A gdyby tak... Polecane

Wakacje lepiej spędzić w Krakowie. Wyjazd to kompletna pomyłka

Odwlekanie wakacji to jak drażnienie się z dzieckiem – dam ci cukierka, nie dam, dam, nie dam. I może skończyć się podobnie – awanturą, zadymą, płaczem. Ale na moment odłóżcie histerię i dajcie się przekonać – wakacje warto spędzić w Krakowie, a zagraniczny wyjazd przełożyć na później – pisze Marta, która wyprowadziła się z Krakowa do Hiszpanii i specjalnie dla KRKnews porównuje życie w obu miejscach.

W tym momencie czarny krzyżyk po prawej stronie monitora mogą kliknąć rodzice dzieci w wieku szkolnym. Wy, biedacy, wyboru nie macie. Jeśli gdzieś wyjechać, to w wakacje. Albo nie, zaczekajcie chwilę, może uda się Was przekonać do jakiegoś dłuższego weekendu?

Ogólnie w Hiszpanii obserwuję jedno – wakacje w wakacje to jak kupowanie pączka w Tłusty Czwartek. Na co dzień dostaniecie go w każdym sklepie, bez kolejek, czasem nawet w promocyjnej cenie. A w Tłusty Czwartek nie ma rady – swoje musicie odstać, a lepszego produktu i tak nie dostaniecie.

Identycznie jest z wakacjami w wakacje, ale dochodzi do tego jeszcze poważny aspekt finansowy. Ale po kolei.

Zapach obcych stóp

Zimą w Hiszpanii plaże są piękne. Pustawe, spokojne, dla koneserów. Przy odrobinie wyobraźni możecie poczuć się, jakbyście leżeli na prywatnej plaży. Za to latem przy odrobinie wyobraźni możesz pomarzyć o wolnym miejscu dla całej rodziny i braku obcych stóp przy głowie. Przepaść.

Zimą, wiosną i jesienią kelnerzy stają się Twoimi kumplami. Jedni dla zysku, inni z przyjaznej hiszpańskiej mentalności. Uśmiechają się, zagadują, przynoszą bonusowe tapasy. Latem ci sami kelnerzy może cię poznają, ale wolą nie widzieć. Nie mają czasu na nic więcej niż szybkie „Hola”, ewentualnie podanie dłoni.

Zresztą latem rzadziej do nich zachodzisz, bo są zdecydowanie drożsi. Piwa za 1,5 euro już raczej nie znajdziesz, o bonusowym tapasie nie wspominając. A Ty kasy na przesiadywanie w nadmorskiej knajpie nie masz, bo wszystko poszło na mieszkanie. W końcu nie kosztuje ono już 600 euro miesięcznie jak poza sezonem, ale 1600 euro. A i tak ciężko je znaleźć, w końcu Hiszpanie też mają wakacje i uciekają z dziećmi nad morze.

Podobnie jest z lotami – niektóre hiszpańskie miasta poza sezonem dostępne są za 250 zł dwie strony, a w wakacje znalezienie czegoś poniżej 1000 zł jest niezłym wynikiem.

Poszukiwanie yeti

No i jeszcze temperatury. Podobno są Polacy, którzy hiszpańskie upały znoszą lepiej niż Hiszpanie, ale ci ludzie są jak yeti – wszyscy o nich słyszeli, ale nikt nie widział. No bo jak tu normalnie funkcjonować w 40 czy 50 stopniach?

Tymczasem wrzesień to jakieś 30 stopni, październik trochę mniej, a nawet zimą zdarzało mi się kąpać w przydomowym basenie.

Słowem – jeśli Twoja skarbonka pęka z nadmiaru banknotów, gęsia skórka przemija dopiero przy 45 stopniach, a dusza i ciało domagają się bliskości obcych ludzi na plaży, to śmiało – wakacje w wakacje stworzono dla Ciebie. W innym wypadku lepiej przetrwaj je w Krakowie.

Rekompensata z nawiązką

Pewnie ciężko pod Wawelem żyje się w obecnych upałach, ale są też plusy – luz na drogach i parkingach, dłuższy i cieplejszy wieczór na penetrowanie miasta (no bo zimą nikt normalny nosa z mieszkania przecież nie wychyla), kina plenerowe, pikniki miejskie, wysyp koncertów.

No dobra, może upałów to nie wynagrodzi, ale zawsze to jakaś rekompensata. A pełną, i to z nawiązką, otrzymacie we wrześniu/październiku/listopadzie itd., gdy nadejdzie czas Waszych wakacji.

Marta

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay 

“A gdyby tak…” to cotygodniowy cykl, w którym autorka opisuje, a także radzi i zachęca, by rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady (albo do Hiszpanii).

To już czas! Zaryglujmy okna w krakowskich autobusach i tramwajach!