Aktualności Polecane Polityka Publicystyka

Zaczynają się przedwyborcze gierki. PO próbuje zaszachować Majchrowskiego!

Polityczny salon Krakowa pogrążył się w spekulacjach, po tym, jak komentatorzy napisali o sensacyjnej możliwości poparcia Łukasza Gibały przez krakowską Platformę Obywatelską i Nowoczesną – pisze nasz felietonista Kazimierz Krakowski.

Oczywiście był to klasyczny polityczny blef. Jacek Majchrowski ogłaszając samodzielny start w wyborach na prezydenta Krakowa i wystawienie samodzielnej listy komitetu Przyjazny Kraków do rady miasta, postawił bowiem platformę w bardzo trudnej sytuacji.

Dowodem tego był ostatni sondaż przeprowadzony przez “Gazetę Krakowską”, który dawał liście PO w wyborach dopiero trzeci wynik, a gdyby przełożyć to na mandaty, to w okręgach możliwa jest sytuacja, w której PO nie będzie miała w którymś z nich radnego, bo przemawiają za tym wysokie wynik komitetów Kukiza i Gibały.

Dlatego puszczając informację o możliwym poparciu Łukasza Gibały, PO chciała zaszachować obecnego prezydenta szczególnie w kontekście wspólnych listy do organu uchwałodawczego.

Gibała odcina się od środowiska

Problem w tym, że Łukasz Gibała od dłuższego czasu prowadzi rozmowy z posłanką Agnieszką Ścigaj o ewentualnym poparciu jego kandydatury w wyborach na prezydenta Krakowa. Rozmowy te są bardzo zaawansowane i nie można wykluczyć już niedługo oficjalnego poparcia ugrupowania Kukiz15 dla jego kandydatury. Zapewne wiązałoby się to z wystawieniem przez Gibałę i ugrupowanie Kukiz15 wspólnej listy do rady miasta.

Poparcie kandydatury Gibały przez PO i Nowoczesną mogłoby mu tylko zaszkodzić wizerunkowo. Gibała jest zbyt wytrawnym graczem politycznym, żeby wchodzić jeszcze raz  w alians z establishmentową platformą, podczas gdy chce kreować się na polityka antyestablishmentowego. Dla niego wyraźne odcięcie się od wcześniejszego środowiska (był członkiem PO, natomiast nieoficjalnie wskazuje się go jako jednego z twórców Nowoczesnej, gdzie był nawet jednym z pomysłodawców nazwy partii, ale nie wystartował z jej list do sejmu z okręgu krakowskiego po konflikcie z Ryszardem Petru) jest PRowsko wręcz niezbędne po to, żeby wokół swojej osoby zgromadzić ludzi niezadowolonych, część ruchów miejskich itd.

Gibała jest dla poseł Ścigaj ciekawym rozwiązaniem po pierwsze dla tego, że ruch Kukiz wystawi swojego kandydata w drugim najważniejszym politycznie miejscu w Polsce; a po drugie, że Łukasz Gibała sfinansuje i zrobi jak zawsze dużą kampanie wyborczą pod szyldem ruchu Kukiza.

Problem PO

Gibale, Kukiz15 jest potrzebny do legitymizacji swojej osoby. Próbował to robić jako stowarzyszenie Logiczna Alternatywa, ale mały, lokalny podmiot nie jest wstanie udźwignąć takiego zadania. Natomiast duży popularny ogólnopolski ruch, to mocne koło napędowe w kampanii wyborczej.

Uciekając w blef o ewentualnym poparciu dla Gibały, krakowska platforma zapędziła się sam w przysłowiowy kozi róg. Ciężko jej wygenerować kandydata na prezydenta, bo pozostały jej tylko dwie poważne kandydatury tj. Grzegorza Lipca (obecny członek zarządu województwa małopolskiego) lub Grzegorza Stawowego (prezes Kolei Małopolskich,  niezwykle sprawny menadżer, który świetnie zarządza spółką kolejową). Choć i tak żadna z tych kandydatur nie przekroczy 15% poparcia.

Grzegorz przyjdzie na pomoc krakowskiej PO? Ciekawe rozwiązanie…

Ewentualne wystawienie wspólnych list przez Łukasza Gibałę i ugrupowanie Kukiza może dać temu komitetowi bonus, a w konsekwencji zepchnąć PO na 4. miejsce w ostatecznym wyniku wyborczym, a to mogłoby spowodować, że PO nie będzie w ogóle lub bardzo szczątkowo reprezentowana w przyszłej Radzie Miasta.

Krakowska PO ma tak naprawdę w obecnej sytuacji tylko jedno dobre wyjście, czyli mocno i jednoznacznie wesprzeć już w pierwszej turze obecnego prezydenta i na tym poparciu próbować zbudować pozytywny wizerunek swojej listy do Rady Miasta. Platforma powinna raczej myśleć o konsolidacji niż o dzieleniu politycznej sceny Krakowa w kontekście obecnych sondaży ogólnopolskich i braku odbicia się słupków tej partii do góry.

Pis szybko otrząsnął się z kłopotu

PiS jak na razie bez strat wychodzi z  opresji, nie zważając na ataki opozycji. Chwilowo tylko stracił w wyniku ujawnienia zarobków radnych tego ugrupowania zatrudnionych w spółkach skarbu państwa, ale szybko otrząsnął się z tego kłopotu. Co wyraźnie wskazuje, że elektorat nie jest tym aż tak zainteresowany. Paradoksalnie wywołując tym większą  frustracje w szeregach opozycji, której działacze nie osiągnęli takich dochodów w ciągu ośmiu lat swoich rządów, jak niektórzy działacze PiS-u w ciągu jednego roku.

PiS bardzo dobrze poradził sobie także z protestem osób niepełnosprawnych, umiejętnie wykorzystując poglądy swojego elektoratu – w małych miasteczkach i na wsi dzieci niepełnosprawne to temat tabu.

Cały blef i słabość koncepcji politycznej krakowskiej platformy spadły na barki Grzegorza Schetyny, który osobiście zaangażował się w poparcie dla obecnego prezydenta Krakowa. Na wczorajszym, wieczornym spotkaniu trudno mu było negocjować z Jackiem Majchrowskim poparcie list opozycji do sejmiku wojewódzkiego, który jest kluczowy dla PO w politycznej rozgrywce w Małopolsce.

Kazimierz Krakowski

zdjęcie tytułowe / fot. 

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.