Aktualności Miasto Polecane

Studenci mają dość: Na AGH jak na wyprzedaży w galerii handlowej!

– Przecież to nie wyprzedaż w galerii handlowej, tylko rekrutacja na poważne studia! – denerwuje się Katarzyna, który z absurdalnych powodów nie dostała się na podyplomowy kierunek na Akademii Górniczo-Hutniczej.

Na kierunek User Experience & Product Design były 32 miejsca, ale chętnych cztery razy więcej. Dlatego oburzenie sposobem rekrutacji jest tym większe. – To było po prostu nieuczciwe – denerwuje się Katarzyna.

O co chodzi? Przede wszystkim faworyzowaniu byli ci, którzy w poprzednich latach na ten kierunek się nie dostali. Otrzymywali oni za to punkt, dzięki któremu wyprzedzali… kilkadziesiąt osób, ponieważ była to jedyna możliwość zdobycia punktów.

Może się uda, a może nie…

„Czy w takim razie w ogóle jest możliwość dostać się rekrutując się po raz pierwszy? Bo wygląda na to, że nie” – napisała jednak z kandydatek na Facebooku, na co User Experience & Product Design w specyficzny sposób odpowiedział:

„To się dopiero okaże. Na pewno nie ma możliwości dostać się, jeśli nie złoży się wniosku w podanym terminie”.

To jednak nie był jedyny problem. Okazało się bowiem, że osoby, które w tym roku kończą studia, mogą nie zdążyć złożyć dokumentów. Uczelnia jednak po raz kolejny nie uznała tego za wielki kłopot.

„Jeśli nie uda się zebrać kompletu w pierwszej turze rekrutacji, wtedy zostanie ogłoszona druga tura rekrutacji. Może wtedy się uda. A jak nie, to zapraszamy na kolejną edycję, która rozpocznie się w lutym 2019”  – napisano na Facebooku.

Już kolejki za komuny były lepsze

Najbardziej oburzającą rzecz zostawiliśmy jednak na koniec, bo okazało się, że o przyjęciu na studia decydował… moment wysłania maila. Rekrutacja startowała w poniedziałek o godz. 8 rano, więc wszyscy chętni właśnie wtedy rzucili się do komputerów.

– Pan sobie to wyobraża? Przecież to jak wyprzedaż w galerii, a nie poważne studia. Nikogo nie interesuje nasza wiedza czy doświadczenie, tylko moment wysłania maila. To bardziej niesprawiedliwe niż stanie w kolejce, bo w tym przypadku człowiek ma jeszcze mniejszy wpływ na to, czy się uda – mówi Katarzyna, a sytuację na czynniki pierwsze na Facebooku rozłożył Dominik.

“Szczerze? W wypadku studiów, na które nagle ludzie wysyłają zgłoszenie punkt 8:00, o dostaniu się decyduje tylko i wyłącznie czynnik losowy (jak chociażby szybkość łącza, elementy związane z błędami na serwerze i inne, na które uczestnik nie ma wpływu). Oczywiście mówię o puli osób, które rekrutują się po raz pierwszy (bo te, które już próbowały, dostają dodatkowy punkt).
Zastanowiłbym się w takim wypadku czy tego typu rekrutacja (oczywiście wykorzystywana też przez wiele innych uczelni czy kierunków, jest to więc powszechny problem) jest w ogóle legalna i nie zahacza o organizację niezgłoszonej loterii […]” – pisze Dominik i zaraz dodaje:

“Jakie kryterium przyjęliście wobec osób, które rekrutowały się po raz pierwszy i zgłoszenie od nich dotarło punkt ósma? Bo rozumiem, że random(lista_zgłoszeń)? To, że wiadomości wpadły w takiej czy innej kolejności o niczym nie świadczy, bo de facto wszystkie mają godzinę ósmą. Także wybór uczestnika to totalny łut szczęścia. Może zamiast tego wobec takich osób powinien być zastosowany jakiś dodatkowy etap rekrutacji?”.

Studenci potraktowani z buta

Taka sugestia została jednak wymijająco zbyta, choć studenci twierdzą, że… potraktowano ich z buta. Świadczy o tym ta odpowiedź:

„Dziękujemy za sugestie. Rozważaliśmy różne opcje rekrutacji, także rozmowy kwalifikacyjne. Z różnych względów, nie jest to możliwe. Na studia nie dostało się ponad 80 osób. Rozumiemy, że każda z nich czuje zawód. Niezależnie od formy rekrutacji – ten zawód zawsze będzie obecny” – napisał User Experience & Product Design na Facebooku.

AGH: To sprawiedliwe rozwiązanie

W tej sytuacji zapytaliśmy AGH, czy taka forma rekrutacji jest sprawiedliwa. Oto komentarz dr Marii Stojkow, kierownik studiów:

“Rekrutacja na studia podyplomowe User Experience & Product Design na Wydziale Humanistycznym AGH odbywa się na zasadzie kolejności zgłoszeń. Jest to w zasadzie jedyna możliwa w tym wypadku opcja. Inaczej musielibyśmy zorganizować wstępny egzamin, a to kłóci się z formułą naszych studiów podyplomowych. Mogą na nie bowiem zgłaszać się zarówno osoby posiadające już wiedzę na temat UX, jak i te, które zaczynają dopiero swoją przygodę z tym tematem. Program studiów obejmuje temat User Experience od zupełnych podstaw. Ten sposób rekrutacji na studia podyplomowe praktykowany jest przez większość uczelni.

Ze względu na tegoroczne bardzo duże zainteresowanie studiami podyplomowymi User Experience & Product Design, zdecydowaliśmy się premiować tych, którzy już niejednokrotnie próbowali dostać się na nasze studia, ale nie udało im się to wcześniej. Uważamy, że jest to sprawiedliwe rozwiązanie. Rozumiemy również rozgoryczenie wszystkich, którzy się nie dostali na nasz kierunek, jednak nie możemy przyjąć wszystkich chętnych. Z bólem serca odrzucamy pozostałe zgłoszenia” – informuje dr Maria Stojkow.

dn

zdjęcie tytułowe / fot. Foter.com