Polecane Polityka

Do tego urzędu bez gumiaków lepiej nie wchodzić. Wielki bałagan u wojewody

Nie dość, że jeździ sobie autem służbowym z domu do pracy i z pracy do domu to jeszcze… nie płaci podatku. Wojewoda małopolski Piotr Ćwik pogrąża się coraz bardziej. Chaos, jaki panuje w urzędzie, którym kieruje, staje się nie do opanowania. A sam szef pakuje się w coraz większe kłopoty.

Na początku marca ujawniliśmy hipokryzję wojewody i jego podwładnych. Jako piersi opisaliśmy sprawę wjazdówek do strefy B w Krakowie. Urzędnicy wnioskowali do władz miasta łącznie o 57 pozwoleń, a mają tylko 22 samochody służbowe, w tym na przykład te należące do Państwowej Straży Rybackiej.

Więcej na temat tej bulwersującej sprawy pisaliśmy tutaj:

Obrzydlistwo! Arogancja i krętactwo wylewają się z urzędu

Jak się okazało, bezczelność urzędników związana z pozwoleniami na wjazd to tylko kropla w morzu chaosu, jaki panuje w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim. Okazało się bowiem, że Piotr Ćwik oraz jego zastępca Józef Gawon korzystają z aut służbowym w drodze z domu do pracy i z pracy do domu.

– To standardowa sytuacja. Funkcja, którą pełni wojewoda, nie ulega „zawieszeniu”, nie jest to etat na 8 godzin dziennie – twierdzi Katarzyna Gad z Biura Wojewody.

Wydają tysiące z naszych kieszeni

Policzmy. Wojewoda Ćwik mieszka w Borku Szlacheckim, koło Skawiny. Według Google Maps w jedną stronę pokonuje około 20 km. W obie – 40. W tygodniu daje to 200, a w miesiącu blisko 1000 km.

Droga, którą wojewoda małopolski pokonuje z domu do pracy

Wicewojewoda Gawron mieszka niedaleko Proszowic, około 30 km od ul. Basztowej w Krakowie, gdzie znajduje się siedziba MUW. Stosując tę samą matematykę co powyżej, miesięcznie z domu do pracy i z pracy do domu Gawron pokonuje około 1200 km miesięcznie.

Łatwo więc obliczyć, że tylko na podróż z i do pracy najważniejsi ludzie w województwie wydają tysiące złotych z naszych podatków. Co więcej, sami nie przyznają się do tego dochodu.

Pracują w aucie?!

Tymczasem prawo jest jasne. – Jeżeli pracownicy dojeżdżają do pracy i z pracy do miejsca zamieszkania samochodem służbowym to wykorzystują go do celów prywatnych i uzyskują przychód ze stosunku pracy, od którego pracodawca jest obowiązany pobierać miesięczne zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych – tłumaczy nam Konrad Zawada z Izby Administracji Skarbowej w Krakowie.

Innego zdania są jednak urzędnicy wojewody. Ci bronią się, że – tu cytat – „podczas drogi do i z pracy wojewoda wykonuje czynności służbowe, często w godzinach wieczornych i nocnych”.

– W związku z powyższym przewozy wojewody i wicewojewody nie są traktowane jako wykorzystywanie samochodu służbowego do celów prywatnych i brak jest podstaw do naliczania podatku – dodaje Katarzyna Gad.

Zapytaliśmy więc w urzędzie, jakie czynności służbowe wykonują wojewoda i jego zastępca podróżując z domu do pracy i z powrotem. Odpowiedzi na razie nie dostaliśmy. Jeśli więc władze województwa nie potrafią wytłumaczyć, co robią korzystając z aut służbowych, to wniosek jest jeden – wykorzystają pojazdy służbowe do prywatnych wycieczek i powinni płacić za to podatek.

Do urzędu tylko w gumiakach

W MUW do tej pory mogli jednak tego nie wiedzieć, bo bałagan panujący w tym urzędzie wylewa się drzwiami i oknami. Podwładni wojewody do tej pory na przykład posługują się nazwą wydziału, który już dawno został zlikwidowany.

W zarządzeniu Dyrektora Generalnego „w sprawie zasad korzystania z samochodu służbowego i samochodu prywatnego (…) przez pracowników MUW” pojawia się na przykład Wydział Certyfikacji Budżetu, który nie istnieje od… dwóch lat.

Czepiamy się? Skoro urzędnicy sami wystawiają się na pośmiewisko, to pośmiejmy się wszyscy. Choć to akurat  wydaje się być żałosne i powinno całkowicie pogrążyć obecne kierownictwo MUW. Aż się boimy grzebać w tym gnoju dalej, bo bez gumiaków i kombinezonu ochronnego strach wchodzić do siedziby Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie.

Łukasz Mordarski

Zdjęcie tytułowe: Pixabay

Zobacz także:

Czy wojewoda ma honor? Ta sprawa to pokaże!