Miastoman Polecane

Szeroko zakrojona akcja PiS-u! Miał zrobić kontrolę, a wyszedł na nieuka

Posłowie i senatorowie przychodzą i zadają setkę pytań. Biada temu prezydentowi czy burmistrzowi, który nie ma odpowiedzi od ręki! – pisze w cotygodniowym podsumowaniu Miastoman.

Jest o Łukaszu Gibale, senatorze Marku Pęku, a także dziwnych płomieniach unoszących się w okolicach Krakowa.

Na cotygodniową jazdę bez trzymanki ulicami Krakowa zaprasza Miastoman.

Gibała urażony

„Państwowa Komisja Wyborcza przypomina, że działania promujące przyszłych kandydatów, w okresie poprzedzającym zarządzenie wyborów, są niezgodne z zasadami prowadzenia kampanii wyborczej. PKW zwraca również uwagę, że przedwczesne rozpoczęcie kampanii wyborczej może zostać uznane za naruszenie zasad finansowania kampanii, a w konsekwencji doprowadzić do odrzucenia sprawozdania finansowego komitetu wyborczego oraz odpowiedzialności karnej” – czytaliśmy w mediach we wrześniu 2017 roku, kiedy PKW zainteresowała się sondażami zlecanymi przez Łukasza Gibałę.

Teraz Łukasz Gibała poczuł się urażony słowami Jacka Majchrowskiego, który w wywiadzie powiedział, że woli, gdy ktoś jednak trzyma się przepisów prawa, niż je łamie – i wniósł sprawę do sądu.

Z cicha Pęk

Nagle i niespodziewanie (czyli z cicha pęk), senator Marek Pęk, objawił się z parlamentarną kontrolą w magistracie. To fragment szeroko zakrojonych ogólnopolskich działań Prawa i Sprawiedliwości w tych samorządach, gdzie PiS nie rządzi. Posłowie i senatorowie przychodzą i zadają setkę pytań. Biada temu prezydentowi czy burmistrzowi, który nie ma odpowiedzi od ręki!

Ach właśnie, bo nie powiedziałem, że clou całej wizyty było to, iż senator wpadł „przechodząc obok magistratu z ekipą TVP”, zaś w roli stojaka do kamerki internetowej wystąpił radny Michał Drewnicki. No i wyszedł pan senator na nieuka, bo wiceprezydent Kulig wytknął mu „na żywo” że miał „ocenę dostateczną z prawa konstytucyjnego…”. No cóż, jak się idzie do kogoś z niezapowiedzianą wizytą z kamerą, jest ona mieczem obosiecznym – może skompromitować i nagrywanego, i nagrywającego.

Przegrywali całe wioski

Z lekcji historii pamiętam opowieści o szlachcicach, którzy w jedną noc potrafili przegrać całą ojcowiznę – grając w karty, sypiąc groszem i pijąc okowitę. Zaś kiedy zabrakło pieniędzy, do puli dorzucali jedną wioseczkę, potem drugą… I poszłooo w cholerę…

Jako miłośnik hazardu objawił nam się w tym tygodniu jeden z kandydatów na prezydenta. Otóż nie ma on chwilowo pomysłu jak tu się w mediach pokazać, to zaproponował Jackowi Majchrowskiemu zakład o to, czy temu udałoby się zmieścić na wymalowanej na Rajskiej, ponoć za małej, kopercie dla inwalidów. No i on, kandydat Łukasz Gibała (przepraszam Państwa, że jeszcze raz o nim…), postanowił postawić na to 10 tysięcy złotych na zbożny cel. Eeech, ma się gest i drobne na zakłady, nie? Wioska tu, czy wioska tam – i tak wszystko z ojcowizny…

Koło życia

Dziwnych czasów doczekaliśmy – burzona jest restauracja MacDonald’s przy ul. Wadowickiej. Nie jestem taki stary, ale pamiętam, kiedy mniej więcej ją stawiano… A tu proszę – już doczekaliśmy wyburzenia. No, co prawda ma w tym miejscu powstać nowa, przebudowana, wraz z całym układem komunikacyjnym w okolicy, ale wyburzenie oznacza ni mniej ni więcej to, że dłuuugo już amerykańska restauracja w Polsce gości.

Jest mi tym bardziej dziwno, że w tym samym czasie czytam o otwarciu nowego pawilonu w Domu Pomocy Społecznej im. Helclów. Tak mi się skojarzyło z naturalnym cyklem życia – burzymy restaurację młodości, budujemy dom pomocy społecznej na przyszłość…

Płonie śmietnisko w lesie…

Najpierw harcerze podśpiewywali, że „płonie ognisko w lesie, wiatr smętną piosnkę niesie”… Młody człowiek, wchodzący w dorosłe życie, nie raz z podziwem patrzył na harcerskie mundurki, słuchał ich pieśni, ba, chciał się na nich wzorować lub do nich należeć. Potem do akcji wkroczyli leśnicy, którzy tłumaczyli dorastającemu człowiekowi, że w lesie ognisk palić nie wolno, gdzie popadnie, żeby raczej robić to na miejscach wyznaczonych, najlepiej takich, gdzie nie ma szans, by ogień przedarł się do lasu.

Tegoroczna wiosna przynosi z kolei tydzień za tygodniem informacje o płonących składowiskach śmieci. Dlatego ja tylko – z punktu widzenia obserwatora życia codziennego, zapytam: czy po dzisiejszym pożarze w Skawinie należy spodziewać się pożarów w Krakowie? Tak, tak, są w Krakowie składowiska odpadów, kiedy się obok nich przejeżdża, widać hałdy naskładanych odpadów. I pytam publicznie: czy był tam Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska na kontroli? Czy pojawili się strażacy by sprawdzić jakie są warunki gromadzenia odpadów? Czy znów obudzimy się z ręką w nocniku, i huczącym pożarem?

Miastoman

Zdjęcie tytułowe: Pixabay

Znajdź Miastomana także na Facebooku – TUTAJ

oraz na Twitterze TUTAJ

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Majchrowski odpalił torpedę, pod którą podpina się PiS