„Bo ja jestem oskarżona, to znaczy, yyy, podejrzana o zakłócanie miru domowego”

fot. Roberto Bosi photographer & videomaker via Foter.com

Bareja by tego nie wymyślił! Najlepsze historie pisze jednak życie. I obie te przytoczone poniżej sytuacji zdarzyły się naprawdę. Dzień po dniu. W Krakowie. 

Przychodnia lekarska – ul. Kopernika w Krakowie:

Przed gabinetem lekarskim tłoczą się ludzie. Głównie starsze panie. Na około dobrze po sześćdziesiątce. Nagle zza drzwi do gabinetu wychyla się młoda pani doktor.

– Numer 8742 proszę – mówi spokojnym głosem.

W poczekalni konsternacja!

– Numer 8742 – powtarza lekarka.

– Czyli kto? – dopytują pacjenci.

– Pacjent, którego PESEL kończy się na 8742. Niestety nie mogę powiedzieć nic więcej, bo mamy RODO – usprawiedliwia się pani doktor.

Wszyscy w poczekali próbują zaleźć dowód osobisty i zaczynają szukać numeru PESEL. Trwa to kilkadziesiąt sekund, ale wydaje się, jakby trwało w nieskończoność.

– Pani Ewa – lituje się lekarka.

Pacjentka wchodzi do gabinetu, a w poczekalni zaczyna się dyskusja na temat RODO.

Posterunek policji – ul. Zamoyskiego w Krakowie:

Przed okienkiem dyżurnego ustawia się kolejka. Jako pierwsza stoi 20-kilkulatka. Dość atrakcyjna, w krótkiej spódniczce, z rozwianym włosem. Za nią czterech facetów: jeden młody typ w krótkich spodenkach, dwóch w garniturach i ostatni w dresie, który lata młodości ma już dawno za sobą.

– Dzień dobry, ja przyszłam, bo dostałam wezwanie – mówi kobieta do dyżurnego, który właśnie podszedł do okienka.

– Nazwisko? – pyta dyżurny.

– Katarzyna Kowalska [imię i nazwisko zmienione – dop. autor].

– Jak? – dopytuje funkcjonariusz.

– Ko-wal-ska.

– To po co pani przyszła?

– Bo ja jestem oskarżona, to znaczy, yyy, podejrzana o zakłócanie miru domowego.

– A gdzie pani mieszka? – pyta policjant.

Gdy młoda kobieta podała już cały adres, wraz z kodem pocztowym i numerem mieszkania, a wcześniej imię, nazwisko i sprawę, w jakiej została wezwana, wreszcie dyżurny wpuścił ją do środka i skierował do odpowiednich drzwi. Czterech typów stojących w kolejce tylko się uśmiechnęło.

RODO. Czy coś.

(lm)

fot. Pixabay

Zobacz także