Publicystyka

Uliczne marsze antyrządowe, czyli rozrywka dla mas

Różne są formy spędzania wolnego czasu. Jedni lubią siedzieć w domu oglądając telewizję, wpatrując się w ekran komputera, czytając książki (niestety, coraz rzadziej) lub przyjmując  gości, drudzy wolą pójść do teatru, do kina, bądź do restauracji (kawiarni, pubu), jeszcze inni wybierają spacery, jazdę na rowerze, rolkach, nartach, etc. – pisze dr Jerzy Bukowski* dla KRKnews.

Są też tacy, którym najbardziej odpowiada udział w ulicznych demonstracjach, głównie antyrządowych. Naiwnie sądzą, że ma to poważne znaczenie polityczne  i wpływa na tych, którzy sprawują władzę, podczas gdy tak naprawdę należy to traktować wyłącznie w kategoriach rozrywkowych.

Bycie w jakiejkolwiek wspólnocie daje złudne poczucie siły, ale jest warte dokładnie tyle, na ile przydaje się sprytnym i cynicznym przedstawicielom aktualnej opozycji do realizowania ich interesów.

Patrząc na autentyczne, ale kompletnie pobawione znaczenia zaangażowanie wielu Polaków w zwoływane przez Komitet Obrony Demokracji oraz przez inne organizacje usiłujące przywrócić status quo ante sprzed ostatnich wyborów prezydenckich i parlamentarnych można się co najwyżej pobłażliwie uśmiechnąć.

Jerzy Bukowski

fot. DrabikPany via Foter.com 

Bukowski: Kaczyński kpi z opozycji