Chamskie hasła w samym centrum Krakowa. Kibole Wisły znów dali o sobie znać [wideo]

Na początku można było ich potraktować jak ciekawostkę, ale jak zaczęli festiwal wyzwisk, to sympatyczna sobota zamieniła się w poszukiwanie ucieczki przed kibolami – pisze do nas pan Michał, który w sobotę wybrał się z rodziną na niezbyt przyjemny spacer.

W Rynku bywamy często, w końcu to serce naszego miasta i tydzień w tydzień odkrywamy je na nowo. Tym razem ukazało nam się jego ciemne oblicze.

Gdy w centrum Krakowa odbywają się jakieś parady homoseksualistów czy marsze narodowców, to wówczas obieramy inny kierunek. Wiadomo, że takie zgromadzenie zawsze może skończyć się zadymą, poza tym nie widzę przyjemności w oglądaniu roznegliżowanych ludzi o dziwnych skłonnościach czy słuchania haseł nienawiści płynących od facetów z łysymi głowami.

O takich zgromadzeniach jednak wiem, więc mogę ich uniknąć. Tego co wydarzyło się w sobotę uniknąć się nie dało, bo nie wyglądało to na zgłoszoną wcześniej manifestację (a przynajmniej ja o takim zgłoszeniu nie słyszałem).

W sobotę na płycie Rynku pojawiła się grupa – jak początkowo myślałem – kibiców. Wstępnie można było ich potraktować jak ciekawostkę, ale gdy zaczęli festiwal wyzwisk, to sympatyczna sobota zamieniła się w poszukiwanie ucieczki przed kibolami. Tak, okazało się, że to kibole, nie kibice, co słychać na poniższym nagraniu:

Ludzie początkowo przypatrywali się, robili zdjęcia, jakieś relacja na facebooku, a rola „gwiazd” kibolom najwyraźniej nie przeszkadzała. Później jednak zaczęły się wyzwiska. Obcokrajowcy dalej się uśmiechali, ale Polakom do śmiechu już nie było. Najgorsze, że znaczna część spacerujących (także z dziećmi) musiała tego słuchać.

Na mecze nie chodzę, choć piłkę lubię. Na wizyty na stadionie Cracovii czy Wisły ochoty nie mam, bo poziom widowiska mierny, choć nie tak zły, jak zachowanie kiboli na trybunach. Jeśli więc ja nie wpycham się do ich życia i świata, to czy ktoś może zadbać, żeby oni nie wpychali się do mojego?

Jeśli policja pozwala na takie chamstwo w sercu miasta, to zaraz podobnie zaczną organizować się Anglicy w strojach Borata czy panie lekkich obyczajów z pobliskich domów schadzek. Bo skoro każdy może sobie wyjść na środek najpiękniejszego Rynku w Europie, to czemu nie oni? 

Naprawdę, chrońmy serce Krakowa, bo jak tak dalej pójdzie, to wkrótce dostanie zawału.

Michał

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

Zobacz także