Aktualności Czarny wtorek Polecane

Sztuka ładnego nazywania, czyli jak próbują wyprowadzić nas na manowce

Nie nazwiesz przecież chleba „chu*owy”, prawda? Lepiej nazwać go „rodzinnym” i wtedy powinien się świetnie sprzedać. Biznesowy eufemizm zdaje się nie mieć granic.

Są tak zwane słowa klucze, które zamienią wadę w atut.

Chleb z najtańszej pszenicy, która z prawdziwą pszenicą nie ma już wiele wspólnego, to chleb rodzinny. U klienta taka nazwa budzi zaufanie. Rodzinny, czyli taki, który będzie smakować każdemu – dzieciom i dziadkom. Prawdziwy rodzinny chleb. Taki, jak jedliśmy w dzieciństwie. Poproszę dwa bochenki.

Nieźle idzie też deweloperom, co świetnie obrazuje rysunek krążący niedawno po internecie. „Osiedle parkowe”. Brzmi zielono, prawda? Osiedle parkowe, czyli blisko parku. Albo domy są otoczone przez zieleń, czyli możesz poczuć się „jak w parku”. Takie są pierwsze skojarzenia. Dopiero po chwili rozumiemy, że chodzi o osiedle postawione w MIEJSCE parku. Był park – jest blok.

Tak to należy rozumieć
– Osiedle Zielona Polana
– Osiedle owocowy sad
– Osiedle zielony zakątek

Teraz te nazwy brzmią inaczej, prawda? Tych miejsc już nie ma, a bloki otrzymały ich imię ku pamięci. Może, gdy po X latach, gdy już wszyscy z nich uciekną, dzięki tej nazwie będzie można wrócić do stanu pierwotnego.

Świetnie radzą sobie także osoby wynajmujące mieszkanie. Ciasna, ciemna nora to „przytulne mieszkanko”. Stare graty to rustykalne mebelki. A odrapane ściany generują klimatyczną atmosferę.

Kto korzysta z usług agencji towarzyskich już do końca życia zapamięta, co oznacza, gdy dziewczyna przedstawia się jako “kruszynka”.

Od zawsze biznesowym słowem kluczem było określenie „studenckie”. Tutaj jednak już nikt nie krył swoich intencji. Studenckie czyli – jak najwięcej za jak najmniej. Studenci już będą wiedzieć, jak z mielonki z puszki przyrządzić pyszne kotlety schabowe. Jak roztopić dropsy i zrobić zupę. Jak z parówek zrobić Strogonowa. Jak z… Zresztą nieważne. Z tego schematu wyłamuje się mieszanka studencka. Oni tego dużo, ani tanio – nie wiadomo, o co chodzi.

Wiem za to jak teraz, w erze smogu, można by reklamować Kraków. “Zapraszamy do naszego przytulnego miasta. Tutaj zawsze jesteś przez COŚ otoczony”.

fot. Jack-Evill via Foter.com

(mm)

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Jego MUSI kupić Cracovia, jeśli chce wygrać w derbach z Wisłą