Polecane Polityka

Berkowicz o kontrkandydatach. “Chcieliby każdemu robić loda” [wywiad]

– Mam wrażenie, że inni kandydaci, na przykład Łukasz Gibała, chcieliby jako włodarze miasta stać nad makietą jak Führer i ustawiać, gdzie tu będą żłobki, gdzie teatry, siłownie i inne rzeczy. To jest właśnie próba robienia dobrze każdemu osobiście – powiedział w wywiadzie z KRKnews Konrad Berkowicz, który kandyduje na prezydenta Krakowa.

– Zapytałem Darię Gosek-Popiołek [kandydatka na prezydenta Krakowa z partii “Razem”], czy w związku z automatami z prezerwatywami chce wprowadzić w szkołach też darkroomy – specjalne pomieszczenia do korzystania z darmowych prezerwatyw. Stwierdziła, że to niepotrzebne, bo seks w toalecie, to nic niehigienicznego – dodaje wiceprezes partii Wolność w rozmowie z Justyną Słowikowską.

KRKnews: Daria Gosek-Popiołek wraz ze swoją partią Razem chce wprowadzić do szkół darmowe prezerwatywy. Ten pomysł nie spodobał się Panu. Czy jest Pan przeciwnikiem edukacji seksualnej czy obecności prezerwatyw w szkole?

Konrad Berkowicz

Konrad Berkowicz: Rodzice powinni sami decydować o tym jak i czego uczą się ich dzieci, dlatego w moim programie postuluję wprowadzenie bonu edukacyjnego. To jest pomysł noblisty w dziedzinie ekonomii Miltona Friedmana. Chodzi o to, że dzielimy budżet przeznaczony na edukację i dajemy kwotę przysługującą na każde dziecko rodzicowi. Rodzic powinien móc wybrać dowolną szkołę publiczną lub prywatną, której zapłaci bonem.

Szkołom nie powinno też narzucać się sposobu nauczania. To zmusiłoby szkoły do konkurowania jakością usług, cenami i programami. Ci rodzice, którzy chcieliby posyłać dzieci do szkół z „darmowymi” prezerwatywami w automatach mogliby posyłać, a ci co nie chcą – nie. Przy czym te „darmowe” prezerwatywy byłyby finansowane z bonów rodziców, którzy tego chcą. Nie może być sytuacji, w której wszyscy zmuszani są do uczestnictwa w tego typu pomysłach i opłacania ich. Mamy na przykład rynek prywatnych kubów i knajp w Krakowie. W jednym są takie automaty – w innych nie. Co do tego władzom miasta?

To nie jest Pan przeciwnikiem darmowych prezerwatyw w szkole?

Osobiście swojego dziecka nie wysłałbym do szkoły, w której stoi automat z prezerwatywami.

Dlaczego?

Z wielu powodów – choćby dlatego, że nie chcę, by moje dziecko tego typu doświadczenie zdobywało w szkolnej toalecie. Dlatego zapytałem Darię Gosek-Popiołek, czy w związku z automatami chce wprowadzić w szkołach też darkroomy – specjalne pomieszczenia do korzystania z darmowych prezerwatyw. Stwierdziła, że to niepotrzebne, bo seks w toalecie, to nic niehigienicznego.

Jest Pan przeciwny wprowadzeniu prohibicji w centrum miasta, ale w parku kulturowym zakazano w klubach wykonywania striptizu i tańców erotycznych. Kluby pomimo zakazów działają. Czy ten zakaz w takim razie jest głupi?

Samorząd nie powinien ingerować w to, co dzieje się za ścianami klubu. Co innego w przestrzeni publicznej: organizowane przez kluby nocne nagabywanie na Starym Mieście zakrawało o natręctwo. Nikt natomiast nikogo nie zmusza do korzystania z tego czy innego lokalu. Czy miasto ma zamiar ingerować również w to, co dzieje się na imprezach w prywatnych mieszkaniach?

Przejdźmy do pomysłów Pana kontrkandydatów. Małgorzata Wassermann wymyśliła, że chciałaby zrobić około dziesięć plaż i mariny dla jachtów. Podobny pomysł ma Łukasz Gibała, który chce zrobić tylko dwie plaże. Inni kandydaci także chcą rewitalizować bulwary.

To, co pozwoli rozwinąć się Bulwarom Wiślanym, których potencjał rzeczywiście jest niewykorzystany, to pozwolenie tam na spożywanie alkoholu, podobnie jak ma to miejsce w Warszawie. Oczywiście trzeba by było skierować tam straż miejską, która zamiast czyhać z mandatami na ludzi, którzy przechodzą prze ulicę w niedozwolonym miejscu w nocy, gdy nic nie jedzie, powinni się zajmować pilnowaniem porządku na Bulwarach.

Nie może być tak, że boimy się, że jakaś mała grupka będzie robiła burdy, w związku z czym karzemy wszystkich mieszkańców zakazując im kulturalnej zabawy w przestrzeni publicznej. Traktuję mieszkańców Krakowa jako dorosłych i odpowiedzialnych ludzi. Karać należy tylko tych, którzy zachowają się nieodpowiedzialnie.  Pozwolenie na spożycie alkoholu na Bulwarach spowoduje, że więcej ludzi będzie tam chciało spędzić czas i wtedy przedsiębiorcy będą mogli postawić lokale gastronomiczne, usługowe i rozrywkowe, by na nich zarobić. Ważne też, żeby miasto tego nie utrudniało gąszczem koncesji i zezwoleń. Trzeba umożliwić przedsiębiorcom jak najłatwiejsze zagospodarowanie bulwarów.

Konrad Berkowicz (w środku)

Zbliża się 70-lecie Nowej Huty. Jak prezydent Konrad Berkowicz by to uczcił?

Jestem przekonany, że tak wspaniały obszar jak Nowa Huta znakomicie sobie poradzi w momencie, którym nie będziemy jej przeszkadzać. Większość moich kontrkandydatów grzmi i obawia się, że wyludnia się stare miasto i staje się miejscem dla turystów. Ale przecież nic w przyrodzie nie ginie – jak Stare Miasto się wyludnia, Nowa Huta może się zaludnić, a po jakimś czasie być może i tam stworzyć sieć usług i rozrywek, by ściągnąć tam część turystów, zostawiających swoje pieniądze. Trzeba zmienić filozofię zarządzania miastem.

Weźmy na przykład gwałtownie rozwijającej się ostatnio znanej w krakowskiej sieci lodziarni. Oferuje ona chwilę przyjemności mieszkańcom całego miasta. Do tego nie potrzeba było decyzji władz samorządowych. Lepiej to robią przedsiębiorcy, którzy chcą zarobić. Ważne, żeby tym przedsiębiorcom nie przeszkadzać lokalnymi podatkami, biurokracją czy koncesjami. Gdyby nie one, to ta sieć lodziarni powstałaby pewnie wcześniej. Mam wrażenie, że większość moich kontrkandydatów stosuje odwrotną filozofię. Zamiast pozwolić dostarczać usługi przedsiębiorcom, chcieliby – trzymając się przykładu – każdemu mieszkańcowi zrobić loda osobiście.

Co to znaczy “robienie loda mieszkańcom”?

Normalnie przedsiębiorca robi sieć lodziarni, a lodziarnie dla zysków robią na miejscu dobre i naturalne lody. Mam wrażenie, że inni kandydaci, na przykład Łukasz Gibała, chcieliby jako włodarze miasta stać nad makietą jak Führer i ustawiać, gdzie tu będą żłobki, gdzie teatry, siłownie i inne rzeczy. To jest właśnie próba robienia dobrze każdemu osobiście.

Jest Pan za tym, by nie przeszkadzać przedsiębiorcom, którzy zajmują się turystyką. Wielu mieszkańców wynajmuje mieszkania przez portal Airbnb i zabiera hotelarzom klientów. Strona została zakazana w wielu europejskich miastach. Czy Kraków też powinien w ten sposób pomóc własnym przedsiębiorcom?

Nie zgadzam się z zakazywaniem takich serwisów i z tym, że przeszkadza to przedsiębiorcom. To jest sztuczne dzielenie na przedsiębiorców i nie-przedsiębiorców. Przedsiębiorca to niekoniecznie ktoś z zarejestrowaną w urzędzie działalnością, ale ktoś kto podejmuje się jakiegoś przedsięwzięcia gospodarczego. W Anglii na przykład można się zarejestrować dopiero po rozwinięciu biznesu. Ktoś, kto na portalu wynajmuje swoje mieszkanie turystom, też staje się przedsiębiorcą. Dzięki takim rozwiązaniom jak ten portal zwiększa się konkurencja a to jest dobre dla wszystkich. Choć przedsiębiorcy ostatecznie zarabiają, z punktu widzenia gospodarki celem ich istnienia nie jest zarabianie, ale służenie klientom. Im większa konkurencja, tym tańsze i lepsze usługi. To z kolei zachęca do przyjeżdżania ze swoimi pieniędzmi turystów.

Tylko często osoby korzystające z takich portali nie płacą podatków, a hotelarze muszą płacić liczne koszty i podatki.

Dlatego podatki trzeba maksymalnie obniżyć – tak, żeby uwolnić od nich wszystkich. Uważam, że jeśli przedsiębiorcom udaje się ominąć jakieś podatki, a często to się udaje, to dobrze, a nie źle. Zachęcam przedsiębiorców do omijania podatków. Lepiej, gdy pieniądze zostają w kieszeni mieszkańców, niż znajdują się w budżetach urzędników. Obywatele lepiej wydadzą własne pieniądze niż urzędnicy czyjeś.

Czy cmentarz dla zwierząt jest potrzebny w Krakowie?

O tym powinien zdecydować rynek, a ewentualnie zająć się tym powinny prywatne firmy. Jeśli jakaś organizacja wykupi kawałek terenu i zrobi z tego cmentarz, to nic mi do tego.

Uważa Pan, że smog to nadmuchany problem?

Oczywiście, że powietrze w Krakowie, jak w każdym mieście, jest zanieczyszczone. Jest też trochę bardziej zanieczyszczone, niż w innych miastach, chociaż mniej niż w Nowym Sączu czy Zakopanem. Trzeba dbać o czyste powietrze pamiętając, że jest czystsze niż na przykład 20 lat temu. Substancji szkodliwych pochodzących z przemysłu już prawie nie ma, głównym źródłem jest tzw. niska emisja i 10% z ruchu samochodowego.

Ja tylko sprzeciwiam się ogłaszaniu całemu światu, że mamy w Krakowie jakiegoś potwora, który pożera mieszkańców. Historia o smoku wawelskim to mit i nie potrzebujemy kolejnego. Gadanie o smogu powoduje, że kiedyś znajomi z Polski i zagranicy mówili “wow! jesteś z Krakowa! to jest magiczne miasto!”, a teraz jest zdziwienie, że w ogóle jeszcze żyję. W kwestii czystego powietrza należy działać, a nie gadać.

Jakimi metodami?

Przede wszystkim chcę jako prezydent Krakowa porozumieć się z innymi prezydentami miast i naciskać do władz państwowych, żeby radykalnie obniżyły akcyzę na węgiel. Dopóki nie obniżymy akcyzy na węgiel, to żadne nakazy nie sprawią, że ludzie przestaną palić w piecach śmieciami czy słabej jakości węglem. Ostatnio Krakowowi udało się wymóc na władzy centralnej, by pozwoliła na autonomiczną decyzję w sprawie sprzedaży alkoholu. Może udać się wywrzeć nacisk na władze i w tej sprawie. Jak już nie będziemy karać ludzi akcyzami, to wtedy będzie można pomyśleć spokojnie o normach dotyczących wydalanych substancji. Nie możemy karać finansowo ludzi za palenie dobrym węglem i jednocześnie nakazywać im tego.

Jest dużo stereotypów dotyczących Krakowa zarówno ten dotyczący smogu jak i krzywdzący dla mieszkańców Nowej Huty stereotyp, że w Hucie jest bardzo niebezpieczne. Czy prezydent powinien walczyć z negatywnymi stereotypami dotyczącymi miasta?

Te stereotypy biorą się stąd, że kandydaci w kolejnych wyborach lubią przesadzać w niektórych sprawach, żeby nabijać sobie punktów. Jestem znany z tego, że nie jestem przychylny obecnej władzy, ale nie można z tego powodu mówić o Krakowie krzywdzących bzdur. Nie jest prawdą, że w Krakowie nie powinno się biegać, bo jest nieczyste powietrze i nie jest prawdą, że w Nowej Hucie lepiej się nie pojawiać poza mieszkaniem, bo straci się życie.

Skąd pomysł, by pomagać alergikom?

To tak naprawdę dzięki organizacji “Kraków Przyjazny Alergikom”, która się ze mną skontaktowała. Zrozumiałem, że jeżeli wydajemy w Krakowie ogromne pieniądze na zieleń, to możemy wydawać te pieniądze mądrzej biorąc pod uwagę alergików, skoro jest ich dużo w Krakowie. Nie dotyczy to zresztą tylko obecnych alergików – każdy z nas może stać się nim w każdej chwili, jeśli nie będziemy podejmować mądrych decyzji w tym względzie

Czy w Pana programie znajdą się jeszcze jakieś niespodzianki?

Jest coś o czym jeszcze nie mówiłem, a mianowicie strefa wolnego handlu w niedzielę. Sprzeciwiam się zakazowi handlu w niedziele, który wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość. Chcę jako prezydent Krakowa, żeby państwo przyznało gminie Kraków i innym chętnym gminom prawo do autonomicznej decyzji, czy można handlować w niedzielę czy nie. Jak jakaś gmina będzie chciała zakazać, to trudno, ale my w Krakowie cofniemy zakaz. Wówczas więcej osób będzie przyjeżdżać do Krakowa, by robić zakupy, na czym skorzysta krakowska gospodarka.

W głośnym filmie “Kler” akcja dzieje się w Krakowie. Czy to dobrze dla wizerunku naszego miasta?

Myślę, że ludzie nie kojarzą tego filmu z Krakowem, tylko z Kościołem.

Podobał się Panu film “Kler”?

Pomijając treść, jaką reżyser w swojej intencji chciał przekazać – zawiodłem się na wykonaniu. Wydaje mi się, że Smarzowskiego stać na więcej, na trochę subtelniejszy przekaz. Film jest wyraziście zaangażowany w jedną stronę. W efekcie ci, którzy zgadzają się z czarną wizją Kościoła utwierdzą się w swoim przekonaniu, a ci którzy się z nią nie zgadzają będą przekonani, że to nagonka na kościół. Jeśli reżyser chciał coś ludziom uzmysłowić, to nie tędy droga.

Czy problem pokazany w filmie jest realny?

Istnieją przemilczane przypadki pedofilii w różnych organizacjach – w Kościele również.

Rozmawiała Justyna Słowikowska

Zdjęcia: Facebook Konrada Berkowicza

Zobacz także:

“Krakowianie powinni płacić za parkingi znacznie mniej niż kierowcy z ościennych gmin”