Aktualności Miastoman Polecane

Taką Warszawę chcą nam przenieść do Krakowa!

Konie do likwidacji, meleksy dla potrzebujących, a samochody na drzewa. A po wszystkim lufa nad Wisłą – to tylko kropla w morzu wydarzeń mijającego właśnie tygodnia. Jak zwykle w piątek, na KRKnews.pl, przeczytacie subiektywne podsumowanie ostatnich dni, autorstwa Miastomana.

Meleksiarze, protestujący i radni – pole rażenie Miastomana w tym tygodniu jest szerokie. Wszystkim należał się tak obryw? Oceńcie sami.

Niepełnosprawny też człowiek

Bardzo cieszę się, że redakcja KRKnews.pl podjęła temat meleksów. Wszędobylskie samochodziki, kręcące się to tu, to tam, stanowią spore utrudnienie dla innych uczestników ruchu – ba, czasem wręcz zagrożenie. Nie powiem ile razy meleks blokował mi przejazd „bo on na chwilę musiał przystanąć, żeby zaprezentować atrakcję turystyczną miasta gościom na pokładzie”.

Powiem za to ile razy w życiu widziałem policjanta, który zwrócił uwagę kierowcy takiego pojazdu, że zachowuje się nie właściwie (i poprałby to bloczkiem mandatowym): ani razu…

Za to w swoim tekście redakcja zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt funkcjonowania tych pojazdów – z wypowiedzi kierowców wynika, że nie ma problemu, żeby na pokładzie jadącego meleksa urządzić imprezę z alkoholem, czy innymi używkami. I rozumiem, że to usługa adresowana również do mieszkańców, nie tylko do turystów?

Przypominam sobie bowiem, że w trakcie dyskusji o tym, czy zabronić meleksom wjazdu do ścisłego centrum, padł m. in. argument o tym, że nie można pozbawiać niepełnosprawnych mieszkańców możliwości wynajęcia pojazdu i poruszania się po Krakowie. No i teraz wszystko rozumiem. Bo choć nigdy nie widziałem niepełnosprawnego mieszkańca korzystającego z turystycznego meleksa, to jestem w stanie stanąć po stronie właścicieli pojazdów i krzyczeć razem z nimi: niepełnosprawny też człowiek, ma prawo napić się wódy w meleksie!

Temat dyżurny: smog. I konie.

Jeszcze tylko cztery miesiące i powróci temat smogu. Nie wiem czy Państwo zauważyli, że w mediach funkcjonują takie dyżurne tematy – jak zima, to wszyscy do upadłego prześcigają się w doniesieniach o smogu, jak wiosna – o dziurach w drogach po zimie, jak lato – o remontach. I jest jeszcze jeden taki dyżurny letni temat w naszym mieście: konie na Rynku Głównym. Zawsze znajdzie się ktoś, kto pochyli się nad losem człapiącego konia. I zagłaszcze go na śmierć.

Nie trafia do pustych główek argumentowanie, że od wieków konie ciągną wozy w skwarze, czy na mrozie. Że zwierzę to pociągowym jest. Że w Krakowie nawet poeci opisywali konie i ich dorożkarską pracę. Nie, nie dociera. W tym roku kolejne stowarzyszenie apeluje do władz miasta, by całkowicie zabroniły przewożenia turystów karocami (tak, karocami, bo dorożki to niestety nie są). Ciekaw jestem, czy stowarzyszenie to gotowe jest na wykup wszystkich zwierząt po ogłoszeniu takiego zakazu. Bo przecież ich właściciele, kiedy nie będą mogli na koniach zarabiać – pozbędą się ich natychmiast. I oby do stadnin, a nie do rzeźni.

Auta na drzewa

Oj, cieszą się mieszkańcy okolic placu Biskupiego, bardzo się cieszą. Być może już niedługo zamiast – jak czytam w jednej z gazet – „nierównych alejek, dziurawych chodników i zieleni jak na lekarstwo” będzie tam piękny nowy park.

Władze dzielnicy mówią jasno: „Wolą mieszkańców jest by teren ten zagospodarować pod zieleń”. Więc dopiero po opracowaniu projektu będzie wiadomo ile miejsc parkingowych uda się utrzymać. Na moje oko? 30 proc. z tego co jest do tej pory. Płatny parking pójdzie w zapomnienie, a naokoło zaparkuje może jedna trzecia dotychczasowych aut.

No i wtedy się zacznie biadolenie… Zwłaszcza w kontekście likwidacji miejsc parkingowych w centrum okazać się bowiem może, że mieszkańcy okolic palcu Biskupiego zaparkować swoje auta będą mogli jedynie w dziuplach, albo w kieszeniach. Bo nie wierzę w to, że choćby połowa z nich zrezygnuje z aut, bo będą mieli piękną zieleń.

I wtedy zacznie się narzekanie na miasto, że nie zapewniło im odpowiedniej liczby miejsc do zaparkowania ich wspaniałych maszyn… Miasto wtedy powinno pokazać im jak bardzo protestowali i ostatecznie zablokowali budowę parkingu podziemnego pod placem Biskupim. Alternatywa była. Mieszkańcy z niej świadomie zrezygnowali.

Pij bracie, pij

Czytam, że ruch Kukiz’15 chce złożyć projekt, umożliwiający wyznaczanie miejsca picia alkoholu na świeżym powietrzu. Cieszą się już bywalcy bulwarów Wisły, że wreszcie legalnie będzie można łyknąć kilka promili tam gdzie się akurat siedzi, a nie przenosić się po to do knajpy.

Co ciekawe, zgodni są również radni PO i PiS, że to nie najgorszy pomysł. Zarówno Grzegorz Stawowy jak i Michał Drewnicki wypowiadają się pod publikę, że można rozważyć, że można to ucywilizować, dać kosze i pozwalać tylko na picie piwa, a nie niczego mocniejszego.

A ja zapytam obydwu łaskawych Panów, czy widzieliście jak wygląda „nadwiślański świt” nad Wisłą w Warszawie? Nie, to popatrzcie na to zdjęcie.

Nadwiślański świt.

Opublikowany przez Zdjęcia Warszawy na 3 kwietnia 2017

Ktoś powie: oj, tam, MPO posprząta. Tak, może sprzątać każdej nocy, tylko trzeba będzie za to zapłacić. Zabierze się z zieleni miejskiej i przeznaczy na regularne sprzątanie po bydle. Pasuje?

Miastoman

Znajdź Miastomana także na Facebooku – tutaj.

Zdjęcie tytułowe / fot. profil facebookowy Zdjęcia Warszawy

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Królowie miasta, czyli wódka, palenie, ciągła impreza. „To prywatny wózek, robimy co chcemy”