Były piłkarz Wisły Kraków dostał się do Europarlamentu. Złośliwa reakcja prezesa PZPN-u

fot. Piotr Tomaszewski, fly4pix.pl / wikimedia

Tomasz Frankowski otrzymał ponad 120 tys. głosów i dostał się do Parlamentu Europejskiego. Były piłkarz Wisły Kraków szybko jednak przekonał się, że w polityce trzeba mieć twardą skórę.

Frankowski startował z listy Koalicji Europejskiej i nie można mu zarzucić, że żerował tylko na nazwisku. „Łowca bramek” w trakcie kampanii jeździł po regionie, spotykał się z ludźmi, był aktywny w mediach społecznościowych.

Wydaje się, że czasem nawet zbyt aktywny, bo gdy umieścił nagranie z popierającym go Zenonem Martyniukiem, to na muzyka disco polo wylano wiadro pomyj. Obrywało się również Frankowskiemu i to od kibiców z całej Polski, także z Krakowa.

„Byłeś legendą, a teraz jesteś nikim. Po co było się kumać z platfusami?”, „Franek, straciłeś szacunek. Na co ci było to lewactwo?”, „Wpakowałeś się w niezłe bagno. Mało w Wiśle zarobiłeś?” – pisali kibice w mediach społecznościowych.

Frankowski nie od wszystkich mógł liczyć także na gratulacje. Gdy okazało się, że uzyskał bardzo dobry wynik (ponad 120 tys. głosów) i dostał się do Europarlamentu, to uszczypnął go również Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.  

Cóż, wygląda na to, że Frankowski jako polityk częściej będzie musiał grać na wyjeździe, przeciwko wrogiej publiczności. Meczów u siebie przewidziano niewiele…

th

Zobacz także