Polecane Polityka

Szok! PiS pierwszy raz wygra w Krakowie? Wytaczają najcięższe działo!

PiS szykuje skok na władze w samorządach, a Kraków jest jednym z głównych celów. Partii rządzącej mają w tym bardzo pomóc trójmandatowe okręgi wyborcze, dzięki którym mogą wykosić większość konkurencji i rządzić samodzielnie.

Do wyborów samorządowych został już niespełna rok. Choć w polityce to wieczność, to nieoficjalnie wiadomo, że PiS już rozpoczął przygotowania, rzucając do boju całe siły polityczno-logistyczne.

PiS bardzo mocno „pracuje” politycznie. Jarosław Kaczyński bez rozgłosu objeżdża powiat po powiecie, spotykając się z działaczami oraz sympatykami i kompletując liderów list wyborczych. PiS przygotowuje się też pracując formalnie nad zmianami w ordynacji wyborczej. Potwierdza to także wicemarszałek Sejmu i poseł PiS-u z Krakowa Ryszard Terlecki, ale nikt z otoczenia Kaczyńskiego nie chce zdradzać szczegółów.

Nieoficjalnie od dawna wiadomo, że partia rządząca i lider w sondażach przygotowuje się do przejęcia samorządów. Na każdym kroku pokazują (choć lepiej powiedzieć “sondują”) na jak wiele pozwoli im opinia publiczna.

Z nieoficjalnych rozmów z politykami PiS-u wynika, że zmiany będą na tyle istotne i tak przemyślane, by w połączeniu z wynikiem w sondażach już na starcie mogły dać kandydatom tej partii olbrzymią przewagę nad partiami opozycyjnymi.

Dwa klucze

Klucze do sukcesu w wyborach do rad poszczególnych szczebli samorządu mają być dwa: przekazanie wojewodom kompetencji do ustalania granic okręgów wyborczych oraz pomysł stworzenia trójmandatowych (lub najbliższych tej liczbie) okręgów wyborczych.

Wprowadzenie takich pomysłów do ordynacji wyborczej w sposób diametralny zmieni układ sił politycznych w samorządach.

W jaki sposób? Prześledźmy ten proces na przykładzie wyborów do Rady Miasta Krakowa. W obliczeniach stosowaliśmy najpopularniejszą obecnie metodę do podziału mandatów w systemach wyborczych, którą opracował belgijski matematyk Victor D’Hondt.

Oczywiście niemożliwe jest przewidzenie wyników wyborów, ale przeprowadziliśmy symulację, która bierze pod uwagę obecne sondażowe poparcie partii w skali kraju i zestawiliśmy je z wynikami, jakie dane ugrupowania uzyskują w wyborach w Krakowie.

Wskutek tej symulacji otrzymaliśmy następujące wyniki:

Przy takim poparciu dla danych partii, ale przy obecnych zasadach, rozkład mandatów wyglądałby następująco:

 

PiS w okręgach 1,2,6 i 7 zdobyłby po dwa mandaty. W okręgu 3 i 5 miałby po 3 radnych a w okręgu 4 aż 4.  Platforma zdobyłaby po dwa mandaty we wszystkich okręgach wyborczych. Przyjazny Kraków mógłby liczyć na jednego radnego w każdym okręgu. Natomiast Nowoczesna mogłaby mieć po jednym radnym z okręgów od 4 do 7.

Władza absolutna PiS-u

Natomiast gdyby wprowadzono w Krakowie podział na trójmandatowe okręgi wyborcze, to powstałoby ich 14, plus ostatni  15 jednomandatowy. Przy niezmiennym założeniu procentowego poparcia z pierwszej z zaprezentowanych grafik i frekwencji na poziomi 42%, podział mandatów do rady miasta kształtowałby się w poniższy sposób:

 

Szok! Prawo i Sprawiedliwość zdobyłoby 29 mandatów – po dwa we wszystkich okręgach wyborczych plus jeden w okręgu jednomandatowym. Z kolei Platforma Obywatelska otrzymałaby po jednym mandacie w każdym z 14 okręgów. Pozostałe partie i komitety nie uczestniczyłyby w podziale mandatów.

– Trójmanadtowe okręgi wyborcze premiowałyby większe partie, podnosząc mocno rzeczywisty próg wyborczy z pięciu do realnie ponad dziesięciu procent. W skrajnych przypadkach nawet do większego poziomu – mówi nam Andrzej Wałkowicz, były urzędnik wyborczy woj. małopolskiego.

– Wystarczy, że wygrywające ugrupowanie osiągnie wynik wyborczy ponad 35 %, drugie 20%, trzecie 17%, a czwarte na poziomie 10%, to wówczas ostanie dwa w rzeczywistości nie uczestniczą w podziale mandatów – dodaje.

W praktyce oznacza to, że taki trójpodział, przy zastosowaniu metody D’Hondta i poparciu PiS na poziomie 30 procent, PO, Nowoczesnej i Przyjaznego Krakowa na poziomie wyższym niż 30 procent, powoduje, że nieskonsolidowana opozycja – uzyskując w sumie więcej niż połowę głosów wyborców – de facto nie dostanie nawet połowy mandatów w Radzie Miasta.

Co może opozycja?

Jeśli więc wejdzie w życie nowy podział na okręgi trójmandatowe, to w Krakowie jedyną obroną opozycji może być skonsolidowanie pozostałych partii politycznych wokół Platformy Obywatelskiej  jako siły równoważącej prowadzące w sondażach Prawo i Sprawiedliwość.

Może to być też przyczynkiem do stworzenia ponadpartyjnej listy wyborczej, która może w realny sposób zagrozić PiS-owi.

 

 

 Paweł Zalewski, współpraca RS

zdjęcie tytułowe / fot. Paweł Krawczyk/krakow.pl