Miasto

Waszym zdaniem: “Rowerowi terroryści” sparaliżują miasto

“Dla mnie to rowerowy terror” – pisze do naszej redakcji Czytelnik podpisujący się jako “Rozżalony”. Sprawa dotyczy Masy Krytycznej, która przejedzie przez Kraków w piątek, dokładnie dzień przed Wszystkimi Świętymi. Na główne ulice miasta wyjdzie około 300 rowerzystów, którzy chcą zwrócić uwagę na braki w miejskiej infrastrukturze rowerowej. Urzędnicy tłumaczą, że nie mogą zabronić przejazdu, bo nie mają takich możliwości prawnych. Natomiast organizatorzy Masy Krytycznej nie zamierzają odpuścić i w piątek pojawią się na ulicach Krakowa.

Masa Krytyczna, czyli przejazd przez miasto setek rowerzystów, odbywa się w każdy ostatni piątek miesiąca. Problem w tym, że przejazd wypada teraz 31 października, dzień przed świętami. Rowerzyści wystartują z Rynku Głównego o godz. 18. Trasa wiedzie ulicami: Grodzka – Franciszkańska – Straszewskiego – Podzamcze – Powiśle – Retoryka – Piłsudskiego – al. 3 Maja – Piastowska – Podchorążych – Kazimierza Wielkiego – Łobzowska – Dunajewskiego – Szczepańska – Rynek Główny. Dwukrotnie przetnie ruchliwe Aleje Trzech Wieszczów. 

Poniżej prezentujemy opinię naszego Czytelnika, którą otrzymaliśmy na adres redakcja@krknews.pl.

Szanowna Redakcjo,

biorę do ręki poranną gazetę i szlag mnie trafia!

Bawią mnie uczestnicy krakowskiej Masy Krytycznej. Zawsze bawili. Z nieskrywaną radością obserwuję jak „rowerowi terroryści” blokują ulice, a na przykład tuż obok jest nowa ścieżka rowerowa. Pogratulować walki o lepszą sprawę i lepsze jutro. Niemniej żyjemy w państwie prawa i  co nie jest zabronione jest dozwolone. Zatem niech jeżdżą, blokują ulice i wzbudzają sympatię… No właśnie – czyją?

Zastanawiam się, czy paraliżując miasto na dzień przed Wszystkimi Świętymi  Masa Krytyczna wzbudzi sympatię kierowców (którzy będą kląć stojąc w korkach wyjeżdżając poza miasto lub na – bądź co bądź ważne i rodzinne święto)? A może wzbudzi sympatię tych babć, które z reklamówkami pełnymi zniczy będą stać dłużej niż zwykle w autobusach? A może wzbudzi sympatię władz miasta, które z przyjemnością usiądą do rozmów z ludźmi paraliżującymi Kraków na dzień przed takim szczególnym świętem?

Więc o co właściwie chodzi? Dla mnie to rowerowy terror. Żałuję, że Masa Krytyczna nie potrafi rozmawiać w cywilizowany sposób, na słowne i merytoryczne argumenty. Żałuję, że nie potrafi odpuścić.

Owszem, sam nie jestem kierowcą. Z komunikacji miejskiej korzystam sporadycznie. Kraków zazwyczaj pokonuję pieszo, rowerem bądź taksówką. Pisałem więc, że uczestnicy tego przedsięwzięcia jakim jest Masa Krytyczna mnie bawią. Wywołują uśmiech. Czasem sympatyczny, a czasem politowania. Ale w tym przypadku, to, co zabawne, staje się żenujące. Takim zachowaniem rowerzyści robią sami sobie więcej szkody niż pożytku.

Wygrali w referendum (będą mieć ścieżki), władze miasta obiecały ostatnio budowę kilkudziesięciu kilometrów nowych ścieżek, ciągle mówi się o zwiększeniu infrastruktury rowerowej. Co jeszcze trzeba zrobić?

Wyczytałem w gazecie, że rowerzyści będą paraliżować miasto tak długo, aż ich postulaty nie zostaną uwzględnione, a ich los się nie poprawi. Przypominam jednak, że ZAWSZE! Można zrobić coś lepiej. Jak będą mieć tysiąc kilometrów ścieżek to zawsze mogą chcieć dwa kolejne kilometry.

Gdzie jest granica absurdu? Moim zdaniem w piątek zostanie przekroczona!

Rozżalony

Powyższa opinia jest wyłącznie zdaniem naszego Czytelnika. Zapraszamy Was do dyskusji – redakcja@krknews.pl lub na https://www.facebook.com/KRKnewspl?ref=hl