Budżet obywatelski Polecane

Walczymy o parki w Krakowie, a rozwiązanie jest dużo prostsze!

Zróbcie prosty eksperyment – rzućcie okiem na swoją dzielnicę z lotu ptaka w GoogleMaps. Efekt? Najbliższe parki pewnie znacie, ale zobaczcie ilu miejscom można byłoby nadać parkowego charakteru? A idealnie do tego nadają się pieniądze z budżetu obywatelskiego.

Dziś park spełnia przede wszystkim dwie funkcje – służy mieszkańcom i filtruje powietrze w tak paskudnych okresach jak teraz, gdy smog wgryza przez najmniejsze szczeliny do naszych mieszkań, o płucach nie wspominając.

By jednak zieleń zadbała o nas, my najpierw musimy zadbać o nią. Doskonale zrozumieli to mieszkańcy Bronowic, którzy już nie mogli patrzeć na niszczejącą przyrodę.

Ludzie chcieli, ale nie mogli

Postanowili przeprowadzić inwentaryzację, co wcale nie było zadaniem na pięć minut. Oto co zaplanowano: zbadać drzewa przez dendrologa, zamocować podpórki w przypadku drzew, które mogą się zwalić, przyciąć gałęzie, prześwietlić teren, ocenić stan krzewów i gleby.

Projekt zakładał jednak nie tylko ocenę, ale też poprawę sytuacji, czyli przerzedzanie czy przesadzanie, a także budowanie budek dla ptaków.

„Jest to teren znajdujący się pomiędzy trzema blokami wielomieszkaniowymi i setka mieszkańców mogłaby z parku korzystać, ale nie może. Oprócz osób zamieszkujących pobliskie budynki, teren ten jest też użytkowany przez mieszkańców przyległych dzielnic” – napisano w projekcie budżetu obywatelskiego, co zdecydowanie przekonało głosujących mieszkańców.

Identyczny problem mieli mieszkańcy Bieńczyc, którzy nie mogli przeżyć, że marnuje się potencjał ich terenów zielonych. „Planty Bieńczyckie są zaniedbywane” – alarmowali w projekcie.

Plan mieli jasno sprecyzowany pod odpowiednim kątem. Wnioskowali o 20 tys. zł, które chcieli przeznaczyć na zakup sadzonek i wykonanie nasadzeń.

„Projekt będzie służył zarówno starszym jak i młodszym mieszkańcom Bieńczyc” – argumentowali i tyle zdecydowanie wystarczyło, by planty zyskały nowy wygląd.

Niech zieleń idzie w górę!

I co, rzuciliście okiem na swoją okolice w GoogleMaps? Nie ma tam żadnego terenu zielonego do zagospodarowania, co dałoby Wam namiastkę parku lub chociaż sprawiło, że rośliny choć w części zatrzymałyby atakujący smog?

Być może tak samo myśleli mieszkańcy Dębnik, dopóki nie trafili na projekt pana Adama, który został złożony w ramach budżetu obywatelskiego. Zakładał on bowiem wykorzystanie… ekranów akustycznych.

„Ekrany akustyczne wybudowane wzdłuż ul. Bobrzyńskiego w ramach inwestycji szybkiego tramwaju na Ruczaj przyczyniły się do obniżenia wartości estetycznej krajobrazu osiedla. Abu zniwelować niekorzystny wygląd tych elementów wystarczy obsadzić ekrany gęstą roślinnością” – argumentował pan Adam i trudno odmówić mu racji, w końcu w mieście zieleni nigdy za wiele.

A skoro czasem nie da się dla niej wygospodarować wielkich połaci ziemi, to może należy zajmować miasto… pionowo? Na kolejne pomysły i wnioski nigdy nie jest za późno.

dn

zdjęcie tytułowe / materiały prasowe