Autostradą pod prąd. „Oczy powiększyły mi się jak w kreskówce”

Re.aktor Kris Fox znów w akcji! Guru krakowskich kierowców natknął się niedawno na obwodnicy na samochód jadący pod prąd. „Niestety zdarzają się „MiSZCZowie” przez duże SZCZ, który mają w poważaniu bezpieczeństwo swoje i innych” – komentuje.

Do sytuacji doszło między węzłami Kraków – Balice, a Kraków – Bielany.

„Zostałem zaskoczony przez miłego Pana jadącego prawdopodobnie na lotnisko. Gdy po wyprzedzaniu ciężarówki podjąłem manewr zjazdu na prawy pas ruchu, by ustąpić jadącym za mną weekendowym mistrzom prostej, moim oczom ukazały się światła mijania. Pogoda była bardzo nieprzyjemna, deszczowa i warunki do jazdy pozostawiały wiele do życzenia. Oczy powiększyły mi się jak w kreskówce i tylko nabyte przez lata policyjne doświadczenie, nie skłoniło mnie do gwałtownego hamowania. Gwałtowne naduszenie na pedał hamulca gdy na budziku mamy 110, przy takich warunkach atmosferycznych mogło doprowadzić do utraty panowania nad pojazdem, czołówkę z przeciwnikiem lub najechanie na tył przez ciężarówkę, którą właśnie wyprzedziłem” – opisuje Re.aktor.

Fox natychmiast zawiadomił dawnych kolegów z pracy – zawiadomił Komisariat Autostradowy, niestety służbom nie udało się zatrzymać szalonego kierowcy. Jego zachowanie uwieczniła za to kamera GDDKiA. Na fotce widać szczęśliwy finał jego rajdu – już jest tuż tuż przy upragnionym zjeździe.

„Mam nadzieję, że miły Pan, który prawdopodobnie przeoczył zjazd na Lotnisko w Balicach przeczyta ten artykuł, ponieważ chciałbym mu powiedzieć tylko jedno … na autostradzie jeżeli miniesz zjazd, to po prostu jedziesz dalej, ponieważ kolejny zjazd umożliwi Ci zawrócenie i powrót do zjazdu” – komentuje Re.aktor.

(wm)

Zobacz także