Aktualności Miasto Polecane Sport

Co dalej z Wisłą Kraków? Taczki dla pani prezes, krótkie pytanie do Kowala i…

Nie zgadzamy się też na to, żeby władze Krakowa wspierały nadętych, bufoniastych działaczy, którzy nie są godni, aby zarządzać takim klubem, jak Wisła – piszą nasi publicyści. A kibicom Wisły proponują dwa konkretne rozwiązania.

Większego problemu w tej kadencji Jacek Majchrowski nie miał. Tuż przed wyborami przyszło mu się zmierzyć z kibolami Wisły, którzy w piątek przeprowadzą szturm na urząd miasta. Powód? Każdemu jest już dobrze znany, ale gdyby ktoś nie doczytał to chodzi o pieniądze. Klub zalega miastu kilka grubych baniek. Więcej poniżej:

Bezczelne zachowanie Wisły! Wstyd, żenada, kompromitacja, hańba!

Kibole już organizowali się w internecie i w piątek chcieli przyjść po magistrat. Po co? Tego na razie nie wiemy. Nie znamy strategii, jaką chcieli obrać fanatycy. Błaganie? Krzyk? Wymuszanie? Szantaż? Zastraszanie? I już się nie dowiemy, bo protest został odwołany w związku z poniższym

Jest rozwiązanie problemu ze stadionem Wisły! Teraz wszystko w rękach klubu

Taczki dla pani prezes

Szkoda tylko, że kibole pomylili adresy. Zamiast na plac Wszystkich Świętych powinni zapukać do pomieszczeń biurowych przy Reymonta i wywieźć na taczkach cały zarząd z prezes Marzeną Sarapatą na czele. To ona – jako szefowa – nie ma pomysłu na ten klub, roztrwoniła pieniądze, jakie udało się zarobić Wiśle, a teraz szantażuje miasto, wydając idiotyczne oświadczenia.

Nie do wiary! To już niemal przesądzone – Wisła wyniesie się z Krakowa

Zresztą pani prezes w jeden dzień popełniła… trzy błędy:

  1. Nie przyszła na spotkanie z władzami miasta i radnymi, którzy chcieli szukać rozwiązań, a zamiast tego wysłała podrzędnych pracowników, którzy zwyczajnie nie mieli nic do powiedzenia.
  2. Wydała idiotyczne oświadczenie, w którym bezczelnie zaczepia władze Krakowa i sugeruje, że długi Wisły to ich problem, a nie klubu.
  3. Zapadła się pod ziemię, znikając z mediów tradycyjnych, społecznościowych i uciekając od trudnych pytań.

Zamiast tego zarząd klubu tłumaczy, że oni to sobie bez stadionu przy Reymonta poradzą, bo wynajmą sobie inny, poza Krakowem. Pytanie tylko, czy Wisłę stać na grę na innym boisku?

Za wynajęcie obiektu (nawet pastwiska) także trzeba płacić! I jeśli władze Wisły podpiszą umowę na przykład na cztery mecze, a później wynajmujący nie zobaczy na swoim koncie ani złotówki, to pogoni i piłkarzy i Sarapatę.

Poza tym gra na innym stadionie to:

  • straty spowodowane mniejszą sprzedażą biletów i karnetów
  • mniejsze dochody z reklam
  • większe koszty związane z logistyką i transportem zespołu

Kowal dał kibolom oręż

Miasto także nie jest bez winy. Oliwy do ognia dolał bowiem dyrektor Zarządu Infrastruktury Sportowej Krzysztof Kowal. Najpierw podpisał jakąś promesę i zasugerował, że gmina podpisze kolejną umowę z Wisłą, a teraz wycofuje się okrakiem, mówiąc, że promesa była warunkowa. Szkoda, że Kowal zapomniał dorzucić tego zdania w piśmie, czym dał kibolom oręż w walce z miastem.

Może więc piątkowy protest powinien się przenieść na Walerego Sławka, gdzie urzęduje śmietanka ZIS, z Kowalem na czele. Nich kibice zapytają pana dyrektora: o ch*j chodzi?! A ten niech wyjdzie i niech odpowie na tak prosto postawione pytanie.

Na co liczył dyrektor Kowal podpisując promesę? Że nagle Wisła spłaci długi? Z czego? Przecież między czasie trzeba było wyrzucić trochę kasy na pensje dla trzech trenerów, pensje zarządu, rozbuchany do granic skład i nietrafione decyzje kadrowe. A z tego co zostało… A nie, już nic nie zostało. Grunt, że zarząd się dobrze bawi.

Nie są godni zarządzać tym klubem

My, niżej podpisani, nie jesteśmy kibicami Wisły. Nie jesteśmy też kibicami Cracovii. Po prostu lubimy dobrą piłkę i chodzimy na mecze jednych i drugich. Nie zawsze, nie na każdy, ale chodzimy.

I nie mamy żadnego interesu w tym, żeby Wisła nagle przestała istnieć, albo wyprowadziła się do innego miasta.

Mamy natomiast interes w tym, żeby gmina z naszych podatków nie finansowała prywatnego podmiotu. Nie zgadzamy się na to!

Wiemy, że wśród władz miasta (między innymi wśród radnych) jest sporo kibiców Wisły, którzy – za głos w wyborach – wydadzą niemal każde (nieswoje) pieniądze i za wszelką cenę będą walczyć o to, żeby gmina kolejny raz pomogła Wiśle. Podobnie było przy budowie stadionu, gdzie grupa radnych-kiboli(!) zabiegała o to, by miasto przelewało kolejne środki.

Miasto wybudowało więc klubowi stadion, a ten… nie potrafi się nawet odnaleźć w swojej piaskownicy!

Nie zgadzamy się też na to, żeby władze Krakowa wspierały nadętych, bufoniastych działaczy, którzy nie są godni, aby zarządzać takim klubem, jak Wisła.

I nie zgadzam się na to, żeby lobby wiślackie w magistracie przekonało prezydenta i radnych, aby ci kolejny raz zabrali kasę z naszych kieszeni i dało na prywatny klub piłkarski.

Rafał Galus, Łukasz Mordarski

fot. Pixabay