Czy urzędnicy mają pracować za miskę ryżu?! Skandaliczna interpelacja Gibały

Wieczny kandydat na Prezydenta Krakowa Łukasz Gibała nie marnuje czasu i wciąż sam sobie próbuje udowodnić, że Kraków jest źle zarządzanym miastem. Takie jego prawo. Nie musi się zgadzać z wszystkimi decyzjami urzędników, może mieć swoją wizje, może tworzyć swoje think thanki, zatrudniać doradców od PR i dziennikarzy, ale jego ostatnia interpelacja jest skandaliczna. Do walki politycznej nie wolno wciągać zwykłych ludzi, w tym przypadku urzędników.

Na wstępie warto przypomnieć Panu Radnemu, że każdy ma prawo do godnej pracy i płacy, a urzędy to nie prywatne firmy. Jak Pan Radny ma prywatną firmę to niech w niej robi co chce. Zatrudnia za najniższą krajową, minimalizuje koszty i maksymalizuje zyski – pańskie prawo.

Pisze Pan, że zatrudnienie w Zarządzie Zieleni Miejskiej wzrosło w ciągu 4 lat z 34 etatów do 194 i zwraca przy okazji uwagę na brak wzrostu powierzchni zielonych w Krakowie. Powierzchnie zielone się nie zwiększyły, bo Kraków nie jest z gumy i nie zmienił granic administracyjnych. Ale nie zauważył pan chyba, ile powstało przez ostanie cztery lata różnego rodzaju parków, ile terenów zielonych zostało zrewitalizowanych, ile jest nowych zasadzonych drzew, ile mamy nowych hektarów łąk kwietnych.

I naprawdę myśli Pan, że miały to zrobić 34 osoby? Chyba Pan żartuje.

Warto zwrócić uwagę, że tak duża ilość inwestycji wymaga zatrudnienia specjalistów, inżynierów, geodetów. Nowe parki nie wzięły się z nieba tylko z ludzkiej pracy. A ktoś, kto tym zarządza, uznał że taniej jest zatrudnić pracowników, niż płacić firmom zewnętrznym – ale tego Pan już nie napisał.

W swoim poście podaje Pan przykład Zarządu Infrastruktury Sportowej i bulwersuje Pana, że urzędnicy – ludzie z wyższym wykształceniem, informatycy, architekci, inżynierowie, księgowi, specjaliści w swoich nieraz bardzo wąskich dziedzinach, często posiadający kilkunastoletni staż pracy – zarabiają średnio ok 8 tys zł brutto. Mniej niż malarz, fliziarz, kucharz, „kierownik w Lidlu”, o górnikach nie mówiąc. Ale też nie wspomina Pan w swoim poście, że średnie zarobki pozostałych urzędników szacuje się plus minus w granicach ok. 5-6 tys brutto, co stanowi średnią krajową. Gdzie tu jest proszę Pana przesada? Proszę nie odbierać pracującym ludziom prawa do godnej płacy. Kapitału politycznego Pan na tym nie zrobi, a próba dyskredytowania urzędników miejskich związana z ich zarobkami chwały Panu nie przysporzy, wręcz odwrotnie.

Pisze Pan, że w Urzędzie Miasta zatrudnienie wzrosło o 651 osób w ciągu 5 lat. Nie napisał Pan za to, ile zadań przybyło w tym czasie urzędnikom – począwszy od obsługi programu 500+ na programach walki ze smogiem kończąc. I jak Pan doskonale powinien wiedzieć – polska schizofrenia życia publicznego osiągnęła w ostatnich latach zenity absurdu – urzędy są obarczane coraz to nowymi zadaniami, a przepisy zmieniają się w takim tempie, ze prawie nikt za nimi nie nadąża. Jednak warto Panu przypomnieć też, że to nie administracja miejska to wymyśla, tylko politycy w Warszawie. A zwykły urzędnik musi się w tym szaleństwie odnaleźć.

A na koniec pewna wizja – jak Pan już tym prezydentem zostanie to nastąpi w Krakowie raj na ziemi – wszyscy będziemy skakać z niebieskimi skrzydełkami ze skał na Zakrzówku, Kraków porosną bujne zielone lasy, wszyscy będą chodzić na piechotę albo jeździć darmową komunikacją miejską, deweloperzy zburzą mieszkania i biurowce, drogi zostaną rozebrane, bo samochody będą mogły parkować tylko w Skawinie, Zielonkach, Zabierzowie i Wieliczce, a urzędnicy będą pracować za przysłowiową „miskę ryżu” i będzie „pięknie”. Ale na szczęście tak się nie stanie i lepiej jest jak nasz zwyczajny Kraków jest naszym Krakowem ze wszystkimi swoimi codziennymi cywilizacyjnymi problemami.

(KK)

Zobacz także