Aktualności Sport

Świetne wykopaliska z karier legend Wisły! Tak się żegna najlepszych…

Dziś Panowie Piłkarze, ale my pamiętamy ich jako młodych chłopaków, którzy suknie mogli pomylić z Sukiennicami. Nie pochodzą stąd, ale zostali pożegnani jak wybitni krakowianie. Właśnie nadszedł koniec historii Arkadiusza Głowackiego i Pawła Brożka w Wiśle.

Pierwszy był bohaterem transferu, jakich dziś mało, bo do Krakowa przeniósł się z niezbyt lubianego pod Wawelem Poznania. Z kolei Paweł pochodzi z Białogonu, gdzie zaczynał grać w piłkę pod okiem… księdza, który założył klub.

W Polonii Białogon do dziś wspominają, że oczywiście był wielkim talentem, ale nieprzerwanie też kłócił się bratem Piotrkiem. Każdy z bliźniaków uważał, że brat źle kopnął/strzelił/przyjął piłkę.

Z czasem Brożek miał w życiu jednak większe problemy. Np. wtedy, gdy Wisła wypożyczyła go do GKS-u Katowice.

źródło: 90minut.pl

Za to Głowacki zmagał się z innymi problemami. “Skłonność do faulowania. Pechowo doznaje różnych urazów” – pisał o młodym “Głowie” Przegląd Sportowy.

Mimo różnych przeciwności obaj świetnie radzili sobie w Wiśle. Karierę Brożka można wyrazić w blisko 150 zdobytych golach, a Głowackiego w dziesiątkach blizn na głowie. Były mistrzostwa Polski, gra w reprezentacji, a także w europejskich pucharach. Słowem – wizytówki Wisły i to nie tylko sportowe.

Debiutu w Wiśle Głowacki jednak zbyt dobrze nie wspomina.

Z kolei pierwszy gol Brożka dla Wisły był chyba jednym z najmniej efektownych w jego karierze

Poza boiskiem Głowacki to dżentelmen, zresztą rywale zawsze mówili, że gra ostro, ale też niezwykle fair. Za to Brożek może czasem przypominał rozkapryszonego, ale w głębi to sympatyczny facet. Zresztą nieprzypadkowo żegnani byli z najwyższymi honorami

 

A jakby tego było mało, to Brożek na pożegnanie zrobił coś takiego. Widzielibyśmy tu podkład muzyczny w stylu “Simply the best”, z filmu “Rocky” lub “Gwiezdnych Wojen”, ale “Titanic” też łapie za serce.

 

Dlatego nic dziwnego, że ich pożegnanie wyglądało tak. W końcu odchodzą piłkarze, jakich w zawodowym sporcie pozostało bardzo niewielu.

bn

zdjęcie tytułowe / fot. twitter Ekstraklasy