Co z tym bonem turystycznym? Nie tysiąc złotych i raczej na przyszłe wakacje

pixabay

Rząd ma kłopot z realizacją obietnicy o bonie turystycznym. Zgodnie z zapowiedzią miało być tysiąc złotych na najbliższe wakacje w kraju dla każdej osoby zatrudnionej na etacie, która zarabia do 5,2 tys. zł brutto miesięcznie. Teraz jest już mowa o 500 złotych na każde dziecko. Pieniądze te będzie można wykorzystać do końca przyszłego roku.

Wszystko wskazuje na to, że bon turystyczny stał się jedną z obietnic wyborczych obecnego prezydenta Andrzeja Dudy. Dziś prezydent uspokajał w Ustce, że bon turystyczny będzie. Ale z jego wypowiedzi wynikało, że nie w takiej formie, jak zapowiadano pierwotnie i nie dla tych, którym to obiecano.

Przypomnijmy, że wiceminister rozwoju odpowiedzialny za turystykę – Andrzej Gut-Mostowy zapowiadał, że bon turystyczny to 1000 złotych na wakacje w kraju. Pieniądze mieli dostać wszyscy zatrudnieni na etatach, zarabiający do 5,2 tys. złotych brutto miesięcznie. Do tej pory ustawy w tej sprawie nie przygotowano.

Za to w swojej kampanii wyborczej o bonie turystycznym zaczął mówić prezydent Andrzej Duda. Okazało się, że bon zmaleje o połowę, ale więcej mogą dostać rodziny wielodzietne. Bo 500 zł ma przysługiwać na każde dziecko. Tyle że wciąż nie ma projektu ustawy w tej sprawie, więc nawet nie wiadomo, co kryje się pod pojęciem każe dziecko. Ze strony rządu płyną sygnały, że chodzi o te dzieci, na które pobierane jest 500 plus.

W poniedziałek 8 czerwca Andrzej Duda przekonywał w Ustce, że bon turystyczny na pewno będzie. Zapewniał, że będzie go można wykorzystać do końca przyszłego roku. I deklarował, że być może już na te wakacje uda się przygotować wszystko i rodziny będą z niego mogły skorzystać.

Prezydent Duda informował też, że bon turystyczny nie będzie wypłacany w gotówce. Będzie to kwota do wykorzystania przy rezerwowaniu wyjazdu, hotelu lub wypoczynku dla dziecka. Trzeba to będzie zgłosić organizatorowi wypoczynku, a rozliczać się z nim będzie Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Tak twierdził prezydent. Przerzucenie kosztów bonu turystycznego na ZUS dowodzi, że w budżecie państwa nie ma kilku miliardów złotych na nową obietnice wyborczą rządu i prezydenta.

Z kolei od rzecznika PiS można było usłyszeć, że bon turystyczny będzie finansowany z funduszy unijnych. A to z kolei oznacza, że ma być przede wszystkim wsparciem dla branży turystycznej.

GS

Zobacz także