Alicja Szczepańska: „Politycy są jak pieluchy…”

fot. Facebook.com/Alicja Szczepańska

Z 11. miejsca na liście Koalicji Obywatelskiej chce rozbijać szklany sufit i, jak zapowiada, nie zamierza stać się stetryczałą „maszynką do głosowania. Alicja Szczepańska, radna Krakowa dla Mieszkańców w wywiadzie dla KRKnews.pl opowiada o tym, dlaczego zdecydowała się na start w wyborach.

KRKnews.pl: Nie minął rok od wyborów samorządowych, a Pani już wybiera się na Wiejską. Plac Wszystkich Świętych Pani nie wystarcza?

Alicja Szczepańska: Zajmuję się sprawami społecznymi i socjalnymi i bardzo wiele spraw w tej dziedzinie zapada na szczeblu państwowym, a nie miejskim, miasto ma ograniczone fundusze i nie może wejść w kolizję z aktami wyższego szczebla. Mam takie same hasła wyborcze, jak miała w ubiegłym roku. W ten sposób chciałabym rozbić szklany sufit. Piszę rezolucje dotyczące wdrożenia wyroków Trybunału Konstytucyjnego, respektowania konwencji antyprzemocowej, a to wszystko gdzieś zamiera….

Z 11 miejsca na liście ciężko będzie ten sufit przebić…

Ja jestem osobą niepartyjną i to skutkuje przydzieleniem takiego, a nie innego miejsca. Z wyjątkiem „jedynki” wszyscy mają legitymacje partyjne… Ten brak przynależności to moja świadoma decyzja, jestem zdania, że powinno głosować na nazwiska, a nie partyjne szyldy. Z drugiej strony start razem z Koalicją Obywatelską daje szansę na wybicie się.

Startuje Pani z list Koalicji Obywatelskiej. Partii o wybitnie chadeckim charakterze, zaś Pani zdecydowanie bliżej do postulatów lewicy i środowisk progresywnych. Nie wierzy Pani w sukces lewicy?

To bardzo trudne pytanie. Mam poglądy centrolewicowe…

In vitro, konwencja antyprzemocowa, socjal, ochrona środowiska, to hasła z czerwonych sztandarów lewicy.

Hasła społeczne – dotyczące praworządności, tolerancji, otwartości, respektowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego bardzo mocno wybrzmiewają w kampanii Koalicji Obywatelskiej. Ja kibicuję lewicy, ale mnie tam specjalnie nie ciągnęło…

A oni ciągnęli Panią?

Nie było takiej propozycji. Nie ze wszystkim się zgadzam. Jest dużo osób na tej liście, to są społecznicy, aktywiści, znam te osoby, z niektórymi się przyjaźnię, ale nie wszystkie postulaty do mnie przemawiają.

Zraził Panią symetryzm lewicy, która nie odcięła się wyraźnie od PiS, który dla Koalicji Obywatelskiej jest zły z natury, gdyż jego przedstawiciele burzą fundamenty demokracji łamiąc Konstytucję, za nic mając praworządność i społeczeństwo obywatelskie?

Nie chcę robić złego PR-u lewicy, bo ludzi startujących z Krakowa znam i szanuję. Symetryzm mi się nie podoba i trzeba iść w inną retorykę. Ja z każdej partii wzięłabym coś do swojego programu. Ale akurat ta narracja lewicy mi się nie podoba.

Nie żal byłoby Pani odchodzić z rady miasta? Jest Pani bliżej mieszkańców i ich realnych problemów, przyczynia się Pani do bardzo konkretnych zmian. Za tydzień głosowanie w sprawie in vitro…

To co mnie trzyma, krępuje ręce, to budżet, a ten – ze względu na to, co dzieje się na „górze” – będzie bardzo mocno okrojony. W radzie miasta będziemy mieli coraz mniej możliwości. Co ma powiedzieć emerytom, którzy przychodzą do mnie, mówiąc, że nie mają pieniędzy na leki. Nie przebiję ustaw, które blokują nas na szczeblu samorządowym. Czuję się bezradna, a tego nie lubię. Chcę kontynuować to, co robię w Krakowie, ale nie mogę. Często przez wojewodę (śmiech).

Pierwsze Pani działania na Wiejskiej

Emerytura bez podatku, bo ludzie napracowali się na swoje świadczenia, to jedna rzecz, druga, zaspokojenie potrzeb osób z niepełnosprawnościami i poszerzenie listy leków refundowanych, bo to, co się dzieje teraz to koszmar. I przede wszystkim przepchnięcie dwóch moich projektów ustaw, które trafiły do zamrażarki – zaostrzenie kar dla pedofilów i izolacja sprawców przemocy domowej.

Szczerze, liczy Pani na mandat?

Już kiedyś ustaliliśmy, że jestem naiwna (śmiech). Mark Twain powiedział, że politycy są jak pieluchy i powinno się ich często zmieniać z tego samego powodu. Uważam, że jest potrzebne świeże spojrzenie, ludzi którzy mają zapał i nie popadli w polityczną rutynę.

Za kilka lat to Pani może usłyszeć to samo..

Ale ja się nie piszę na to, żeby w stanie demencji trząść się nad przyciskiem do głosowania!

Zobacz także