Lifestyle Polecane

Takie rzeczy tylko w krakowskich knajpach. Co tam się dzieje?!

Jedni potrafią zakochać się w pięć sekund, inni tylko przyprawiają o rozstrój nerwowy, a niektórzy od razu chcą… wykupić pół knajpy czy restauracji. Zobaczcie, z jakimi klientami na co dzień zmagają się krakowscy kelnerzy.

W Krakowie bez problemu znajdziemy wiele miejsc, gdzie można wypić lub zjeść. Wybór jest ogromny – od zwykłych piw po kraftowe, kolorowe wódki i drinki, kuchnia regionalna, włoska czy też orientalna.

Jednak niektórzy klienci na różne dziwne sposoby manifestują swoje oburzenie lub zadowolenie. Poniżej przedstawiamy listę najgorszych i najdziwniejszych zachowań.

Oświadczyny

Niektórzy klienci, zwłaszcza panowie, są nieraz tak zachwyceni trunkami czy też menu, że tracą głowę i zaczynają się oświadczać kelnerkom. Często robią to jeszcze podczas, gdy kelnerka roznosi gorące jedzenie, alkohol, szkło czy też ostre sztućce. Tacy panowie nie tylko powodują niebezpieczne sytuacje, ale też poczucie żenady w kelnerce i gościach. Na szczęście dla nich często na drugi dzień nic nie pamiętają.

Robienie przemeblowania

Kraków to miasto pełne turystów i przeróżnych wycieczek. Niestety bywa, że większe grupki potrafią wejść do restauracji czy też baru i zamiast zapytać kelnera o stolik dla większej liczby osób, robią przemeblowanie na własną rękę. W małych lokalach jest to problem, bo kelnerzy nie są wtedy w stanie podejść do klientów i podać im potraw. Pamiętajcie, by zawsze pytać obsługi czy można poprzesuwać stoliki!

Poproszę jeszcze jedną kolejkę!

Osoby pod wpływem alkoholu potrafią być bardzo agresywne. Zazwyczaj to one stanowią największe zagrożenia dla obsługi. Gdy nietrzeźwy delikwent prosi o piwo, a jego stan jest nie najlepszy, obsługa ma prawo odmówić. Często takie osoby stają się agresywne i zaczynają grozić obsłudze nawet rzucając w nią szklankami! Istnieje także inne rozwiązanie tej sytuacji – proszenie znajomych o kupienie następnego piwa. Również wtedy obsługa może odmówić i zaczynają się karczemne awantury. Wypiłeś za dużo? Lepiej idź do domu!

Ja znam właściciela! Zostaniesz zwolniony!

Niektórzy klienci mają bogatą wyobraźnię i gdy coś im się nie podoba mówią obsłudze, że znają właściciela. Myślą, że na jedno skinienie palca barman czy kelner zostanie zwolniony. Zazwyczaj takie osoby zmyślają, a gdy pojawia się właściciel, to nagle dostają amnezji i nie mają pojęcia kim jest ten pan czy pani nadal grożąc paluszkiem.

Chciałbym to odkupić!

Wydawać się może, że gdy klient chce kupować jak najwięcej, to jest to świetna sytuacja dla restauracji czy baru. Owszem może to mieć swoje pozytywne strony, jeśli klient patrzy się na menu! Niektórym tak bardzo się podoba atmosfera i klimat miejsca, że aż chcą je zabrać do domu. Zaczynają się dopytywać za ile mogą odkupić poduszkę na fotelu, flakonik na kwiaty, szklankę czy nawet zwykły otwieracz do piwa. Bywają tak twardzi w swoim postanowieniu, że nawet proszą o kontakt z menedżerem czy właścicielem. Lepiej sobie odpuśćcie…

Sikanie i wymiotowanie

Niektórzy po paru kieliszkach muszą sobie ulżyć i zaczynają sikać, gdzie popadnie. Najczęściej zdarza się to w barowych czy restauracyjnych ogródkach. Zawsze może być też gorzej i klient może zwymiotować. Nikomu tego nie życzymy!

Za dobrą kawkę powróżę

Do barów czy restauracji przychodzą różni ludzie. Czasami bywają to także wróżbici i wróżki. Ta grupa klientów ma różne taktyki. Niektórzy dopiero po wypiciu kawy chcą dać napiwek tylko, że w postaci wróżby. Jeszcze inni dopiero po posiłku zaczynają prześladować innych klientów, dosiadać się do ich stolików i namawiać do powróżenia za pieniądze.

Just