A gdyby tak... Aktualności Polecane

Taksówki w Krakowie w jednym kolorze. Czy kierowców na to stać?

Spodobał mi się ten widok. Nadawał miastu elegancji i szyku. Nie chaos, pstrokatość i samowolka, ale harmonia i uporządkowanie. Takie miałam odczucia przyglądając się taksówkom w Walencji. Czy Kraków stać na takie same? – zastanawia się Marta, która wyprowadziła się z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

Od razu rzuca się to w oczy. Nie musisz patrzeć, czy to coś zamontowane na dachu jest oznaczeniem taksówki, nauki jazdy, a może jakiejś straży miejskiej. Rzucasz okiem i z daleka widzisz, że nadjeżdża taksówka. Biała, lśniąca, oznakowana jak tysiące pozostałych.

Nie jest to może Nowy Jork, który z żółtych taksówek zrobił znak rozpoznawczy. Nie jest to też Londyn, kojarzący się z zabytkowymi taksówkami. Ale walencka harmonia to coś pomiędzy, coś co sprząta taksówkowy bałagan.

Ten sam samochód, inne postrzeganie

Uwierzcie, że dużo korzystniej wygląda parking, gdy stoją na nim eleganckie, białe samochody, a nie odgrywa się pokaz pstrokatości. W Krakowie ktoś zajedzie żółtym autem, za moment czerwonym, a później czarny stanie koło białego. Chaotyczna tęcza w centrum miasta.

Ten jednolity biały kolor daje też inne postrzeganie taksówkarza. Kierowca wydaje się kimś eleganckim, bardziej szoferem niż popularnym „złotówą”. Choć po bliższym poznaniu niczym nie różni się od naszego – też przepycha samochód na postoju w poszukiwaniu oszczędności, też potrafi być zarówno miły, jak i gburowaty. Ale mimo wszystko ta biel dodaje szyku, elegancji i – co dla mnie najważniejsze – poczucia poukładania miasta.

A może to też dobry chwyt pod turystów? W dobie walki z tanimi przewozami, usługami szemranych firm i internetowej ekspansji, może takie jednokolorowe licencjonowane taksówki budziłyby większe zaufanie turystów?

Bez kolejek do lakiernika

I nie myślcie, że zwariowałam – nie proponuję masowej pielgrzymki do lakiernika, by w ciągu miesiąca czy dwóch przemalować wszystkie taksówki. Nie, ale miasto i firmy uważające się za jedyne prawowite korporacje taksówkarskie, mogłyby zastanowić się, czy np. od 1 stycznia nie wprowadzić prawa, które mówi, że każdy nowy pojazd używany jako taksówka ma być biały/żółty/czerwony/czarny.

Bo wiecie jak mówi się na kolor uzyskany z połączenia wielu rożnych barw? Sraczkowaty. I niestety tak czasem wyglądają krakowskie postoje taksówek.

Marta

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay

“A gdyby tak…” to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

Pracodawcy potrafią terroryzować. “Nie jesz, tylko wpie****sz”