Awantura na sesji sejmiku. Spięcie między ojcem prezydenta Dudy a byłym marszałkiem

(Fot. malopolska.pl, Flickr)

To ja decyduję, kiedy oddam panu głos – mówił przewodniczący małopolskiego sejmiku, prof. Jan Tadeusz Duda do posła Koalicji Obywatelskiej, byłego marszałka Marka Sowy. – Panu się tylko tak wydaje, że pan decyduje. Ustawa o wykonywaniu mandatu posła pozwala mi na zabranie głosu w każdej chwili – przekonywał poseł Sowa i zapowiedział, że złoży skargę do wojewody na prowadzącego obrady.

Poszło o to, że poseł Sowa zgłosił się do głosu wtedy, gdy PiS zawnioskowało o odesłanie projektu rezolucji, w której sejmik miał zaapelować o zwiększenie funduszy unijnych dla Małopolski. Prowadzący obrady, przewodniczący sejmiku Jan Duda nie dopuścił do głosu posła, bo stwierdził, że w pierwszej kolejności musi przegłosować wniosek formalny. Ten mógł się wypowiedzieć dopiero w wolnych wnioskach.

I wtedy poseł Sowa stwierdził, że prowadzący obrady ojciec prezydenta Andrzeja Dudy złamał ustawę. To z kolei zdenerwowało prof. Dudę, który kazał posłowi doczytać sobie, że najpierw był obowiązek przegłosowania wniosku formalnego i dlatego poseł mógł się wypowiedzieć w wolnych wnioskach.Małopolska nie zajęła stanowiska w sprawie podziału unijnych dotacji. A my nie możemy milczeć, kiedy jesteśmy okradani z 6 miliardów złotych! – grzmiał poseł Sowa. Wicemarszałek Łukasz Smółka protestował, bo „negocjacje dalej trwają”.

– Złamał pan prawo, zachował się pan skandalicznie – mówił z kolei do przewodniczącego sejmiku radny Krzysztof Nowak. I przypomniał „równie skandaliczne zachowanie” syna przewodniczącego sejmiku – prezydent Andrzej Duda wracając z nart w niedzielę – jak stwierdził radny Nowak – „urządził sobie korytarz życia”. Krzysztof Nowak wypomniał też prof. Dudzie, że PiS dwa lat temu w trybie nagłym wprowadzało rezolucję o strefach wolnych od LGBT w Małopolsce, a opozycji odmawia się prawa do zgłaszania rezolucji. – W naszej rezolucji nie ma mowy o strefach wolnych od LGBT. Pan je wprowadza i naraża się tym na proces karny – ostrzegał Jan Duda. I też doradził radnemu, by przeczytał treść rezolucji, którą sejmik przyjął dwa lata temu.

(GS)

Zobacz także