Miasto Polecane

Zawierucha o deweloperów. Cwaniaki czy wytrawni ekonomiści?

Dawno nie było tak skrajnych opinii. Dla jednych deweloperzy śrubują ceny i wyciskają krakowian jak cytrynę, dla drugich to banalne prawo rynku. Stać cię – kupujesz, nie stać – szukasz gdzie indziej. Ciekawy spór o rynek deweloperski w Krakowie wywołał nasz ostatni tekst.
 
W poniedziałek napisaliśmy, że w Krakowie ceny miejsc postojowych osiągnęły kosmiczny pułap – 100 tys. zł za jedno miejsce w podziemnym garażu, które ma 11,5 m². To oznacza, że za metr kwadratowy miejsca dla samochodu płacimy… 8,7 tys. zł za m². Cały artykuł możecie przeczytać TUTAJ
 
W komentarzach pod testem część naszych Czytelników jest zbulwersowana, ale część broni deweloperów.
 
Cieszmy się, że ludzi stać na 100 tys. zł
  
“To nie wariactwo, tylko czysta ekonomia. Prawa podaży i popytu. I kupują ci, co ich stać. Gdyby ich nie było stać – to kupiliby działkę za miastem i wybudowali dom. Taniej. Z garażem. I … nie mieszkaliby w centrum miasta…” – pada argument, a pod nim odpowiedź innego Czytelnika:
 
“Nie do końca jest tak jak piszesz. Mój developer np. nie przewidywał możliwości zakupu miejsc postojowych do mieszkań mniejszych niż 3 pokojowe więc czasem nawet jak Cię stać nie możesz kupić”.
 
Kolejny wpis również odwołuje się do podstawowych praw ekonomii.
 
“Prawa rynku – są chętni, aby zapłacić taką kwotę to taka cena występuje . Nie będzie chętnych ceny spadną . W sumie to należy się cieszyć, że są ludzie, których stać taką kwotę za miejsce parkingowe. Znaczy, że społeczeństwo się bogaci”.
 
Posiadanie samochodu w mieście nie jest niezbędne?
 
Jeszcze inni Czytelnicy wskazuję, że wkrótce w Krakowie nie tylko posiadanie miejsca parkingowego, ale także auta może być luksusem. Wszystko wynika bowiem ze specyfiki życia w mieście.
 
“To nic nowego. Podobna sytuacja istnieje w innych aglomeracjach miejskich na świecie. Miejsce parkowania samochodu przekracza przeciętny koszt kupna domu. […]”
 
“Posiadanie samochodu nie jest czymś niezbędnym do życia zwłaszcza w mieście”
 
“Szaleństwo? Czy ja wiem? A może trzeba zacząć się przyzwyczajać do tego, że jeżeli posiada się samochód w mieście, to powinno się mieć na niego miejsce postojowe, a nie zawalać chodniki. I jeśli miejsca schodzą, to znaczy, że cena nie jest wygórowana”.
 
Komuś zdrowo przygrzało 
 
Nie temat bardzo wysokich cen nie brakuje również ostrych i zdecydowanych sądów. Jak choćby poniższy:
 
“To zwykłe cwaniactwo developerów, którzy wiedzą, że i tak te miejsca się sprzedadzą bo niby gdzie ktoś zaparkuje. Swoją drogą jak kogoś stać zapłacić za mieszkanie(55m) pół miliona i to w stanie developerskim to stać go na miejsce postojowe”
 
“Jako Stary krakus mogę powiedzieć że komuś zdrowo przygrzało. Ludzie nie dajcie się naciągnąć na takie chore ceny”.
 
Są też jednak tacy, którzy nad problemem się nie rozwodzą, tylko od razu próbują znaleźć rozwiązanie. Oto jedna propozycji: 
 
“No kupować się nie opłaca, lepiej po sąsiedzku wynająć czy nawet placić 250zł/mc w strefie”.
 
dn
zdjęcie tytułowe / fot. Pixabay