. Wygraliśmy 1:0. Nie będę miał jednak nic przeciwko temu, jeśli ten wynik się powtórzy – mówi na oficjalnej stronie klubu obrońca Wisły Łukasz Burliga.

O fotel lidera

Przed tą kolejką T-Mobile Ekstraklasy krakowianie prowadzą w tabeli i mają dwa punkty przewagi nad piłkarzami z Warszawy. – Doskonale zdajemy sobie sprawę z rangi tego spotkania. To bardzo ważny mecz dla klubu, kibiców Legii, ale i fanów futbolu w Polsce. W Krakowie zagramy przy pełnych trybunach, musimy wykorzystać swoje szanse i zrobić wszystko, aby wygrać. Spotkanie z Wisłą będzie też bardzo istotne dla układu tabeli – zauważa Berg. Jego podopieczni w tym sezonie już dwa razy przegrali (z GKS-em Bełchatów 0:1 i z Podbeskidziem Bielsko Biała 1:2). „Biała Gwiazda”, jako jedyna drużyna w lidze, jeszcze nie doznała goryczy porażki.– Oni mają znakomity początek sezonu, ale nie jestem tym zaskoczony, ponieważ podobnie było przed rokiem. To doświadczona drużyna, która wie, co robić, aby wygrywać mecze – dodaje trener Legii.

Zmęczeni legioniści

Mistrzowie Polski w czwartek wieczorem zainaugurowali rozgrywki w fazie grupowej Ligi Europy. Wygrali z belgijskim Lokerem 1:0. W minioną sobotę grali ligowe spotkanie ze Śląskiem Wrocław. Od tamtego meczu warszawianie w 23 dni na boisko wybiegną aż siedmiokrotnie. – Krakowianie na pewno będą bardziej wypoczęci – mówi Berg. – To my powinniśmy być lepiej przygotowani fizycznie, ponieważ spotkanie w pucharach, na trzy dni przed tak prestiżowym pojedynkiem, spowoduje, że rywale nie odzyskają raczej normalnej świeżości. Liczę na to, że będziemy potrafili to wykorzystać – przyznaje Burliga. Obrońca wiślaków twierdzi jednak, że to rywale są faworytami niedzielnego szlagieru. – To mistrzowie Polski! – mówi.

Jak Real albo Bayern

– Konkurencja w naszym zespole jest bardzo duża, dlatego na razie trudno stwierdzić jaka jedenastka wybiegnie na boisko – mówi trener Legii. Berg ma do dyspozycji tylu w miarę równorzędnych piłkarzy, że mógłby wystawić dwa składy. – Ja robię swoje, nie interesuje mnie, jakim składem wyjdzie przeciwnik – odpowiada szkoleniowiec Wisły. – Oczywiście oglądam spotkania przeciwników, ale staram się skoncentrować na swoim zespole i przygotować go tak, abyśmy wygrali. My chcemy strzelić więcej goli niż rywal. Tak samo gra Real czy Bayern. Wychodzą na boisko i robią na murawie to, co do nich należy – dodaje Smuda, który – w przeciwieństwie do Berga –  ma zbyt wielkiego pola manewru w zespole. Z trudem może „uzbierać” meczową osiemnastkę, z czego na poziomie ekstraklasowym gra dwunasty, trzynastu piłkarzy. Właśnie krótka ławka rezerwowych to największa bolączka „Białej Gwiazdy” i w miarę upływu sezonu może odbić się na wynikach Wisły. Ciągle nie wiadomo też czy w niedzielę zagra filar defensywy Arkadiusz Głowacki, który zmaga się z urazem mięśnia dwugłowego. Decyzja o występie kapitana Wisły zapadnie dopiero w dzień meczu.

Spotkanie Wisły z Legią rozpocznie się o godzinie 18:00. Bramy stadionu zostaną otwarte dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Mecz poprowadzi Szymon Marciniak z Płocka. Wcześniej ten arbiter sędziował mecz 1. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, gdy Biała Gwiazda zremisowała z Górnikiem Łęczna 1:1, a także pojedynek w Szczecinie, kiedy podopieczni Franciszka Smudy pokonali Pogoń 3:0.

(lm)