Czarna wizja zielonej enklawy Śródmieścia. „Będą rezydencje po 19 tys. zł za metr kwadratowy”

fot. Rejon Wesołej, który może zostać wystawiony na sprzedaż

– Wszystko splata się w fatalny scenariusz, którego finałem może być betonowe osiedle w ostatniej zielonej enklawie śródmieścia Krakowa. Czy istnieje jakaś alternatywa? – pisze w liście do KRKnews inżynier urbanista Maciej Górz, który broni „Wesołej” (rejon ul. Kopernika), przez inwazją deweloperów.

Już w przyszłym roku, po wyprowadzce Szpitala Uniwersyteckiego, rejon ul. Kopernika może trafić w ręce deweloperów. Opóźniony plan miejscowy, lekceważenie mieszkańców, brak dialogu miasta i Skarbu Państwa – wszystko to splata się w fatalny scenariusz, którego finałem może być betonowe osiedle w ostatniej zielonej enklawie śródmieścia Krakowa. Czy istnieje jakaś alternatywa?

Rejon ul. Kopernika, historycznie nazywany Wesołą, to miejsce dobrze znane krakowianom za sprawą licznych oddziałów Szpitala Uniwersyteckiego UJ zajmujących zabytkowe pawilony szpitalne. Obecny obraz dzielnicy wykreowano pod koniec XVIII wieku jako wypoczynkowe i medyczne zaplecze Krakowa. Na tle dogęszczanej okolicy, nad którą wznoszą się kolejne żurawie i rusztowania, rejon ul. Kopernika pozytywnie zaskakuje luźną zabudową i bujną zielenią Ogrodu Botanicznego. Jednak wkrótce może się to zmienić. Pod koniec 2019 roku Szpital Uniwersytecki wyprowadza większość swoich oddziałów z centrum Krakowa do nowego kompleksu w Prokocimiu.

Do tej pory mieszkańcy ulic Kołłątaja, Bujwida, Sołtyka i św. Łazarza o dalszych losach swojego sąsiedztwa dowiadują się z gazet, choć i tam pojawiają się jedynie przypuszczenia. W artykułach sytuację opisują takie zwroty jak „wyścig z czasem”, „decyzje jeszcze nie zapadły”, czy „niepewna przyszłość”. W grudniu 2017 roku, po serii ponaglających artykułów w prasie, radni przegłosowali uchwałę o rozpoczęciu prac nad planem miejscowym dla rejonu ulicy Kopernika. W teorii procedura sporządzania planu może trwać 13 miesięcy, choć dotychczas dla terenów w centrum Krakowa nigdy nie trwała krócej niż dwa lata. W praktyce oznacza to, że gdy dojdzie do sprzedaży kompleksu szpitala, nie będzie on chroniony planem. Jak dalej może wyglądać ta historia?

Wariant pierwszy: Wesoła w ręce (i kieszenie) deweloperów

Maj 2019. Szpital Uniwersytecki finalizuje sprzedaż nieruchomości. Skarb Państwa w obliczu pilniejszych wydatków nie wyraża zainteresowania kupnem kompleksu szpitala. Miasto zajęte finansowaniem budowy kolejnych tras szybkiego ruchu stwierdza lakonicznie, że „budżet nie jest z gumy”. W kolejce ustawiają się za to deweloperzy.

Listopad 2019. Szpital Uniwersytecki zamyka większość oddziałów przy ul. Kopernika i rozpoczyna przeprowadzkę. Biuro Planowania Przestrzennego nie ukończyło prac nad planem, za to Wydział Architektury i Urbanistyki bez informowania planistów spełnia marzenia deweloperów i sporządza decyzje o warunkach zabudowy.

Marzec 2020. Lekceważeni mieszkańcy o planowanych budowach dowiadują się w momencie, gdy teren zostaje ogrodzony, a na płocie zawisną wizualizacje. Wkrótce te działki, które nie są jeszcze ogrodzone, są już rozjeżdżone ciężkim sprzętem. Deweloperzy oskarżają się nawzajem, choć żaden nie kwapi się sfinansować remontu uszkodzonych dróg.

Wrzesień 2020. Plan miejscowy wchodzi w życie, ale w kurzu budowy nie ma już żadnego znaczenia – na wszystkich budowach zbroi się właśnie garaże podziemne. Naruszony zostaje przepływ wód gruntowych, 150-letni drzewostan w ogrodzie botanicznym jest nie do odratowania.

Luty 2021. Żelbetowe konstrukcje pną się w górę na pięć pięter. Teraz w pełni widać skalę oraz intensywność zabudowy. Wizualizacje nie zdradzały, że będzie tak gęsto. Wydział Architektury i Urbanistyki tradycyjnie spławia wszystkich niezadowolonych krakowian.

Październik 2021. Nowa, zrównoważona dzielnica, reklamuje Pani wiceprezydent, ale mieszkańcy dziwnym trafem widzą tylko Medicum Park, Kopernika Garden i Botanica Residence w cenie 19 tysięcy złotych za metr kwadratowy. Oprócz grodzonych drogich mieszkań jest tu też franczyzowy sklep spożywczy i sieciowa kawiarnia.

Wariant drugi: inna urbanistyka jest możliwa

Przedstawiony bieg wypadków jest niepokojąco realny – w przypadku, gdy sprawa przemian przestrzennych Wesołej pozostanie zapomniana przez władze Krakowa. Przecież wizje tej części miasta są już gotowe! W mediach w ogóle nie przypomina się faktu, że już w 2010 r. dla obszaru Wesołej został rozstrzygnięty konkurs urbanistyczny. W opisach projektów czytamy o idei kontynuacji krakowskich Plant, stworzeniu nowego „miejskiego salonu” i przemianie ul. Kopernika w reprezentacyjny, pieszy bulwar. Co zrobić, by te wizje dało się zrealizować?

Wesoła na tle śródmieścia Krakowa – fragment pracy biura IMB Asymetria nagrodzonej II nagrodą w konkursie urbanistycznym.

Pierwszym krokiem będzie wykupienie przez miasto lub Skarb Państwa terenów poszpitalnych. Kwota wykupu nieruchomości jest wstępnie szacowana na 400 mln złotych, stąd konieczne będzie całościowe bądź częściowe wsparcie ze strony budżetu państwa, a w przypadku jego braku powołanie specjalnej spółki odpowiedzialnej za kredytowanie – tak jak w przypadku budowy Trasy Łagiewnickiej.

Drugi krok może zostać podjęty już bez presji czasu – krakowianie powinni mieć swój udział w pracach nad planem. Nie chodzi tu o zwyczajne informowanie na stronie urzędu czy konsultacje w szkole podstawowej, lecz dobrze zorganizowaną partycypację połączoną z piknikiem dzielnicowym. Dobrym wzorcem postępowania może być przykład Superścieżki, gdzie mieszkańcy krakowskich Grzegórzek mogli wziąć udział w warsztatach, w czasie  których stworzono m. in. koncepcję przebudowy skweru Eilego.

Trzeci krok – reparcelacja działek – powinien nastąpić już po uchwaleniu planu miejscowego. Wtedy też będzie można przystąpić do adaptacji części zabytkowych zabudowań na funkcje publiczne oraz rozpocząć sprzedaż części gruntów deweloperom. Nowa zabudowa pojawi się tylko tam, gdzie nie będzie miała negatywnego wpływu i w wartościowy sposób dopełni istniejącą strukturę

Czwartym krokiem będzie urządzenie przestrzeni publicznych. Oprócz realizacji nowego parku można rozważyć formę pilotażu nowych funkcji w zabytkowych pawilonach. Przykładem może być kompleks dawnej fabryki cygar przy ul. Dolnych Młynów, gdzie w surowych, postindustrialnych wnętrzach urządzono kluby, kawiarnie, przestrzenie coworkingowe i wystawowe.

Na chwilę obecną dzielnica bezwzględnie potrzebuje wizji rozwoju – stąd inicjatywa podjęta przez grupę architektów, urbanistów, prawników i ekonomistów działających w Klubie Jagiellońskim. Ten artykuł wyraża apel: zerwijmy z bezczynnością, rozpocznijmy debatę publiczną nad przyszłością Wesołej! Od tej dzielnicy zależy przyszłość całego śródmieścia – może być laboratorium zmian, które rozsławi Kraków – albo kolejnym drogim, anonimowym osiedlem, które utrwali wizerunek „betonowanego miasta”. Warto podjąć ten wysiłek, by móc kolejnym pokoleniom zostawić w spadku dzieło, które będzie można z dumą postawić obok kreacji urbanistycznych historycznego Krakowa.

Maciej Górz

Inżynier urbanista. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, doświadczenie zdobywał podczas rewitalizacji warszawskiej Pragi oraz na wymianie we Francji.

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Zobacz także