Polecane Publicystyka

“Wyciąganie pieniędzy na budowę pomników to sposób na życie kilku osób”

Strach przed awanturą sprawia, że każdy macha ręką i ulega tym wariactwom, mając za zasadę, że lepiej z głupim nie zaczynać. A wystarczy się postawić i powiedzieć: NIE! – pisze dla KRKnews Grzegorz Gondek ze Stowarzyszenia Wielki Kraków.

Po raz kolejny jesteśmy świadkami niekończącej się opowieści o bucie i arogancji z pseudo patriotyzmem w tyle. Otóż samozwańczy dziedzic Związku Legionistów Polskich Krystian Waksmundzki nie wydał kluczy i nie wpuścił komornika do Domu im. Józefa Piłsudskiego przy krakowskich Oleandrach. Miasto od wielu lat stara się odzyskać budynek, wyremontować go i udostępnić mieszkańcom. Na ten cel zarezerwowane zostały pieniądze w budżecie i ogłoszono przetarg na wykonawcę robót, ale chyba tylko Bóg raczy wiedzieć czy uda się to wszystko zrealizować.

Na pytanie dlaczego tak się dzieje, dlaczego jeden człowiek jest w stanie sparaliżować na lata działalność urzędów i sądów, nikt nie zna właściwej odpowiedzi. Najprościej można stwierdzić, że korzysta z możliwości i kruczków prawnych, które jak widać doprowadził do perfekcji. Sprawa ma jednak głębsze dno, jedną z przyczyn takiego zachowania jest tolerowanie i pobłażliwość dla działań, które ten pan i wielu mu podobnych czynią od lat.

Pod przykrywką działań patriotycznych, ocalenia od zapomnienia, dziedzictwa historycznego i, w końcu, edukacji młodzieży zawłaszczają przestrzeń publiczną. Pan Waksmundzki nielegalnie okupuje budynek należący do miasta, pan Kazimierz Cholewa stawia sobie popiersia w Parku im. H. Jordana, a dr Jerzy Bukowski buduje największy pomnik zdrajcy Kuklińskiego w Polsce.

Jaka jest ich cecha wspólna? Otóż umiejętne terroryzowanie wszystkich poprzez nagłaśnianie tych działań. Strach przed awanturą sprawia, że każdy macha ręką i ulega tym wariactwom, mając za zasadę, że lepiej z głupim nie zaczynać. A wystarczy się postawić i powiedzieć: NIE!

Wystarczy powiedzieć, że te działania to żadna edukacja! To kicz, który ośmiesza i wypacza skądinąd słuszne intencje, a wyciąganie pieniędzy z miasta na budowę pomników to sposób na życie kilku osób. Wystarczy powiedzieć, że głośne ryczenie nie świadczy w tym przypadku o racji, a co najwyżej o cwaniactwie i wyrachowaniu.

Dzięki postawie radnych i urzędników miejskich mamy w Krakowie park z cmentarnymi alejami, na których zamiast radosnych zabaw widać palące się znicze i złożone wieńce pod popiersiami „bohaterów”, w którym bawiące się i śmiejące dzieci urągają powadze miejsca.

Mamy w Krakowie zabytkowy neorenesansowy budynek dworca kolejowego z placem, na którym postawiono za blisko dwa miliony złotych pomnik upamiętniający wiadomo kogo, i w końcu mamy wybudowany ze społecznych składek Dom Legionistów, w miejscu gdzie utworzone zostały Legiony Piłsudskiego, który służy bliżej nieokreślonym prywatnym celom.  

Dopóki ze strony decydentów będzie przyzwolenie na takie działania, dopóty takie „cyrki” będą miały miejsce!

Grzegorz Gondek

Stowarzyszenie Wielki Kraków

Zdjęcie tytułowe: parkjordana.org

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.