300 złotych za gniewosza. Ekolodzy: „żenująco niska kara”

Po 300 złotych grzywny otrzymają Norbert P. i Rafał P. za zniszczenie siedliska gniewosza plamistego na krakowskim Zakrzówku. Łagodny wyrok sądu oburza ekologów.

O sprawie poinformowało radio RMF FM. Przypomnijmy – P. i P. byli dzierżawcami fragmentu terenu na Zakrzówku. Zdaniem prokuratury, w lipcu i w sierpniu ubiegłego roku chcąc stworzyć tam przestrzeń do gry w paintball, zignorowali zakaz zakaz zmiany rzeźby terenu, usypując wały i kopiąc głębokie doły, czym mieli się przyczynić do zniszczenia siedliska będącego pod ścisłą ochroną gniewosza plamistego. Wcześniej teren został ogołocony z drzew.

O działaniach przedsiębiorców poinformowali ekologów sami mieszkańcy. Sprawa została zgłoszona Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, a ostatecznie znalazła swój finał w sądzie, jednak jej finał nie został ciepło przyjęty przez organizacje zajmujące się ochroną środowiska, zdaniem których zasądzone kary są „żenująco niskie”.

– Jeżeli będziemy nagradzali, bo tak to trzeba nazwać, że jest to nagradzanie za zniszczenie siedliska, to oczywiście nikt się nie będzie żadną ochroną przyrody przejmował – powiedział rozgłośni Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody w Krakowie.

Zdaniem szefa TnROP, dzierżawcy mogliby za zniszczenie siedliska rzadkiego węża trafić nawet do więzienia, jednak by tak się stało konieczne byłoby powołanie biegłego, który stwierdziłby wyrządzenie istotnej szkody w środowisku, co jest przestępstwem. – W przypadku Zakrzówka wygląda na to, że nie został powołany  biegły, który oceni szkodę – dodaje.

Zobacz także