„Butelkomat” stanął w magistracie. Na początek skupi 15 tys. butelek

Fot. KRKnews.pl

W gmachu urzędu miasta przy al. Powstania Warszawskiego stanął pierwszy w Polsce automat skupujący butelki. Za każdego „PET-a” mieszkaniec otrzyma 10 groszy.

Na pomysł instalacji automatu wpadł Łukasza Wantuch, radny Przyjaznego Krakowa, którego zainspirowały tego typu urządzenia w krajach Europy Zachodniej, gdzie pełna segregacja butelek jest standardem. – Maszyn tego typu jest w Polsce wiele, ale ta jest pierwsza płacąca gotówką – wyjaśnia Łukasz Wantuch.

Lobbing za kaucją

Radny przekonuje, że maszyna stanęła w magistracie po to by wymóc presję na rządzie, by ten wprowadził kaucję za plastikowe opakowania. – Po to by zachęcić rząd, a może nawet nieco zawstydzić, żeby wprowadził kaucję za plastikowe butelki, tak jak to jest w Niemczech, Skandynawii całej cywilizowanej Europie. Żeby pokazać, że taka butelka nie powinna lądować na trawniku, w lesie, czy w piecu, co niestety dzieje się bardzo często, bo plastikowe butelki są świetnym paliwem – stwierdza. – Na przedostatniej sesji przyjęliśmy rezolucję, żeby wprowadzić kaucję, ale z rezolucjami często jest tak, że przez rząd nie traktowane tak jak powinny być traktowane, a jako niefrasobliwa twórczość radnych Krakowa. Wystarczą dobre chęci! – dodaje.

Kto pójdzie w ślad Krakowa?

Pomysł Wantucha wzbudził spore zainteresowanie nie tylko mieszkańców i dziennikarzy zgromadzonych na prezentacji, ale również samorządowców z innych miejscowości. W magistracie pojawili się m.in. przedstawiciele Miechowa i Zakopanego, zainteresowani instalacją butelkomatu w swoich gminach.

Butelkomat w każdej dzielnicy!

Wantuch chciałby, by – wzorem oczyszczaczy powietrza w każdej z krakowskich szkół – docelowo aparaty skupujące butelki stanęły w innych częściach Krakowa. M – Mam zamiar napisać maila do przewodniczących wszystkich dzielnic, by wyasygnowali 10 tys. zł, z budżetów dzielnic. To jest 100 tys. butelek – przekonuje.

Fot. KRKnews.pl

Kto zapłaci?

Kaucje za pierwszych 10 tys. butelek zapłaci sam Łukasz Wantuch z diety radnego, kolejnych 5 tys., to prezent od jednego z mieszkańców Krakowa. Za pozostałe zapłaci miasto, które decyzją radnych przyjęło program „Kraków bez plastiku”.

Jak to działa?

Obsługa urządzenia jest dziecinnie prosta. Wystarczy przynieść niezgniecioną butelkę, posiadającą etykietę i kod kreskowy i wrzucić ją do otworu. – Po włożeniu butelki ta zostaje odczytana i przyjęta, a klient otrzymuje 10 groszy. Jeśli butelka nie ma etykiety, albo jest spoza kraju,, zostanie odrzucona – zastrzega Marcin Rajman z firmy Grand Technology, która bezpłatnie udostępniła automat.

Gdy worek na butelki zapełnią się, są wyjmowane i przekazywane odbiorcom odpadów.

Gdyby miasto zdecydowało się na zakup podobnych urządzeń, musiałoby liczyć się z wydatkiem rzędu 20 tys. zł netto za każdą sztukę. Wybór jest spory, bowiem są urządzenia, mogące segregować i zgniatać odpady – nie tylko butelki – już na etapie przyjęcia i dzielić je na frakcje w swoich wnętrzach.

KRA

Zobacz także