25-latek przejechał po stopie miejskiego strażnika

Musisz przeczytać

To miała być zwykła interwencja wobec kierowcy, który mercedesem wjechał do strefy ograniczonego ruchu i zaparkował na postoju dla taksówek. Strażnik odniósł jednak obrażenia – kierowca sprawdzanego samochodu przejechał mu po stopie.

To był sobotni wieczór. Dyżurny przekazał najbliższemu patrolowi Straży Miejskiej informację o mercedesie stojącym na postoju Taxi na placu Wszystkich Świętych.

Za kierownicą siedział młody mężczyzna. Gdy strażnicy podeszli do mercedesa, kierowcy opuszcza szybę. Jeden z funkcjonariuszy przedstawił się i zapytał o powód wjazdu w strefę ograniczonego ruchu, niestosowania się do znaku B-1 i parkowania na postoju taksówek. Mężczyzna stwierdził, że nie jest z Krakowa i szuka hotelu.

Zapytany o dokumenty odpowiedział, że nie ma ich przy sobie. Strażnik prosił więc, by pozostał w samochodzie, a sam przeszedł do przodu, by zapisać numery rejestracyjne. – W tym momencie mężczyzna uruchomił silnik i z impetem ruszył z miejsca, a skręcając na jezdnię najechał kołem na stopę strażnika. Chwilę czekał, a strażnik próbował wyszarpać nogę spod koła. Gdy mu się to udało, mężczyzna dodał gazu i odjechał – relacjonują strażnicy.

Po kilkudziesięciu metrach auto zatrzymało się na wysokości ulicy Brackiej. Na pytanie, dlaczego odjechał doprowadzając nieomal do potrącenia funkcjonariusza, kierowca odpowiedział, że… chciał tylko przeparkować auto. Gdy na miejscu pojawili się wezwani policjanci, mężczyzna przypomniał sobie, że jednak ma przy sobie dowód osobisty. Okazuje się, ma 25 lat i mieszka w Katowicach.

A co ze strażnikiem? Poprosił dyżurnego o wezwanie karetki, ponieważ odczuwał ból w stopie i w kolanie.

(red)

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca