10 zabójstw w 15 lat na krakowskich ulicach. Przerażający zapis kibolskich zbrodni

fot. KWP Kraków

Ta mapa to powód do wstydu, strachu i hańby, a pochylić nad nią powinien się cały Kraków. Od 2013 roku na krakowskich ulicach i osiedlach doszło do 10 zabójstw na tle kibicowskich porachunków. Ten zegar nie może dalej tykać.

Maczety, noże, siekiery, kije bejsbolowe, kastety, czubki butów, a nawet konary drzew – tymi narzędziami dokonywano morderstw na krakowskich ulicach w minionych lata. W Krakowie kibole mają duży arsenał, a na upatrzonych wrogów napadają w liczebnej przewadze. Są to brutalne mordy, sytuacje które normalnemu człowiekowi nie mieści się w głowie. 

Tak było w 2011, gdy na Kurdwanowie, gdy grupa mężczyzn w kominiarkach brutalnie zamordowała Tomasza C. pseudonim „Człowiek”. „Zajebiemy cię!” – krzyczeli. To nie była przypadkowa śmierć w bójce uzbrojonych psychopatów. To była egzekucja w kibolskim stylu.

Tragiczny był rok 2003, gdy w Krakowie doszło do dwóch mordów – w czerwcu 17-letni kibic Wisły został skopany na śmierć na osiedlu Na Lotnisku. Dwa miesiące później osiedle obok, na Strusia, zginął kolejny młody człowiek sympatyzujący z Białą Gwiazdą. Na osiedlu Na Lotnisku do kolejnego mordu doszło 5 lat później, a nowohucki „trójkąt bermudzki” został uzupełniony o pobliskie osiedle Kazimierzowskie w 2010, gdy w bójce kiboli zginął kolejny 17-latek.

Po 2010 roku zabójstw na krakowskich ulicach jest mniej, ale to nie znaczy, że się nie zdarzają. W 2013 roku na ulicy Żywieckiej ludzie z maczetami odcięli rękę 23-letniemu Łukaszowi. Kibic Wisły wykrwawił się na śmierć.

I ostatni przypadek, ze stycznia tego roku. Na ulicy Teligi grupa kilku osób uzbrojona w siekiery i maczety zaatakowała 18-latka sympatyzującego z Cracovią. Podczas ataku odcięto mu rękę, chłopak zmarł w szpitalu. Drzwi w jego pokoju zdobił napis „Walczymy za Pasy i cóż niejeden już przez to zakrwawił się nóż”.

I oto w ten sposób ta spirala wciąż się nakręca.

(wm)

fot. KWP Kraków

Zobacz także