Miasto Polecane Publicystyka

“Single nie potrafią się masturbować”, czyli jak wygląda seks krakowian [wywiad]

Niektórzy wolą solo, a inni w duecie – z partnerem lub wibratorem. Są jeszcze tacy co lubią swingować. Inni mają problem z odnalezieniem miłości, a drudzy nie wiedzą jak się pozbyć natrętnego partnera lub partnerki. O uczuciowych i seksualnych problemach mieszkańców naszego miasta opowiada specjalnie dla KRKnews dr n. med. Maciej Kowalczyk.

Justyna Słowikowska:  Z jakimi problemami najczęściej przychodzą pacjenci?

Dr n. med. Maciej Kowalczyk: Szczerze mówiąc łatwiejszy jest kontakt mężczyzny z mężczyzną. Kobiety wolą pewne problemy wyjawiać przed kobietami licząc na solidarność i wsparcie. Tutaj dochodzi jeszcze aspekt psychologiczny- ja jestem lekarzem i mam można powiedzieć w miarę ograniczoną ilość czasu.

Kobiece problemy wymagają więcej uwagi, a męskie są bardziej skoncentrowane na osiągnięciu czegoś co chcą. Kłopoty dam dotyczą relacji i najczęściej polegają na kryzysach w związku. Panowie łatwiej podejmują trudne decyzje i nie wiążą się one z takimi konsekwencjami jak dla kobiety. Szukanie nowego mężczyzny jest o wiele trudniejsze, a mało jest pań, które płynie przechodzą z jednego związku w drugi. Być może są takie, ale nie przychodzą do mnie, bo umieją sobie poradzić.

Emocjonalność i psychologia kobiet jest zupełnie inna. Wydaje im się, że są odpowiedzialne za partnera. Czy jak go zostawię to czy coś sobie sam ugotuje? Przez takie wątpliwości ciężko zerwać, a też kobiecie ciężej jest samej niż samotnemu mężczyźnie. Niestety ciężko coś mi na to poradzić, bo znowu się odzywa konserwatywność społeczna. Zachód jest nastawiony na totalne równouprawnienie i społeczeństwo nie dziwi się pewnym sytuacją. U nas wciąż pewne zachowania są zbyt męskie, wyzywające ze strony kobiet.

fot. Foter.com

Paradoksalnie młodzi mężczyźni, którzy byli konserwatywnie wychowywani w starciu się z  aktywną i inicjującą kobietą, która wychodzi naprzeciw, są nagle zaszokowani. Najchętniej to oni by sobie ją wybrali i fajnie, żeby w sytuacjach intymnych była aktywna. Jednak kiedy dziewczyna zaprasza chłopaka na spotkanie to nawet takie działania potrafią być w polskiej mentalności trudno akceptowalne.

Jak szybko pacjent jest się w stanie przyznać, że używa gadżetów erotycznych?

Pacjenci w ogóle nie chcą o tym wspominać. Wydaje mi się, że jest to jeszcze sprawa bardzo intymna i wstydliwa. Nie mówi się o tym, ale można się domyślać. Jest to temat nie poruszany nawet z lekarzem. Musiałbym mocno wgłębiać wątek, ale nie miałbym pewności, że odpowiedzi będą szczere.

Z czego może wynikać nasza wstydliwość?

Myślę,  że jesteśmy nadal społeczeństwem dość konserwatywnym. Wszystko jest oparte na relacjach partnerskich. Single, a zwłaszcza singielki często nie potrafią się sami masturbować nie wspominając już o jakiś gadżetach. To jest mentalność- jak nie mam partnera lub partnerki do tego, to sama nie będę tego robić. Tu nie ma kontekstów religijnych, a wynika z naszej mentalności, która nie jest taka jak w Europie Zachodniej. Może to dobrze…

Dlaczego dobrze?

Jesteśmy nastawieni na relacje partnerskie i interpersonalne. Nie umożliwia to funkcjonowania wyalienowania. Nie kultywujemy tego typu zachowań, a zwłaszcza jeśli chodzi o seksualność. Jeżeli nie ma partnera to wycofujemy się z pewnych aktywności, a jak jest to stosunkowo rzadko dodajemy gadżety. Owszem teraz jest dużo większa oglądalność pornografii, nawet wspólnie przez pary. Używanie gadżetów ma nadal znamiona perwersji co u nas jest postrzegane bardzo negatywnie.

Wydaje się, że to częściej kobiety wycofują się z samodzielnych aktywności seksualnych niż mężczyźni.

Wynika to z samej natury. Mężczyźni są bardziej aktywni w tych sprawach. Fizjonomia jest także mniej skomplikowana. Samo zaspokojenie następuje szybko. Nie jest potrzebna do tego ani wyobraźnia ani strona emocjonalna. Mężczyźni potrafią uprawiać seks bez emocjonalnego zaangażowania. U kobiet jest o wiele trudniej- zawsze o czymś myślą i marzą. To nie takie proste- nie można tego robić byle jak i byle gdzie.

Jakich gadżetów używają bardziej odważni pacjenci?

Wibratory i w zasadzie niczego więcej. Czasami opowiadają o uatrakcyjnionych prezerwatywach z kolcami czy końcówkami z wypustkami, ale to jest nadal mało popularne.

fot. Pixabay

Coraz więcej w Internecie pojawia się kanałów edukacyjnych o gadżetach i są one sprzedawane nawet w drogeriach. Często wspomina się o ich zbawiennym, zdrowotnym działaniu tak jak w przypadku kulek gejszy. Czy te gadżety są tak naprawdę nam potrzebne, a może to czysty marketing?

Kulki gejszy w przypadku młodych dziewczyn, które nie rodziły nie są konieczne. Mięśnie dna miednicy są silne i nie ma potrzeby ich ćwiczyć. Jeśli nie ma tez problemów z nie trzymaniem moczu to też nie są nieuchronne. Z kolei lubrykanty, czyli żele nawilżające w przypadkach młodych par nie są niezbędne.

Jednak jeśli mówimy o starszych kobietach po ciąży, otyłych lub nie uprawiających aktywności fizycznej to jak najbardziej. Często jest to po prostu komercyjna reklama. Asortyment wszelkich gadżetów jest wspaniały. Jest tak ogromny wybór- jedne kulki są różowe, a tamte mają jakieś silniczki. Jest tyle pomocnych aplikacji na telefon. Po prostu bajka!

Czy urozmaicanie swojego życia erotycznego jest zalecane?

Najlepiej kiedy atrakcyjność partnera i wartość relacji pomiędzy partnerami była na tyle satysfakcjonująca, by nie było potrzeby urozmaicania sobie związku gadżetami. Przynajmniej na początku związku do powiedzmy wieku około 40 lat. Należy pamiętać, że używanie gadżetów może przyczynić się do instrumentalizacji relacji. Może to spowodować spadek zaangażowania i wyeliminowanie partnera z pożycia seksualnego.

Niestety wibrator może to robić sprawniej, dłużej i nieustająco. To tak jak u kierowców, jeżeli jeździło się maluchem i wymieniło się go na mercedesa, to nie wrócimy do grata. Zostawmy to sobie jako uzupełnienie, gdy w wieku późniejszym emocje opadną. Wtedy może to podtrzymać naszą relacje na satysfakcjonującym poziomie.

Jeśli mówimy o gadżetach to na pewno warto wspomnieć o fetyszach.

W Polsce fetysz jest odbierany jako cos z pogranicza nieprawidłowości, a wręcz patologii. Niewątpliwie cała masa ludzi zdrowych jest fetyszystami pewnego rodzaju sytuacji, kolorów czy zachowań będąc tego zupełnie nieświadomym. To dobrze, ponieważ nie ma znamion patologii.

Uczesanie, odpowiednie perfumy czy jakieś zachowania partnerki lub partnerek są odbierane korzystnie przez partnera, ale nikt nie nazywa tego fetyszem. Przykładowo mówiąc o budowie ciała, jedni mężczyźni lubią duże, krągłe pośladki u partnerki, a inni wolą mniejsze. To też jest pewnego rodzaju fetyszyzm.

Pixabay

Wspomniał Pan partnerki. Jak wiele osób decyduje się na seks w trójkącie?

Większość z nas jest zbyt konserwatywnie wychowana, by o czymś takim w ogóle pomyśleć. Są pewne grupy swingerskie, ale nie są one zbyt popularne. Swingowanie to jest pewna forma relacji. Nie można też w nią wchodzić za szybko. Związek ma być dla ludzi i mają go maksymalnie wykorzystać. Miłość to nie jest sok wieloowocowy. Trzeba wziąć jakiś owoc i wyciskać z niego maksymalnie, a dopiero potem dosładzać i dodawać coś innego. Zwracał już na to uwagę Lew Starowicz, że to raczej nie spaja związku tylko może sprzyjać jego rozluźnieniu.

Plus nie wiadomo kiedy można sobie pozwolić na seks w trójkącie. Z jednej strony można, gdy nie ma się jeszcze dzieci. Wtedy jak się związek rozpadnie to nikt dodatkowo nie będzie cierpieć. Kiedy są już dzieci to jest trudniej, ale można to zostawić na okres zapotrzebowania silniejszych doznań tak jak w przypadku gadżetów.

Edukacja seksualna nie jest w Polsce w najlepszym stanie. Czy szkoła powinna mówić o bardziej pikantnych aspektach seksu, a może nadal powinniśmy wspominać o rozmnażaniu na lekcjach biologii?

Na matematyce nie mówi się od razu o pochodnych czy o całkach. Powinno się podchodzić do tego tematu jak do alfabetu i tłumaczyć wszystko po kolei. Rodzi się jednak pewne pytanie- czy szesnastolatek nie wie przypadkiem więcej od nas, a może nie ma zielonego pojęcia o swojej seksualności. Według konwencji o walce z cyberprzestępczością nie wolno pokazywać małoletnim pornografii, ale wielu z już współżyje.

Abecadła powinno się uczyć już siedmio lub ośmiolatków. Zaczyna się rodzić zainteresowanie tą sferą życia i trzeba bardzo młode osoby przygotować, by zabezpieczyć profilaktycznie przed pewnymi problemami. Tylko, że kto miał zacząć uprawiać seks to już to robi bez edukacji seksualnej. Wiele nastolatków sięga po informację w Internecie, gazetach czy od kolegów w klasie. Nie jest to zawsze dobre, ale lepsze to niż nic. Musi być podstawa, by wszystko było zrozumiałe. Najpierw musi być przystawka, a deser na końcu. 

Justyna Słowikowska

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay