Aktualności Polecane Sport

Wisła: Zamiast klubowej legendy zatrudnili trenera z IV ligi

W Wiśle trwa festiwal dziwnych decyzji, które powoli spychają klub coraz niżej i niżej. Klubowi analitycy właśnie stwierdzili, że należy dokonać zmiany na stanowisku trenera i Radosława Sobolewskiego wymienili na człowieka, którego największym sukcesem jest wspólne zdjęcie z Jurgenem Kloppem.

Dokąd zmierza Wisła? Chyba do IV ligi, skoro bierze trenera właśnie stamtąd. Kiko Ramirez prowadził cztery kluby o nazwach, które nikomu w Polsce nic nie powiedzą. Najwyżej pracował w III lidze, ale o sukcesach trudno cokolwiek napisać. Nie wywalczył ani jednego awansu. Dwukrotnie udało mu się wejść do baraży i na tym koniec.

Hiszpański Prima Aprilis?

Ktoś powie – liga hiszpańska jest tak silna jak pierwsza polska. No, niekoniecznie. IV liga w Hiszpanii to 18 grup, po 20 zespołów każda – 360 drużyn.

Podobno, gdy otrzymał propozycję pracy w Wiśle, co rusz zerkał w kalendarz, czy to nie 28 grudnia. To właśnie tego dnia w Hiszpanii odbywa się „dzień świętych niewiniątek”, coś na kształt naszego Prima Aprilis.

W Wiśle podejmują kolejną dziwną decyzję. Jedna dziwna decyzja to nic, ale ich kumulacja – może pchać ku katastrofie.

Niemal równy rok temu Biała Gwiazda zatrudniła na stanowisku trenera Tadeusza Pawłowskiego, którego pogoniono po trzech meczach. Śmiali się z niego nawet piłkarze. Stracono w ten sposób dwa miesiące.

Nauka na żywym organizmie

Potem Bogusław Cupiał oddał klub w ręce hucpiarza i przez trzy tygodnie Wisła kroczyła wprost ku przepaści. Zupełnie stracono wtedy letnie okienko transferowe, a więc szansę na uzupełnienie składu. Kolejna strata czasu, pieniędzy, zaufania.

Teraz klub zarządzany jest przez ludzi związanych z kibicami. Oni dopiero się uczą jak to robić. A uczą się na żywym organizmie.

Dokąd zmierza Wisła? Chyba do IV ligi, skoro szuka wzmocnień właśnie tam. Przypomnijmy – w grudniu na testy zaproszono kilku piłkarzy, w tym jednego z drugiej ligi tajskiej drugiego z czwartej ligi portugalskiej. Podobno nie potrafili nawet żonglować piłką.

I tylko zwykłych kibiców żal…

(wm)