Berkowicz komentuje swój wynik: Uszy do góry, jeszcze zaświeci słoneczko…

Konrad Berkowicz  zajął czwarte miejsce w wyborach na prezydenta Krakowa (2,8 proc. głosów). Oto jak skomentował swój wynik:
 
W Krakowie  mieliśmy nie tylko starcie dwóch gigantów: PO-Nowoczesna-PSL-SLD kontra PiS, za którymi z jednej strony stało Miasto z 5-miliardowym budżetem, a z drugiej strony partia rządząca. Dodatkowo mieliśmy na scenie multimilionera, który o prezydenturę walczy zaciekle nie od sześciu tygodni, ale od sześciu lat. W tych warunkach niewiele pozostało reszcie kandydatów, czego najlepszym obrazem może być 1-procentowy wynik kandydata KUKIZ’15.
 
Z tego punktu widzenia uzyskana przeze mnie liczba głosów, zbliżona do tej sprzed 4 lat, uzyskanej zaraz po sukcesie eurowyborczym, może cieszyć. Trzykrotnie wyższy wynik od naszych konkurentów z antysystemowej sceny politycznej też o czymś świadczy…
 
Zwracam też uwagę, że w grupie wyborców do 25. roku życia mam najwyższe poparcie ze wszystkich kandydatów – a wśród tych właśnie wyborców frekwencja była rekordowo niska (młodych ludzi interesuje idea i prawdziwa zmiana – nie łatanie chodników!). A ci, którzy chcieli zagłosować, często nie mogli, bo nie uzyskali wpisu do rejestru – e-system dziwnym trafem okazał się bublem. To też zaniżyło liczbę głosów w stosunku do realnego poparcia. 
 
Uzyskany w Krakowie wynik środowiska wolnościowego, antysystemowego, a więc słusznie  kojarzonego ze zmianą ustroju, a nie z administrowaniem miejskimi spółkami i sadzeniem drzewek, to gwarantowane przekroczenie progu w wyborach parlamentarnych.  W wyborach sejmowych nie jest też tak groźny syndrom straconego głosu. Cierpią na niego tylko ci, którzy nie wierzą w przekroczenie 5 procent. W tych wyborach cierpieli na niego ci, którzy nie wierzyli, że zostanę prezydentem Krakowa, a to brak wiary znacznie powszechniejszy. Wystarczy spojrzeć na historię: w eurowyborach Kraków uzyskał 9 proc., zaraz potem w samorządzie miałem 4,2, by w Sejmowych znów zdobyć 7 proc. 
 
Ważne, że zrobiliśmy dobrą, widoczną  kampanię. Uzyskaliśmy rozgłos i uznanie, co z punktu widzenia maratonu wyborczego, było naszym głównym celem. Dziękuję wszystkim za pomoc i głosy. I uszy do góry – jeszcze zaświeci słoneczko na naszej ulicy!
 
ip
 
 

Zobacz także