Będą karać za… mruganie!

– Szukają pieniędzy, gdzie tylko mogą, żeby mieć z czego spełniać obietnice PiS – tak akcję policji komentuje krakowski taksówkarz, pan Roman. Drogówka dostała bowiem nowe wytyczne – policjanci będą wlepiać mandaty za tak zwane mruganie światłami, czyli ostrzeganie kierowców jadących z przeciwka o stojącym przy drodze patrolu.

– W niektórych częściach kraju już odbyła się akcja „Mruganie”. U nas także będziemy zwracać na to baczną uwagę – mówi nam jeden z funkcjonariuszy z małopolskiej drogówki.

– Kiedyś wzajemne ostrzeganie się światłami było niemal normą na polskich drogach. Dziś ten zwyczaj powoli zanika. A szkoda – wzdycha pani Bernadetta, która jest zawodowym kierowcą. – Widać, że policja szuka pieniędzy, gdzie tylko może. Wcale mnie to nie dziwi, z czegoś trzeba przecież spełniać te wszystkie obietnice PiS. Wiadomo, że zapłacimy za nie my – oburza się taksówkarz z Krakowa.

Zdania prawników na temat karania za „mruganie” są podzielone. Jednak policjanci interpretują to jako wykroczenie, czyli „korzystanie ze świateł drogowych w sposób niezgodny z przepisami”. Można za to dostać nawet 200 złotych mandatu.

– Kierowcy jakoś sobie poradzą, bo przecież coraz większą popularnością cieszą się aplikacje ostrzegające przed patrolem. Ale to już wymaga zachodu: trzeba spojrzeć na telefon, co jest o wiele bardziej niebezpieczne niż użycie świateł – uzasadnia pani Bernadetta. Dodaje, że ostrzeżenie kierowcy powoduje natychmiastowy efekt: ten od razu zwalnia.

Tymczasem policjanci tłumaczą, że mrugając, możemy ostrzegać pijanych kierowców lub nawet tych, którzy są poszukiwani popełnienie różnych przestępstw.

(lm)

fot. KWP w Krakowie

5 KOMENTARZE

Najnowsze

Co w Krakowie