Chcą plaż i jachtów w Krakowie! Pomysły kandydatów na Bulwary Wiślane. Odlecieli?

Błękitne mariny, plaże i jachty. To tylko niektóre z pomysłów kandydatów na prezydenta Krakowa na zagospodarowanie Bulwarów Wiślanych. Czy te szczytne idee są realne, kiedy miasto często nie ma pieniędzy, by wysprzątać rzekę? Kto jeszcze twardo stąpa po ziemi, a który z kandydatów już dawno odleciał?

Łukasz Gibała chce wydłużyć i zmodernizować Bulwary Wiślane poprzez zamontowanie nowych ławek i oświetlenia, stworzenie siłowni i placów zabaw oraz umieszczeniu donic z kwiatami. Ponadto Gibała proponuje, by do 2023 roku stworzyć nad Wisłą dwie plaże miejskie we wschodniej i zachodniej części miasta. Mają się tam znaleźć boiska do gry w siatkówkę, basen, leżaki i hamaki, plac zabaw dla dzieci, stoliki do gry w szachy oraz przebieralnie i prysznice. Dodatkowo mieszkańcy mogliby wypożyczać kajaki i rowery wodne. Oczywiście plaże przyciągnęłyby foodtracki i stałyby się idealnym miejscem dla małej gastronomii.

Podobny pomysł ma Małgorzata Wassermann tyle, że w znacznie większym wydaniu. Kandydatka proponuje stworzenie aż ośmiu lub nawet dziesięciu plaż z basenami oraz mariną. Analogicznie jak u Gibały, Wassermann chce umieścić przy wałach place zabaw, stoliki do gry w szachy, małą gastronomię, baseny i strefy relaksu. Krakowskie bulwary wreszcie miałaby dorównać tym w Paryżu, Rzymie czy Berlinie. Zamiast kajaków i rowerków wodnych pojawiłyby się jachty. Przy marinach miałyby się mieścić siedziby policji wodnej i WOPR. Oprócz tego mają się pojawić szkółki żeglarskie, warsztaty szkutnicze oraz sklepy.

– Uważam, że Kraków stać na to, aby mieć piękną marinę z prawdziwego zdarzenia. Będzie to wspaniała atrakcja, ale też możliwość zorganizowania całego życia wokół tej mariny – opowiada Wassermann.

Oprócz modernizacji bulwarów Wassermann proponuje, by niedaleko krakowskiego Yacht Clubu stworzyć wystawę budynków energooszczędnych na ternach zalewowych. Dodatkowo Wassermann chce, by w kompleksie organizowano światowy i prestiżowy konkurs Solar Decathlon 2020. Impreza polega na znalezieniu najbardziej innowacyjnego budynku, który wykorzystuje odnawialne źródła energii.

Zobacz także:

Krakowski radny porzuca PiS i nie zostawia na partii suchej nitki. „Jestem zażenowany”

Jacek Majchrowski nie odsłonił jeszcze swoich wszystkich kart. Wiadomo tylko, że prezydent proponuje rewitalizację Bulwarów Wiślanych od ul. Kolnej do Nowej Huty. Podobnie jak u wcześniej wspomnianych kandydatów na wałach miałyby powstać siłownie, plaże, ścieżki rowerowe oraz marina.

Były już kandydat na prezydenta Grzegorz Gorczyca poszedł jeszcze dalej. Chciał stworzyć i marine i port. – Tysiące mieszkańców Krakowa ma sprzęt do rekreacji i uprawiania sportów wodnych, niestety ze swojej rzeki nie mają żadnego pożytku. Porty  są w stanie rozkładu. Rzeka Wisła stanowi ogromny potencjał przyrodniczy i gospodarczy dla Krakowa. Należy zbudować infrastrukturę rzeczną, między innymi port i marinę dla miłośników środowiska wodnego. To wielka szansa dla miasta – mówił.

Dlaczego akurat bulwary?

Od wielu lat na Bulwarach Wiślanych niewiele się zmienia. Teren nie jest zagospodarowany, a ławki i ścieżki od lat są w tym samym stanie. Sukcesem okazało się stworzenie rozrywkowego kompleksu przed Hotelem Forum, który jest miejscem spotkań dla wielu młodych krakowian. Często odbywają się tam targi i wystawy, a w sezonie letnim można skorzystać z basenu na barce, placu zabaw lub wesołego miasteczka. Oprócz tego knajpa w Forum posiada gigantyczny ogródek. Można tam zjeść pizzę lub napić się kawy, napawając pięknym widokiem.

– Pomysł na Bulwary Wiślane to temat wdzięczny wizerunkowo. Wiadomo, że każdy kto zaproponuje budowę centrum rekreacyjnego w centrum miasta i do tego nad wodą, może tylko zyskać. Wystarczy kilka prostych haseł i wychodzi „koncepcja” na zagospodarowanie bulwarów, którymi szczególnie w lecie przewijają się przecież tysiące ludzi. Kandydaci powołują się na przykłady europejskich metropolii. To efekt coraz większej „europeizacji” postrzegania miasta: jako przestrzeni wspólnej, zielonej, miejsca przyjaznego życiu i rekreacji. Ta kampania samorządowa jest pod tym względem wyjątkowa. Kandydaci licytują się na lokalizacje nowych parków i „zielonych miejsc”, koncepcji bulwarów, pomysłów na rekreację w mieście. To tematy bardzo łatwe do „opowiedzenia”, stąd też ich popularność- stwierdza Adrian Gaj, specjalista od marketingu politycznego.

Zobacz także:

Ktoś w sztabie Wassermann mocno przesadził. „Jest pani wystarczająco piękna…”

„Wizje ogromnej bombonierki”

Pomysł odwrócenia Krakowa w kierunku rzeki jest więc jak najbardziej trafny. Z pewnością przydałyby się nowe ławki, ścieżki, place zabaw, stoliki do gry w szafy czy też siłownia na wolnym powietrzu. Czy potrzeba jednak do tego fajerwerków i innych bajerów w postaci jachtów, plaż czy wystaw?

– Pomysł Gibały wygląda na nieco bardziej wykonalny. Pomysł Wassermann wygląda natomiast bajecznie… – mówi nam pani Anna, nauczycielka z Krakowa.- Nikt nie mówi jednak skąd weźmie na to pieniądze, a tu są inne, bardziej podstawowe potrzeby dotyczące polityki socjalnej, edukacji, komunikacji i kultury. Tymczasem są to wizje ogromnej bombonierki – dodaje w rozmowie z KRKnews.

– Wystawa ekologicznych domków jest dla mnie kompletnie bez sensu. Na co to komu?! Kraków ma dużo swoich festiwali, z których słynie i nie potrzebuje kolejnych. Co taki zwykły Kowalski będzie miał z tego, że poogląda jakieś ekodomki?! Gdyby Wassermann celowała w elektromobliność, czyli targi lub wystawy ekologicznych samochodów to mogłaby na tym zyskać. Jest dużo firm i bogatych ludzi interesujących się ekologicznymi rozwiązaniami. Ludzi prędzej stać na auto niż dom. Z kolei wszelkie kajaki i jachty to dla mnie pomysł tragiczny. Są już tramwaje wodne, Wisła ma nurt i czasem też coś w niej dziwnego pływa. Lepiej takie rozwiązania zrobić na Bagrach – mówi pan Kamil, elektryk z Krakowa.

Zanim stworzymy plażę i błękitne mariny warto przyjrzeć się jak wygląda stan Wisły i innych mniejszych strumieni w Krakowie. Co jakiś czas powraca dyskusja na temat czystości polskiej królowej rzek. Niestety w Wiśle często pływają śmieci. Dwa lata temu głośno było o tym, że miasto nie ma pieniędzy, by posprzątać rzekę. Co jakiś czas lokalni aktywiści sprzątają małe zbiorniki wodne czy lasy, ale Wisła ciągnie się na ponad 30 km przez Kraków.

– Ostatnią rzeczą jaką zrobiłabym w Wiśle to wykąpanie się w niej. Na pewno też nie mam zamiaru plażować nad jej brzegiem. Ta woda jest brudna, pływają w niej śmieci i Bóg wie co jeszcze. Pomysł z jachtami i kajakami jest nietrafiony. To nie Lazurowe Wybrzeże!- podsumowuje Ala, studentka z Krakowa.

Just.

fot. Pixabay

Zobacz także:

Uważani są za slumsy… To właśnie ta dzielnica zdecyduje, kto będzie prezydentem Krakowa?

Zobacz także