Kultura

To będzie coś więcej niż koncert! Ten głos, ta gitara…

Zapowiada się piękny koncert i niezapomniane spotkanie z niesamowitym człowiekiem. 15 maja w Filharmonii Krakowskiej Alosza Awdiejew wraz z zespołem zagrają koncert “Moje ulubione piosenki”.

Ten głos, ta gitara i intymna atmosfera szczególnej rozmowy. Alosza Awdiejew, człowiek – orkiestra, który już od kilkudziesięciu lat trafia swoim głosem prosto w serca kolejnych pokoleń słuchaczy, zabierze nas w muzyczną podróż po ulicach żydowskich sztetli i portowych dzielnic Odessy.

– Tak sobie myślę, że mamy ogromne szczęście, że zachowało się w Polsce dużo z żydowskiego humoru. Proszę pomyśleć o zbiorach Juliana Tuwima czy „Przy szabasowych świecach” […] W PRL było mnóstwo dowcipów, bo trzeba było coś robić, żeby nie zwariować. Czasy się zmieniły. Niedawno wróciłem do Piwnicy pod Baranami. Przywiodła mnie tam m.in. moja miłość do humoru i opowiadania dowcipów. Niestety, gdy mnie nie było, zmarł Piotr Skrzynecki, beze mnie. Kiedyś mnie pytał, kiedy wrócę. Mówiłem, że kiedy opadnie fala mojej popularności. Odpowiadał, że fala nie opadnie, bo ja ją wzniecam – mówił Alosza Awdiejew tygodnikowi TVP.pl.
 
 
– Nie jestem profesjonalnym satyrykiem, ale lubię opowiadać śmieszne rzeczy. Ludzie przychodzą na moje koncerty nie tylko po to, żeby słuchać piosenek, ale żeby się pobawić. Opowiadam im więc różne rzeczy. Piotr Skrzynecki powtarzał, że kabaret musi rozśmieszyć, rozczulić i przestraszyć. Trzymam się tego – dodaje.
 
Artysta, dla którego zawsze najważniejszy jest słuchacz, zaśpiewa piosenki najbliższe jego sercu. Spotkamy się razem z Aloszą Awdiejewem, który w wyjątkowym repertuarze, pozwoli nam odkryć siebie na nowo.
 
– Gram już od 30 lat i w ciągu tego czasu nie śpiewałem żadnych piosenek, których bym nie lubił. Moje ulubione piosenki to takie, które lubi publiczność. Niektóre utwory są polskie, niektóre rosyjskie, inne cygańskie, są też żydowskie. Odnoszę się do nostalgii za ziemiami utraconymi, do wielokulturowego dziedzictwa Polski. Walczymy z multikulti, a tak naprawdę sami jesteśmy multikulti – podkreśla Alosza Awdiejew.