Bezmyślność i odrealnienie krakowskiej drogówki! „Dobrze, że nie rozsypywali konfetti”

Poranna akcja „trzeźwość” jeszcze dobitniej pokazała bezsens i karkołomność takich inicjatyw. Korek który wygenerowała policja w godzinach szczytu zaczynał się na bramkach w Balicach, a kończył przy wjeździe w Łagiewnikach, nie wspominając już o zakorkowanych drogach dojazdowych. Obnażyło to kompletną bezmyślność i odrealnienie krakowskiej drogówki – pisze nasz publicysta Kazimierz Krakowski.

Nie jestem zwolennikiem porannych kontroli trzeźwości w ogóle. Uważam, że jest to sztuczne nabijanie przez policje swoich statystyk i wypełnienie czasu dla policjantów drogówki, którzy – jak już złapią rano delikwenta, który na trochę powyżej 0,2 – to mają prawie dniówkę z głowy. A nie muszą się użerać w nocy z pijanym, bezczelnym i agresywnym kierowcą. Oczywiście zaraz podniosą się głosy, że ma to wpływ na bezpieczeństwo – może i ma, ale jak wytłumaczyć, że te kontrole odbywają się na zakorkowanych do granic możliwości drogach wlotowych do Krakowa, gdzie kierowcy jadą bardzo wolno, a nie na przykład wyrywkowo na drogach przelotowych?!

Każde dziecko w tym kraju wie, że jak kierowca jest pod wpływem alkoholu, to nie wybiera dróg lokalnych tylko przelotówki, bo szansa złapania, jak się jedzie przepisowo, jest zdecydowanie mniejsza. Nie wspominając już o tym, że kontrole trzeźwości na wlotówkach odbywają się zawsze w tych samych miejscach, więc ominiecie ich nie jest problemem. Ale to inny temat.

Kontrole trzeźwości powinny odbywać się w godzinach wczesno- i późnonocnych, bo w tym czasie jeździ najwięcej kierowców na podwójnym gazie. Nie wspomnę o małych miejscowościach, gdzie do miejscowych monopolowych mieszkańcy nagminnie jeżdżą na bani.

Wracając do sedna. Dzisiejsza poranna akcja „trzeźwość” jeszcze dobitniej pokazała bezsens i karkołomność takich inicjatyw. Korek który wygenerowała policja w godzinach porannych zaczynał się na bramkach w Balicach, a kończył przy wjeździe w Łagiewnikach, nie wspominając już o zakorkowanych drogach dojazdowych. Akcja była komentowana w porannych wiadomościach przez większości lokalnych stacji radiowych. Więc jej skuteczność i sens był znikomy bo pijany kierowca mógł z tego korka co najmniej w trzech miejscach zjechać na boczne drogi i przez nikogo nieniepokojony jechać dalej.

Wszyscy wiedzą, że dobra zmiana zawitała na dobre w krakowskiej policji. Wykonywane są najbardziej karkołomne rozkazy – może trzeba się jednak cieszyć, że już za bramkami tym, którym udało się przejechać dalej, jakiś inny policjant nie rozsypywał konfetti z helikoptera…

Ale nawet dobra zmiana, braki kadrowe, słabe wyszkolenie, niezbyt wysoki poziom kandydatów do służby, nie zwalnia z myślenia, żeby w poniedziałek rano wstrzymywać na kilka godzin ruch na jednej z najważniejszych  dróg w Polsce.

Policja, tak jak w większości krajów cywilizowanych, ma pomagać obywatelom, a nie utrudniać im życia, wypełniając już nie rozkazy, ale czyjeś widzimisię.

Kazimierz Krakowski

fot. KWP Kraków

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Zobacz także