Aktualności Lifestyle

Spełniają marzenia. Skoki na bungee, zdobywanie szczytów, wyciąganie ludzi z domów…

Klika to stowarzyszenie młodych wolontariuszy, głównie studentów niosących pomoc i radość osobom niepełnosprawnym. Tak piszą o sobie samych. Klika to jednak coś więcej, niż zwykła organizacja – bo jak skomentować wynoszenie osób niepełnosprawnych w najwyższe szczyty Tatr, czy organizowanie dla nich skoków na bungee? Teraz Klika zbiera w ramach kampanii kilometrydobra.pl na budowę Domu Klikowicza.

Stowarzyszenie powstało w 1971 roku przy klasztorze o. o. Dominikanów w Krakowie, kiedy członkowie Duszpasterstwa Akademickiego Beczka rozpoczęli działalność mającą na celu pomoc osobom niepełnosprawnym. Studenci towarzyszyli niepełnosprawnym w codziennych czynnościach, organizowali spacery i wyjścia do kina, robili zakupy, sprzątali podopiecznym mieszkania i dzieli z nimi czas na obozach wakacyjnych i rekolekcjach wyjazdowych. Z racji specyficznej działalności, powstałej grupie nadano przydomek “Klika” a jej hasłem stało się “Wyciągnąć ludzi z domu”.

Prezes Kliki, Grzegorz Sotoła – Dla nas, dla osób niepełnosprawnych i dla wszystkich w Klice najważniejszą rzeczą jest taka codzienna praca, by pomóc osobom niepełnosprawnym na co dzień. Bo te wszystkie rzeczy wokół – wycieczki, wyjazdy odbywają się co jakiś czas, a wielu osobom potrzeba takiej normalnej codziennej mozolnej pomocy i bez tej mocy normalne życie jest dla nich niemożliwe. Wiele osób niepełnosprawnych, które są w Klice mieszka przy rodzinach, które są coraz starsze i przez to coraz słabsze i jest przed nimi wizja mieszkania w domu pomocy społecznej albo nie ma żadnej innej wizji. Dla tych ludzi to jest jedyna możliwość egzystowania i właśnie na bazie tych przemyśleń doszliśmy do wniosku, że rzeczą najważniejszą jest zapewnienie tym osobom takiego normalnego, godziwego życia w miejscu gdzie mieliby pomoc od ludzi życzliwych. Nie w miejscu, gdzie przychodzi jakaś pani, czy pielęgniarka, która albo coś zrobi albo nie zrobi, tylko aby ci ludzie w atmosferze domowej, wśród przyjaciół mogli normalnie żyć. Stąd pomysł na dom Klikowicza, gdzie te osoby niepełnosprawne razem z przyjaciółmi z kliki mogliby na co dzień żyć i mieszkać i otrzymywać pomoc.

Spełniamy marzenia ludzi niepełnosprawnych

Lot szybowcem, latanie paralotnią, skok na bungee. Nie, to nie jest lista aktywności jakiegoś szalonego młodego człowieka. Są to rzeczy, które podopieczni Kliki mogli wykonać przy jej pomocy. Mało? Najbardziej spektakularnym elementem działalności Kliki jest spektakularnych jest organizacja wyjść z osobami niepełnosprawnymi na Tatrzańskie Szczyty. Ostatnio choćby szczyt ponad 2500m nad poziomem morza, gdzie osoby niepełnosprawne zostały wniesione na szczyt na specjalnych do tego celu skonstruowanych nosidełkach te osoby są wnoszone przez swoich przyjaciół z kliki.

Jak to wygląda? Osoba niepełnosprawna jest wnoszona albo w specjalnie skonstruowanym plecaku, gdzie kilku chłopaków zmienia i przejmuje taką osobę i niesie. Natomiast ostatnio mamy pewne usprawnienie w postaci czegoś w rodzaju lektyki. Osoba niepełnosprawna niesiona jest jak cesarz.

Ta akcja już na stałe wpisała się w działalność Kliki. W planach mają kolejne szczyty. Bo czemu nie?

Zaczynali od wyciągania ludzi niepełnosprawnych z domu do kościoła. Potem się zaczęły rekolekcje i ta codzienna pomoc. Następnie wsparcie ludzi, którzy chcieli się uczyć, czyli program asysta, gdzie tworzono grupy 5-10 osobowe które pomagały osobom niepełnosprawnym, w dostaniu się do szkoły, czy na uczelnię.

Kolejne lata przyniosły projekty, które miały uczyć osoby niepełnosprawne pracy.

To jest śmieszna sprawa, która w ogóle jest niezauważalna przez innych. Jeśli ktoś przez 10 lat siedział w domu i albo patrzył w telewizor albo w okno to on nie jest nauczony pracy. Jego trzeba nauczyć obowiązków, systematyczności. Często jest tak z osobami niepełnosprawnymi, że do czegoś się zapalą, ale po czasie ich to męczy. Trzeba tych ludzi wdrażać w taką normalną pracę. Trzeba im tę pracę znaleźć, załatwić praktyki. Wiele osób dzięki temu dziś pracuje i zarabia. – dodaje prezes

Kolejnym etapem działań Kliki było stworzenie spółdzielni socjalnej w której osoby niepełnosprawne mają pracę. Teraz mają nadzieję, że uda nam się kolejny etap, kolejny krok do przodu zrobić, żeby nie dreptać w miejscu.

Chcielibyśmy, żeby poza tymi osobami, które będą tam mieszkać był taki duży salon do spotkań wolontariuszy, wszystkich przyjaciół Kliki. Żeby ten dom był miejscem spędzania czasu. Pomimo tej różnorodnej działalności nie mamy swojego miejsca gdzie bylibyśmy gospodarzem. Jesteśmy u Dominikanów, albo w wynajętych salkach. W tej chwili nie mamy własnego miejsca. Nie ma takiego miejsca, że o każdej porze dnia i nocy może ktoś przyjść spotkać swoich przyjaciół z Kliki – porozmawiać, pomóc komuś. Jesteśmy rozproszeni. Bardzo nam brakuje takiego miejsca. – komentuje Ewelina Miś, wolontariuszka.

Możemy razem pomóc im takie miejsce zbudować.

Jeśli dzisiaj ktoś mówi, że świat go ogranicza, że życie zamknęło go w domu, to jest tylko i wyłącznie jego problem. Sami dokonujemy wyborów; mamy wpływ na swoje życie. – mówi prezes Kliki, Grzegorz Sotoła

Wesprzyj budowę „Domu Klikowicza” na: http://kilometrydobra.pl/organization/katolickie-stowarzyszenie-osob-niepelnosprawnych-i-ich-przyjaciol-klika/

Piknik Klikowicza

3 czerwca odbędzie się Piknik Klikowicza połączony z Finałem 5 edycji Kampanii Kilometrów Dobra. Będzie on miał miejsce u Ojców Franciszkanów pod Oknem Papieskim. W programie przewidzianych jest wiele atrakcji a głównym jego punktem ma być występ zespołu Skaldowie. Więcej informacji oraz pełen program imprezy będzie można znaleźć niebawem w wydarzeniu Budujemy Dom Klikowicza. Gorąco zapraszamy.
(ip)