Bawić się i pić można, ale tylko po katolicku

Laszloen CC BY-SA 3.0

Podejście do Halloween zmieniło się w ostatnich latach diametralnie. Dzieci w szkołach, a dorośli choćby w Rynku, po prostu się bawią. Ci pierwsi mają okazję, by po spróbować zupy dyniowej, a drudzy wlewają w siebie inne płyny. W końcu jest weekend. I co w tym złego?! – można zapytać urzędnika, który przestrzega przed satanistycznym szaleństwem.

1 listopada to „czas zadumy i wspomnień”, a przenoszenie na polski grunt obcego anglosaskiego „święta” powoduje „pewne zamieszanie w umysłach dzieci i młodzieży” – pisze do dyrektorów i nauczycieli kujawsko-pomorski kurator oświaty.

Mam propozycję, zakażmy Halloween, Walentynek i innych świąt, które przywędrowały do nas z okropnego zachodu. Bo my, w Polsce naszej tradycyjnej, przecież nie przyjęliśmy wielu zwyczajów wywodzących się z innych kultur. Nie chcemy kolejnych okazji do tego, by można wyjść na miasto, zebrać trochę cukierków, a przy okazji wypić. Nic więcej.

Marek Gralik, kujawsko-pomorski kurator oświaty, przestrzega w wysłanym piśmie przed organizowaniem imprez związanych z Halloween. Według niego to święto, które jest „całkowicie sprzeczne z polskimi tradycjami”, jest sztucznie przenoszone na polski grunt. Kurator  prosi również rodziców, by „pomogli szkole dokonać właściwego wyboru”. Aż chciałoby się dodać – jedynego słusznego.

A przecież grzeszne krakusy organizują mnóstwo imprez halloweenowych! Jak to? W tym mieście, ostoi katolicyzmu i wartości wszelakich? Nie rozumiem tego zgorszenia i napuszonych min niektórych urzędników. Każdy, kto choć trochę zagłębił się w genezę Halloween, wie, że to święto ma tyle wspólnego z okultyzmem i szatanem, co i świecące bombki na sztucznej choince w niemal każdym krakowskim mieszkaniu i domu.

– Zamęt w umysłach powstaje wtedy, kiedy uczeń dostaje sprzeczną informację – z jednej strony od rodziców słyszy informację „pójdź na cmentarz, posprzątaj, zajmij się grobami, przygotuj się do tego święta”. Z drugiej strony słyszy zachętę ze strony nauczyciela, czy wychowawcy „pójdź zabaw się w szkole” – dodaje kurator.

A ja się pytam, używając tej samej, nieco pokrętnej, logiki. Czy ten sam uczeń nie dostaje sprzecznej informacji, gdy na lekcji religii słyszy o Adamie i Ewie, by chwilę później czytać o Darwinie na historii? W mojej szkole o Halloween uczyłem się na lekcji angielskiego. Uczyłem się o zabawie i elemencie zachodniej kultury – niczym więcej. Ideologii temu żaden nauczyciel nie dorabiał. I wydaje mi się, że nie dlatego, iż nie mógł. On jej tam zwyczajnie nie dostrzegał.

Jasne, ale „przecież to nie jest polska tradycja” – regularnie słyszymy. Bo przecież znicze, na których znajdują się wzorki lepsze, niż na sukienkach Prady albo choinkowe bombki, które świecą wszystkimi kolorami tęczy, idealnie wpasowują się w tradycyjny klimat świąt chrześcijanina.

Aha, a choinkę Niemcy przywieźli.

Jakub Świętoszek

Autor zdjęcia: Laszloen

Zobacz także