Czy będziemy spacerować po „antysmogowych” chodnikach? Jest projekt uchwały, ale ZDMK pozostaje sceptyczny

fot. Pixabay

Uchwała przewidująca budowę chodników wykazujących właściwości antysmogowe to inicjatywa Aleksandra Miszalskiego, radnego Koalicji Obywatelskiej. Jego zdaniem prezydent powinien wziąć przykład z Warszawy i innych miast, w których ta innowacyjna technika została wprowadzona na szeroką skalę.

O co chodzi?

Jak można przeczytać na stronie warszawskiego ratusza, beton, z którego wykonane są antysmogowe płyty chodnikowe, ma właściwości fotokatalityczne. Do jego produkcji wykorzystuje się cement z dodatkiem nanocząsteczek dwutlenku tytanu. Pod wpływem promieni słonecznych, na powierzchni płyt dochodzi do redukcji związków zagrażających zdrowiu do substancji w pełni bezpiecznych, które wraz deszczówką odprowadzane są do gleby.

„Warszawa zdecydowała się na zastosowanie tej technologii po analizach przeprowadzonych przez ekspertów z Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego, Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej oraz Instytutu Geofizyki PAN oraz po przebadaniu powietrza w okolicach testowego chodnika przy rondzie Daszyńskiego. Obecnie planowane są inwestycje o wartości 5 mln PLN w wielu lokalizacjach” – czytamy w uzasadnieniu uchwały.

Trzy drogi

Przygotowana przez Miszalskiego uchwała przewiduje trzy typy działań, jakich miałoby podjąć się miasto wprowadzając nowe rozwiązanie. Antysmogowe chodniki powstawałyby w ramach standardowej wymiany zużytej nawierzchni, budowy nowych chodników, a także wzdłuż głównych arterii, przy których mieszkają ludzie i na których funkcjonuje znaczny ruch pieszy, np. na Alejach Trzech Wieszczów.

Co drogie, to tanie

Jak przekonuje autor projektu uchwały, choć nowe rozwiązanie jest droższe, to w ostatecznym rozrachunku miasto… zaoszczędzi.

– Koszty wykorzystania tych materiałów są o 15 proc. wyższe, ale według analiz pozwalają na aż 30 proc. redukcję stężeń NO2. Po zwalczeniu problemu pieców węglowych pozostaje nam kwestia emisji pochodzącej z komunikacji. Najłatwiej jest powiedzieć: ograniczajmy ruch w centrum, ale niełatwo to zrobić. Ile pieniędzy musielibyśmy wydać, na budowę P&R żeby zredukować te stężenia na takim poziomie? – pyta Miszalski w rozmowie z KRKnews.pl.

Jak przekonuje, Kraków ma solidne podstawy, by wziąć przykład ze stolicy. – Naukowcy w Warszawie redukcję badali przez kilka miesięcy. Największy poziom redukcji był na poziomie ok. pół metra od powierzchni terenu, ale beton skutecznie oczyszczał powietrze także na większej wysokości – przekonuje.

ZDMK: przyjrzymy się

Zarząd Dróg Miasta Krakowa do nowinki podchodzi sceptycznie. Jak zwykle w takich sytuacjach krakowscy eksperci „będą się przyglądać”. – Nie mówimy nie. Projekt uchwały jeszcze do nas nie dotarł. Jest zbyt wcześnie na mówienie czy będziemy wprowadzać taką technologię. Zanim wydamy pieniądze krakowian – a ta metoda nie należy do najtańszych – chcemy nabrać przekonania, że to się sprawdza, dlatego skonsultujemy się z ekspertami, będziemy też przyglądać się, jak wygląda to w Warszawie – zapewnia Michał Pyclik z Zarządu Dróg Miasta Krakowa.

Opór urzędników jest niezrozumiały dla autora projektu. – W Warszawie już to testowali, robili pomiary, sprawdzali koszty, więc nie rozumiem postawy ZDMK. Czy będziemy czekać dziesięć lat, czy chodniki wytrzymają czy nie? – zżyma się.

Aleksander Miszalski zapewnia, że skonsultował swój projekt z klubem Koalicji Obywatelskiej i zyskał jego pełne poparcie. Czy pozostali radni również przychylą się do jego inicjatywy będzie się można przekonać w czasie najbliższej sesji rady miasta.

Zobacz także