Polecane Publicystyka

Zarabiają 70 złotych w 3 minuty. Czy ktoś nad tym jeszcze panuje?!

Taka decyzja zapada w momencie. Zbierasz się, odpalasz samochód i jedziesz. Działasz w stresie, bo wydaje się, że sprawa jest bardzo poważna. Później jednak okazuje się, że szanowny pan doktor załatwia ją w trzy minuty i karze zapłacić 70 złotych – pisze do KRKnews oburzona Czytelniczka.

Rano zauważyłam u dziecka kleszcza. Rzut oka do internetu, a tam nagłówki : “Nie jedź z kleszczem do szpitala, bo odsyłają do domu i każą radzić sobie samemu!”. Później okazuje się jednak, że lekarze nie robią tego ze złośliwości, tylko uważają, że taka “operacja” jest prosta i każdy może przeprowadzić ją sam, bez narażanie dziecka na wielogodzinne siedzenie wśród chorych w szpitalu.

OK, dzwonię do znajomej, która w usuwaniu kleszczy ma wprawę. Przywozi sprzęt, ale od razu zaznacza, że szkodnik znajduje się w trudno dostępnym miejscu i może być kłopot. No i jest – kleszcza wyjęła, ale pozostała po nim mała czarna kropka.

Szok w rejestracji

Decyzja – jedziemy do lekarza. SOR? Nie, podobno trzeba czekać 8 godzin, więc jedziemy na prywatną wizytę do podkrakowskiej przychodni. Dziecko przyjmuje pan doktor. Zerka na kropkę (nawet bez lupy) i mówi:

“To tylko nóżka, tego się nie usuwa. Najgorsze już wyszło, ale gdyby pojawił się obrzęk, wówczas proszę się zgłosić do szpitala”. Tyle, kropka. Na kilka kolejnych pytań odpowiada zdawkowo i zapewnia, że nie ma sensu tego ruszać. Widać, że na dłuższe pogaduszki nie ma ochoty. Całość trwa trzy minuty i kończy się hasłem: “Należy się 70 zł, płatne w rejestracji”.

Widząc tak krótką wizytę i brak jakiejkolwiek ingerencji chirurgicznej, nawet pani w rejestracji robi wielki oczy słysząc taką kwotę. Więcej – wygląda, jakby głupio było jej te pieniądze przyjąć. Ale głupio nie jest panu lekarzowi, który za wizytę bierze 70 zł i basta.

Podwójnie oszukana

Gdyby musiał grzebać przy kleszczu i następnie wysłać na sprawdzenie chirurgiczne, to kwota 70 zł wydaje się adekwatna. Ale 70 zł za 3 minuty, w tym 15 sekund oglądania kropki? Wiem, wolny rynek, ale najbardziej rozsierdził mnie fakt, że taki lekarz z wolnego rynku czerpie pełnymi garściami, ale dorzucić już się nie zamierza.

Wyszło to na jaw w momencie, gdy poprosiłam o rachunek. Nie, pan doktor rachunków nie wydaje. Pan doktor tylko zbiera kasę, ale do państwowego worka już nic nie dorzuca.

I w tym momencie przez państwo poczułam się podwójnie oszukana – bo nie dość, że publiczna służba zdrowia nie chciał mnie przyjąć, to jeszcze z horrendalnej kwoty za prywatną wizytę nic do tej państwowej kasy nie wpadło.

Michalina

zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay 

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.