Parkowanie będzie trzy razy droższe?

„Już teraz gratuluję urzędnikowi, który będzie musiał powiedzieć mieszkańcom, że ich roczny abonament będzie trzy razy droższy. Na poprawę parkowania przeznacza się w Krakowie kwotę, która pozwala wymalować pasy ograniczające miejsca parkingowe i postawić słupki – tylko po to, by tych miejsc było mniej!” – pisze w liście do redakcji zbulwersowany pan Kazimierz.

Poniżej zamieszczamy treść listu pana Kazimierza, który komentuje zapowiadane zmiany dotyczące strefy płatnego parkowania. Temat był wielokrotnie poruszany na łamach Krk News, m.in tutaj i tu.

„Profesorowie Politechniki Krakowskiej chcą przeprowadzić eksperyment polegający na podniesieniu opłat godzinowych za godzinę postoju w mieście do 8-10 złotych. Chcą, żeby taki eksperyment trwał od  6 do 12 miesięcy. Ma on na celu sprawdzenie zachowań krakowskich kierowców i znalezienie progu oporu wściekłości obywateli miasta.

Naukowcy z Politechniki twierdzą, że znajdą kamień filozoficzny, czyli kwotę, przy której kierowcom nie będzie opłacało się parkować w centrum Krakowa – mogę im podpowiedzieć – czemu 8 złotych? Podnieśmy kwotę od razu do 50 zł i gwarantuję, że w centrum nie będzie 15% miejsc pustych tylko 55 %, albo i więcej.

Panom profesorom pomyliła się uczelnia z rzeczywistością – jak chcą robić sobie badania, to najpierw zapraszam na pierwszy rok jakichkolwiek studiów humanistycznych na przedmiot „metodologia badań” – tam na pewno znajdą takie narzędzia badawcze, które w sposób przybliżony pozwolą zmierzyć poziom takiej ceny i socjologiczno-psychologiczne aspekty oddziaływania jej na strukturę i dynamikę wjazdów (i parkowania) do strefy.

Paraliż urzędniczy, czyli „oszustwo” stref płatnego parkowania

Zamiast „szalonych” badań lepiej znów – a może dopiero – przemyśleć system parkowania w centrum. Może w końcu krakowscy urzędnicy od dróg, parkingów, transportu itp., przestaną kręcić się w matni swojej niemocy. Może w końcu warto powiedzieć Krakowianom prawdę. Tak, prawdę, że system park and drive jest stworzony na niby. Zaraz zacznie się urzędniczy płacz , że to nie prawda. Ale jak to jest nie prawda, to warto przejechać się na którykolwiek parking w tym systemie na obrzeżach miasta i zobaczyć ile jest miejsc pustych w ciągu dnia.

Państwo urzędnicy, nie zaklinajcie rzeczywistości tylko przekręcie kluczyk w stacyjce, postójcie trochę w korkach, choć przez dzień. Będziecie wiedzieć jak wygląda ten system w mieście bez żadnych eksperymentów na mieszkańcach. Może warto jeszcze raz przemyśleć koncepcję systemu i nie budować podziemnych parkingów po astronomicznych kwotach.  A teraz patrzeć i lamentować, że stoją puste.

Może warto nieraz wznieść się ponad przeciętność i zacząć budować kilkukondygnacyjne parkingi naziemne. Po co podziemny parking koło Muzeum Narodowego – może warto byłoby wybudować tam kilkukondygnacyjny parking o nowoczesnej bryle podobnej do Muzeum Narodowego?

I znów będzie lament, że nie będzie ładu architektonicznego, nie będzie zgody konserwatora zabytków itd. Jeżeli w jednym mieście kilka urzędów nie może się dogadać, a nie da się ich zlikwidować, to proponuję, znaleźć w konkurencyjnym przetargu  prywatnego wykonawcę, on uzyska wszystkie zgody i te parkingi wybuduje a potem odsprzeda miastu.

Dlaczego nie wybudować trzy- lub czteropiętrowego parkingu na palcu św. Ducha koło rynku, kolejnego przy rondzie Grzegórzeckim, Mogilskim, Matecznym itd. Wykorzystać parkingi przy hipermarketach – bo jakoś koło Tauron Areny w dni kiedy są koncerty się da, ludzie płacą i placzą, ale da się wykorzystać parkingi.

Miasta, nie tylko Kraków, mają uzyskane pieniądze z parkowania przekazywać na „politykę” parkowania, ale tak się nie dzieje. Te pieniądze są zagospodarowane na różne cele, a na poprawę parkowania przeznacza się w Krakowie kwotę, która pozwala wymalować pasy ograniczające miejsca parkingowe i postawić słupki po to tylko, żeby tych miejsc było mniej!

Eksperyment

A teraz wisienka na torcie – już teraz gratuluję urzędnikowi, który będzie musiał powiedzieć mieszkańcom, że ich roczny abonament będzie trzy razy droższy, czyli będzie kosztował ok. 360 zł. Ale tylko przez rok – bo rok będziemy sprawdzać, jak się mieszkańcy zachowają. A oni znów zacisną zęby i zapłacą.

Ale jak powiedzieć, osobom, które prowadzą sklepy, biura, przychodnie lekarskie, dentystom, agentom ubezpieczeniowym, przedsiębiorcom itd., że od 1 stycznia mają zapłacić za parkowanie 500 złotych więcej? Jak im chcecie to powiedzieć, panowie profesorowie? Może niech parkują samochód na parkingu na Czerwonych Makach, a do pacjentów i kontrahentów niech jeżdżą tramwajem, no jeszcze są taksówki.

I co oni zrobią? Zrobią rzecz najprostszą, ci, którzy będą mogli uciec na obrzeża, to uciekną. Ci, którzy nie będą mieli gdzie uciec, to zamkną biznes. Ten eksperyment z góry skazany jest na niepowodzenie. Jedyny ratunek, że minister Adamczyk z Krakowa nie zgodzi się na zmianę ustawy i pomysł umrze na poziomie pomysłu.

Zobacz także