Miastoman Polecane Publicystyka

W Krakowie było wielkie nadymanie. I nagle boom! Balon pękł…

Część dziennikarzy mocno się wygłupiła, szczucie innych polityków na nic się nie zdało, tak samo jak przepowiadanie z gwiazd. Dziś u Miastomana może być tylko jedno wydarzenie i jedna informacja: Jacek Majchrowski ogłosił, że zamierza ubiegać się o reelekcję w jesiennych wyborach.

Na nic zdały się długie i przemądrzałe dywagacje naszych rodzimych dziennikarzy-pseudospecjalistów od lokalnej polityki, na nic pobożne życzenia radnych, na nic teorie wysnuwane z gwiazd – Jacek Majchrowski pokazał, że on rządzi w tym mieście.

I jeszcze się taki chyba nie narodził, kto mógłby go rozczytać, mógłby powiedzieć co zamierza, czy powiedzieć mu „musisz kandydować” lub „musisz się wycofać”. Chapeau bas, panie prezydencie.

Miernie, ale żeby się klikało

Wyszła przy okazji słabość krakowskich mediów, które do kilku dni wieszczyły „koniec epoki Jacka Majchrowskiego”. Nie, nie dlatego, że może nie wygrać wyborów, tylko dlatego, że właśnie one miały „jedyne i pewne” informacje co do tego, że Jacek Majchrowski „na pewno” nie wystartuje.

Czytałem te triumfalne tytuły, widziałem entuzjastyczne notki na ten temat. Omiotłem też wzrokiem szczęśliwe wpisy komentatorów – najczęściej zwolenników PiS lub Łukasza Gibały. No i co? No i nic… No i nie wyszło. Więc albo redakcje powinny wymienić dziennikarzy na takich, co to nie uwierzą pierwszej lepszej plotce sprzedanej im przez radnych, albo dziennikarze zmienią źródła informacji – bo tym nie można wierzyć.

Majchrowski nie wysiada z tramwaju. “Potrafi urzędować bez pampersa”

Nadyma się Pęk

Oj, ależ nadyma się Pęk młodszy, czyli senator Marek Pęk. Nie wiecie kto to? Nie dziwię się… Nikt (poza wyznawcami PiS, a więc macierzystej partii pana senatora), nie słyszał do tej pory o jakichkolwiek jego zasługach dla województwa. Nawet dla Krakowa. Nawet dla osiedla. Nawet dla bloku. Ale jest senatorem, członkiem partii rządzącej, zwolennikiem Małgorzaty Wassermann, a to pozwala mu wygłaszać wiele mądrych, złotoustych opinii. Niestety, te opinie też nie mają na celu budowania dobrobytu województwa. Ani Krakowa. Ani osiedla. Ani nawet bloku. Te opinie dotyczą Jacka Majchrowskiego.

Pan senator błyszczy w mediach tylko dlatego, że krytykuje prezydenta za wiek [Majchrowski ma 71 lat – przyp. red.]. Ot, tak. Kolejny, jak Gibała, żyje myślą o Majchrowskim. Panie Pęk, weź się Pan opamiętaj, jeszcze nie jest za późno. I za każdym razem jak będziesz chciał drwić z prezydenta Majchrowskiego – pamiętaj, że jedyne czym dysponujesz, to nie Twoje osiągnięcia, tylko nazwisko otrzymane po tatusiu. Bo nawet Pan na nie uczciwie nie zapracowałeś.

Gdzie jest Gibała?

Łukasz Gibała na twitterze (gdzie i ja zagościłem) postanowił się nie udzielać. Albo nie ma nic mądrego do powiedzenia, albo jak przystało na filozofa, nie ogarnia tak szybkiego medium. Ktoś się tylko z niego wyśmiewa pokazując jego upozowane zdjęcie z wycieczki rowerowej nad Wisłę, a to komuś zaproponował przesłanie swojej książki redagowanej przez wdzięczny naród (brawo! gest wprost z podręcznika do PR!). A przepraszam, dziś zapowiedział, że będzie robił tlen. Nooo, szacunek, w przyszłym tygodniu pewnie będzie szył maseczki antysmogowe. To tanie, a znajoma Gazeta tzw. Krakowska na pewno podchwyci.

I tak się tylko zastanawiam, kto wypił szampana, który do wczoraj mroził się w lodówce u Gibałów w domu? Miało być tak pięknie, miał Majchrowski nie kandydować, miał Łukasz wykolegować w pierwszej turze Kosiniaka-Kamysza, a w drugiej Wassermannównę. I miało być tak wspaniale, tak prezydencko… A tu nic, a tu Majchrowski znowu mu na drodze stanął, znowu kupę kasy na kampanię pójdzie jak krew w piach… Mam nadzieję, że chociaż Ada go pocieszyła.

Jaśkowiec rulez!

Rada Miasta Krakowa pełna jest ludzi przypadkowych. Są to tacy, wiecie, co to załapali się na miejsce na liście, bez większych nadziei na wygraną, ale wysoki wynik listy, albo rezygnacja innego radnego spowodowała, że w radzie się znaleźli. Są też „zawodowi” radni – oni krzyczą, że trzeba wprowadzić kadencyjność, ale z wyborów na wybory kandydują. Byli radni na przeczekanie – np. Andrzej Duda, co poszedł w posły, a potem prezydenty; Władysław Kosiniak-Kamysz, co poszedł w ministry.

Jest też Dominik Jaśkowiec. Człowiek, któremu chyba jest bardzo źle w życiu. Najpierw  dogadał się z Bogusławem Kośmiderem, że po dwóch latach kadencji zostanie przewodniczącym rady – ale Kośmider go wykiwał. Teraz PiS wymyślił, że trzeba Jaśkowca odwołać ze stanowiska wiceprzewodniczącego rady, czyli z funkcji jaką piastuje obecnie.

No i Jaśkowiec postanowił zawalczyć o tę swoją posadę z całych sił. Tuż po ogłoszeniu decyzji przez Jacka Majchrowskiego, pierwszy wyrwał się, że PO rozważy… wystawienie własnego kandydata na prezydenta, bo Jacek Majchrowski o wspólnym starcie z PO raczej słyszeć nie chce. Pomijam już przeświadczenie, że od Jaśkowca, czy PO, coś w Krakowie zależy… Odnalazł się on jednak jak taki słonik w składziku porcelany… A radni prezydenccy, którzy będą języczkiem u wagi w czasie głosowania o odwołanie Jaśkowca, nie powinni o tym zapomnieć. Bo Jaśkowiec chyba lubi jak mu jest źle w życiu.

Miastoman

zdjęcie tytułowe / fot. pis.org.pl

Znajdź Miastomana także na Facebooku – TUTAJ

oraz na Twitterze TUTAJ

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.